Opowiadanie użytkownika Cygaret

Ja. Cygaret cz. 8

local_library343 comment3 thumb_up0
Ja, Cygaret - część 8

Cześć 1 z 3

Następnego dnia był sylwester, a ja wciąż nie miałam planów na ten dzień. Uznałam więc, że jedyne co mi będzie dane, to spędzić ten wieczór samotnie w mieszkaniu, nawalić się winem i oglądać seriale. Albo porno. W zależności od tego, na co miałabym ochotę. Dodatkowo, Gabriel jeszcze nie wrócił, a Michał i Karolina szli do znajomych.

Mówiąc kolokwialnie - byłam w dupie.

Cały dzień spędziłam więc na graniu na komputerze, poszłam na siłownię, po czym wróciłam do gry. Byłam nieco przybita, bo nigdy nie zdarzyła mi się sytuacja, w której to siedziałam sama w sylwestra. Zawsze dostawałam jakieś zaproszenie. Czyżbym wypadła z  kręgu towarzyskiego?

Rano zjadłam śniadanie ze swoimi współlokatorami. Ostatnio zaczęłam lubować się w płatkach z mlekiem, więc spożywałam olbrzymie ilości zarówno mleka, jak i płatków. Byłam niedobudzona, bo kawy jeszcze nie piłam. Wtedy to Karolina odezwała się do mnie.

- Cygaret, co dzisiaj będziesz robić? Masz jakieś plany? - zapytała. Podniosłam na nią nieprzytomny wzrok i wpatrywałam się w nią przez krótką chwilę, gdyż moje ostatnie dwie szare komórki dopiero teraz wracały do życia, przez co wolno kojarzyłam fakty.

- Co? A...no dzisiaj będę pewnie pić wino i oglądać Netflixa. A co? - zapytałam wkładając do ust łyżkę z mlekiem i płatkami.

- Bo z Michałem idziemy na tą imprezę do naszych znajomych i pomyśleliśmy, że może zechciałabyś pójść z nami? Skoro i tak nie masz żadnych planów... - powiedziała.

- Wino i Netflix to całkiem dobry plan...- powiedziałam do siebie, po czym wróciłam do jedzenia. Karolina patrzyła na mnie jednak wyczekująco, więc podniosłam na nią wzrok.

- No co? Brudna gdzieś jestem? - zapytałam, odruchowo wycierając twarz.

- Nie, wciąż mi nie odpowiedziałaś. - rzekła.

- No dobra, pójdę. - powiedziałam. Oj, gdybym wiedziała na co się piszę, to nawet bym nie myślała o samotnym wieczorze.

***

Wybiła godzina 18. Zaraz mieliśmy wyjść, a ja wciąż nie byłam gotowa. Stałam w łazience i malowałam się. Po piętnastu minutach makijaż był gotowy.Był wyzywający, ostry, ale nie zdzirowaty. Założyłam swoją nową sukienkę, którą kupiłam tego samego dnia. Była czerwona, połyskująca i obcisła. Podkreślała wszystkie moje kształty, a dodatkowo wspaniale leżała.

"Spróbowałaby źle leżeć... wydałam na nią dwa tysiące złotych!", pomyślałam. Następnie powiesiłam na swojej szyi delikatny naszyjnik o cienkim łańcuszku. Wisiorek był w kształcie rombu, a pośrodku był osadzony malutki rubin. Do tego wszystkiego założyłam pończochy samonośne w kolorze czarnym i czarne szpilki. Ponadto miałam na sobie jeszcze krwistoczerwone stringi, które były na prawdę skąpe. Lubiłam taką bieliznę, bo dodawała mi pewności siebie, mimo iż, prawdopodobnie, nikt poza mną tej bielizny nie zauważy. Stanik oczywiście zostawiłam w domu. Wolałam, by moje piersi był swobodne. Wzięłam jeszcze swoją maskę karnawałową, która, ponoć, była obowiązkowa i o 18:30 byłam gotowa.

Godzinę później byliśmy na miejscu. Zapukaliśmy do drzwi, a gdy nas wpuszczono do środka to zauważyłam, że kobiety były raczej skąpo ubrane, a mężczyźni bez oporów patrzyli się na ich talie, opięte na piersiach zwały zbędnego materiału, czy ukryte pośladki. Poza mną, Karoliną i Michałem było tutaj osiem osób. Czterech mężczyzn i cztery kobiety. Wzruszyłam tylko ramionami.

Rozsiadłam się na wygodnej kanapie i obserwowałam ludzi. W zasadzie to nikogo poza moimi współlokatorami nie znałam, więc czułam się trochę niezręcznie.

- Słuchajcie. Wszyscy wiemy po co się tutaj spotkaliśmy, więc proponuję grę w butelkę. Zasady są jednak nieco inne, aczkolwiek bardzo proste. Osoba, na którą wypadnie musi zdjąć z siebie jedną część garderoby. Osoba, która "przegra" i zostanie naga, odpada i czeka aż rozpocznie się drugi etap. To dopiero tam będą wyzwania i pytania. - powiedział jeden z mężczyzn, którego twarz przesłaniała czarna maska. Ja słysząc to wszystko byłam zdziwiona. Jaka butelka, jaka nagość? Co?

Z drugiej jednak strony, taka perspektywa na zabawę mi się podoba. Usiedliśmy więc w kółku, każdy ze swoim drinkiem. A wybór był spory, bo było whisky, wino, wódka, piwa, burbon, tequila i jeszcze kilka innych rodzajów alkoholi.

Chociaż trochę martwiło mnie to, że pierwsze wskazanie na mnie sprawi, iż już będę prawie naga, tak jednak czułam ekscytację na samą myśl o tej grze. Dopiero teraz połączyłam fakty, iż ci ludzie tutaj nie spotkali się na imprezę polegającą na piciu i tańczeniu. Oni chcieli pić i uprawiać seks. Spojrzałam na Karolinę, która miała na twarzy niebieską maskę, a ta jedynie uśmiechnęła się do mnie delikatne.

Gospodarz zakręcił pierwszy butelką. Wskazała ona mężczyznę w zielonej masce siedzącego obok mnie. Rozpiął koszulę i zrzucił ją z siebie. Nie był ani wybitnie umięśniony, ani też gruby. Był...normalny. Z pewnością nie był typem sportowca. Następnie on zakręcił butelką i....znów mi się upiekło. Jakaś kobieta została pozbawiona sukienki. Siedziała w samej bieliźnie. Kiedy ona zakręciła to z przerażeniem patrzyłam, jak butelka po chwili zatrzymuje się wskazując na mnie. Zrobiło mi się gorąco, ale wiedziałam jakie były reguły zabawy, do której przystępowałam. Nie chciałam jednak jako pierwsza świecić cyckami, więc zdjęłam z siebie majtki. Zobaczyłam zdziwione spojrzenia skierowane w moją stronę widocznie wynikające z tego, że nikt nie spodziewał się, iż majtki to będzie pierwsza garderoba, której się pozbędę. Następnie ja zakręciłam, a butelka wskazała Karolinę. Ta nie ociągając się, zdjęła z siebie sukienkę.

Mijały minuty, ludzie pozbywali się kolejnych części garderoby. Jako pierwsza odpadła dziewczyna, która miała na sobie wyłącznie sukienkę, więc po zdjęciu jej została naga. Miała piersi porównywalne wielkością do tych, jakie miała Karolina, ale miała też duże i ciemne sutki. Włosy łonowe miała przycięte w trójkąt, a wargi sromowe, których bynajmniej nie ukrywała siedząc po turecku, lekko wystające. Dodatkowo uznałam, że nie była Polką, gdyż jej karnacja też była nieco ciemniejsza niż u słowian. Usiadła na kanapie i patrzyła z zaciekawieniem na dalszy rozwój sytuacji. Miała czerwoną maskę. W pewnym momencie butelka znowu wskazała mnie, więc zdjęłam z siebie pończochy. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że mogłam przecież zdjąć je pojedynczo. Po zakręceniu przeze mnie butelką odpadł gospodarz imprezy zdejmując z siebie bokserki. Jego penis wystrzelił spod nich. Był sporych rozmiarów, a ja złapałam się na tym, że patrzyłam się na niego jak zahipnotyzowana. Zrobiło mi się mokro między nogami, ale jeszcze nikt nie mógł tego widzieć. Niestety, chwilę później butelka znów wskazała mnie i tym razem już nie miałam wyjścia. Musiałam zdjąć z siebie sukienkę. Próbowałam odsunąć suwak, ale przez tych kilka drinków, które wypiłam, poległam przy tym zadaniu. Odwróciłam się do mężczyzny siedzącego obok mnie i odgarnęłam włosy z tyłu. Zręcznymi palcami odsunął suwak, ale potem wsunął dłonie pod materiał i zsunął go ze mnie zahaczając dłońmi o moje piersi. Wzdrygnęłam się, ale nie z powodu jakiegoś zniesmaczenia, a z powodu podniecenia. Wstałam, pozwalając, by moja ostatnia część garderoby swobodnie zsunęła się z mojego ciała. Dołączyłam do dwójki golasów na kanapie. Gospodarz siedział oparty wygodnie o oparcie, a dziewczyna z czerwoną maską przytulała się do niego. Jego penis sterczał sztywno niczym maszt statku, gotowy do tego, by na nim usiąść. Złapałam się na tych zboczonych myślach, po czym spaliłam buraka ze wstydu. Usiadłam w pewnej odległości od nich.

- Pierwszy raz widzę cię na naszych imprezach. Nie musisz się odsuwać. Nie bój się i chodź tutaj do nas. - powiedziała czerwona maska klepiąc wolny bok gospodarza. Jakkolwiek dobrze mówiła po polsku, tak wyraźnie było słychać obcy akcent. Nie wiem czemu, ale przysunęłam się do nich i oparłam o ramię mężczyzny. Ten natychmiast zaczął wodzić opuszkami palców po moim ramieniu. To samo zresztą robił czerwonej masce. Coraz więcej osób do nas dołączało, a gdy pierwsza runda dobiegła końca, to przeszliśmy do następnego etapu. Każdy nalał sobie po kolejnym drinku. Widziałam piękne, nagie ciała tak różne od siebie, jak tylko się dało. Jedna dziewczyna była bardzo szczupła i jakkolwiek jej piersi były duże, tak tyłka nie miała prawie wcale. Druga dziewczyna wręcz na odwrót. Trzecia zaś miała i tyłek i cycki średniej wielkości. Była też czwarta dziewczyna, czerwona maska,, która była po prostu zjawiskowa. Zapragnęłam rzucić się na nią teraz, ale musiałam się powstrzymać. Chciałam się jednak dzisiaj z nią kochać.

Zadania zaś były różne. Od śmiesznych, przez takie zwyczajne, po zahaczające o działania erotyczne. Toteż można było dostrzec jak całowałam się z moim sąsiadem, potem jedna z dziewczyn zażądała od innej, by ta druga się na niej położyła i by ocierały się sutkami, po chwili jeden z mężczyzn miał swojego drinka wypić na raz. Było coraz weselej, ale każdy czekał, aż wreszcie zacznie się właściwa część spotkania. Zwłaszcza iż dochodziła już dwudziesta trzecia i każdy był nieco podpity.

Czerwona maska kręciła teraz butelką, która wskazała na mnie. Byłam zaskoczona, ale i zaciekawiona tym, co też dziewczyna dla mnie wymyśliła.

- Zaskocz mnie. - odezwała się. Tego się nie spodziewałam, więc musiałam się chwilę zastanowić, czym też mogę też obcą piękność zaskoczyć. I wtedy też wpadł mi pewien pomysł. Zamierzałam zrobić coś, czego jeszcze nikt tutaj nie zrobił tego wieczora.

- Usiądź na kanapie. - powiedziałam, a gdy to wykonała, to podeszłam do niej na czworakach i schyliłam się między jej nogi. Wysunęłam język i dotknęłam jej łona. Oblizałam je dookoła, po czym dopiero wtedy wsunęłam język do środka. Ciekawiło mnie, jak ona będzie smakować, ale doszłam do wniosku, że jej smak nie różnił się wcale od tego, który miała Karolina, aczkolwiek był może nieco intensywniejszy. Poruszałam językiem dosyć szybko świdrując jej cipkę przez chwilę, po czym przeniosłam się na jej łechtaczkę. Tutaj zataczałam kółka wokół guziczka, trącałam go raz lżej, raz mocniej. Z góry zaczęły dobiegać ciche jęki. Bawiłam się tak przez chwilę, po czym z bólem serca odsunęłam się od niej.

- Co ty robisz? Nie przestawaj... - powiedziała do mnie z wyraźnym rozczarowaniem w głosie. Ja tylko wytarłam dłonią usta i uśmiechnęłam się do niej.

- Później dostaniesz więcej. - rzekłam, po czym wróciłam na swoje miejsce. Gra trwała dalej, chociaż powoli chyliła się ku końcowi. Widać było te niby "przypadkowe" muśnięcia ciał, te naprężone członki, sterczące sutki. Każdy już był chyba gotowy, by zacząć to, po co tutaj przyszli. Szczerze powiedziawszy, mnie też już nudziła ta gra. Czułam na swoim udzie dotyk ciepłej dłoni mojego sąsiada. Spojrzałam na niego i przygryzłam wargę. Pocałowałam go, a on nie zamierzając być dłużnym, natychmiast odwzajemnił mój pocałunek. Jego dłoń po krótkiej chwili spoczęła na mojej piersi i zaczęła się nią bawić. Nie zwróciłam uwagi na to, że wszyscy spojrzeli się na nas powoli zdając sobie sprawę z tego, że już czas na seks. Delikatne uśmiechy, wędrujące w okolice intymne dłonie, pierwsze pocałunki. Usadowiłam się wygodniej na jego nogach siadając na nim okrakiem. Całowałam go bez litości, z prawdziwą pasją. Poczułam na plecach czyjś dotyk. Oderwałam się od nieznajomego i spojrzałam prosto w oczy czerwonej maski.

- Coś mi obiecałaś, pamiętasz? - zapytała z tym swoim ciekawym, obcym akcentem. Klęknęła obok nas, a ja swoje usta przeniosłam od sąsiada w białej masce, na usta piękności w czerwonej. Mężczyzna zaś zaczął wodzić językiem po moich piersiach skutecznie je pobudzając i stymulując. Ja dałam się jednak pochłonąć pocałunkom nieznajomej. Usta miała cudownie miękkie, pełne, a jej uśmiech był szeroki, odsłaniający biel idealnie równych zębów. Wplotłam palce w jej włosy i pociągnęłam za nie. Z delikatnym syknięciem odchyliła głowę, do czego ją zmusiłam. Teraz całowałam jej szyję, czasem lizałam ją i przygryzałam. Zeszłam z mężczyzny i pchnęłam dziewczynę na plecy. Znalazłam się nad nią mając przed oczami piękne, jędrne piersi. Natychmiast zabrałam się za pieszczenie ich. I na tej czynności skupiłam się przez dłuższą chwilę. Poczułam czyjąś dłoń na swoich pośladkach i wiedziałam, że nieznajomy skupił się na tej części mojego ciała. Gdy jednak włożył w moją cipkę dwa palce to westchnęłam cichutko. Ruszał nimi coraz szybciej, a ja w tym czasie przeniosłam się niżej, na łono, którego już dzisiaj zasmakowałam i ponownie zaczęłam lizać to wrażliwe miejsce.

Po kilku chwilach takiego działania poczułam, jak mężczyzna wyjął palce z mojej dziurki, ustawił się za mną, złapał mnie za biodra i wszedł we mnie. Zrobił to powoli, ale nieubłaganie, aż wszedł cały. Zabolało mnie trochę, ale to nic nie znaczyło. Wiedziałam, że za chwilę będzie już o wiele przyjemniej. Ja w tym czasie wciąż nie przestawałam dawać kobiecie przyjemności czując jednocześnie, jak mężczyzna rżnął mnie coraz szybciej i mocniej. Język mnie zaczął boleć, więc usta zastąpiłam dłonią i w ten sposób drażniłam łechtaczkę tej piękności. Tutaj nie było miejsca na czułości, nie było miejsca na docenienie drugiej osoby. Każdy tutaj przyszedł, by zaspokoić się seksualnie z kimś nowym, nieznajomym. Mieliśmy uprawiać seks, nie miłość.

Mężczyzna wydawał się jakby miał kondycję maratończyka, gdyż przez kilka minut poruszał się tym samym, szybkim tempem. W pewnym momencie kazałam mu przestać, a gdy biała maska spełnił moją prośbę, to usiadłam na twarzy kobiety. Mężczyzna usadowił się pomiędzy jej nogami i wszedł w nią swoim sporym penisem. Poczułam jednocześnie muśnięcie na mojej szparce. Jedno, drugie, trzecie. Coraz szybsze ruchy czerwonej maski sprawiały, że moja rozkosz rosła z każdą chwilą. Zerknęłam tylko szybko na boki. Karolina zadowalała się z gospodarzem, Michał zaś z tą dziewczyną bez piersi, ale ze wspaniałym tyłkiem. Nachyliłam się i złożyłam na ustach białej maski krótki pocałunek. Potem jednak moja dłoń powędrowała na dolinę rozkoszy dziewczyny leżącej pode mną. Zaczęłam drażnić ten rozkoszny guziczek między jej nogami czując jednocześnie siłę, z jakąś mężczyzna dawał jej przyjemność. Po chwili kobieta doszła, ale mężczyzna nie przestawał dalej w nią wchodzić, aż w końcu wyszedł z niej i trysnął białym nasieniem na jej brzuch oraz cycki. Uśmiechnęłam się i zeszłam z dziewczyny.

Komentarze

Podoba mi się ewolucja Twojego pisania. Co raz odważniej i za każdym razem bardziej zmysłowo. To jest to czego tutaj brakuje. Super!

Piszesz ciekawie i podniecająco. Podoba mi się to opowiadanie i przeczytałem wszystkie części. Jednak trochę razi nadużywanie słów moje, swoje np. "Wstałam, pozwalając, by moja ostatnia część garderoby swobodnie zsunęła się z mojego ciała." Nie traktuj tego jako czepialstwa z mojej strony, bo sam też często ich nadużywałem, dopóki ktoś nie zwrócił mi uwagi.

odp Nie traktuję tego jako czepialstwo, a jako konstruktywną krytykę. Dziękuję! Postaram się to ograniczyć :)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany