Opowiadanie użytkownika 0bi1

Iza cz. 2

local_library229 comment0 thumb_up0
Iza - część 2
16-02-2018 21:34

    Dziwne miałam sny tej nocy. I nie wiem, czy była to wina pierwszego noclegu w nowym miejscu, czy nadmiar wrażeń zmysłowych w ciągu dnia i wieczoru. Raczej to drugie, bo sny też były przepojone erotyzmem. Najpierw śniło mi się, że Piotrek – mój brat stoi nade mną w rozkroku, całkowicie nagi i onanizuje się. Jego ciało jest wygięte w kształcie litery S, ugięte kolana, pochylony w przód kręgosłup, napięcie na twarzy, język zwilżający rozwarte usta , czoło oblane potem, prawa ręka przesuwająca się wraz ze skórą członka w przód i w tył, worek mosznowy obkurczony na podciągniętych aż na boki penisa jajkach, lewa ręka błądząca pomiędzy jądrami a brązową dziurką. Zaczyna mnie ogarniać przerażenie, którego źródło jeszcze do mnie nie dociera. Boję się coraz bardziej. Teraz już wiem, jaki jest powód tego lęku. Przecież pływam tak słabo, a z tego co widzę, nieuchronnie zbliża się moment, w którym moim bratem zaczną targać spazmy rozkoszy i rozpocznie się nieprzerwany wypływ nasienia z jego pulsującego w ekstazie penisa. I ku mojemu przerażeniu to się właśnie zaczyna dziać. Wszystko dookoła zapełnia się spermą, a ja, krztusząc się, próbuję wydostać się na powierzchnię. Kiedy w końcu mi się to udaje, widzę tuż przed sobą penisa nadal tłoczącego litry nasienia, zalewają mi oczy, usta, uszy. Machając rękami staram się uciec od tego jak najdalej.


     I kiedy tak płynę, ogarnia mnie błogość ciepła otulającego moje ciało ze wszystkich stron. To, w czym płynę, już nie jest oceanem spermy, tylko jakimś cudem, wielką wanną wypełnioną pachnącymi olejkami, solami kąpielowymi, a z naprzeciwka, na plecach podpływa do mnie Ola. Jej dość skromne jeszcze piersi wystają nad powierzchnię jak dwie piaskowe wyspy, zakończone brązowymi wierzchołkami brodawek. Nurkuję pod nią, by wypłynąć pomiędzy jej udami. Odwracając się mam przed sobą całkowicie wygoloną cipkę. Zanurzam usta w tej cudownej muszelce, jednocześnie kierując dłonie ku piersiom. Ona obejmuje moją głowę, dociskając ją do swoich warg, a ja wpuszczam język głęboko do norki. We śnie mój język jest długi jak u żmii i zaczyna kręcić się po najdalszych jej zakątkach, by po chwili przemienić się w ogromnego, wyrastającego z moich ust penisa. Zaczynam poruszać głową jak dzięcioł, posuwając przy tym Olę moim nadprzyrodzonym narządem. Czubek nosa drażni jej łechtaczkę przy każdym ruchu. Czuję jak stwardniałe w moich dłoniach piersi, falują podczas każdego urywanego oddechu i wiem, że finał jest już blisko. Zmysłowe postękiwanie kończy się głębokim westchnieniem i spazmami wstrząsającymi ciałem, rozchodzącymi się do najdalszych zakątków, niosąc odprężenie i uspokojenie. Mój językopenis ociekający wydzielinami i zadowolony z dobrze wykonanej roboty, wysuwa się i trafia w ręce Oli. Ta zaś bierze go do ust. Odwdzięczając mi się za wysiłek, zaczyna pieścić obrotowymi ruchami jego główkę, jednocześnie pomagając sobie ręką, której ruchy są raz koliste, a raz posuwiste. Po chwili wciąga go całego do ust, gdzie znowu zmienia się w język. Teraz całujemy się namiętnie, nie mogąc oderwać od siebie ust. Trochę żałuję, że nie było mi dane poczuć, jak to jest mieć orgazm i wytrysk z penisa, ale usta koleżanki rekompensują mi te stratę z nawiązką. Kiedy otwieram, zamknięte w trakcie całowania oczy widzę, że to z Markiem się całowałam i nie pływam już w wannie, tylko stoję naga wśród ludzi spacerujących po nabrzeżu. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, jakbym była niewidzialna. Moje oczy są tak przenikliwe, że widzę, kto z nich chodzi bez bielizny. Ze zdumieniem odkrywam, że co drugi facet i bardzo wiele kobiet, nie zaprząta sobie głowy czymś tak niepotrzebnym w upalne dni. Sprawdzam czy mój Marek ma na sobie gatki, ale widzę tylko swobodnie dyndającego penisa w towarzystwie worka skarbów.

- Jak dobrze cię widzieć mój mały przyjacielu. Tęskniłam za tobą – mówię do niego.

Podnoszę wzrok i ze zdumieniem stwierdzam, że to już nie jest Marek, lecz pan Waldek – tato Oli. Cała robię się pąsowa ze wstydu, że ojciec mojej koleżanki ogląda mnie nagą, a tu jeszcze ku mojej rozpaczy podchodzi do mnie mój ojciec i klepiąc mnie w tyłek mówi: co w rodzinie to nie zginie.


Obudziłam się zlana potem. Była siódma godzina. Piotrek jeszcze spał. Chwilę leżałam zastanawiając się, skąd się biorą takie dziwne sny i co oznaczają? Czy mam skłonności lesbijskie, czy też jest to skutek uboczny burzy hormonów towarzyszącej dorastaniu? Pogubiłam się w tym. Sięgnęłam ręką po majtki, które powinny wisieć za moją głową, ale ich tam nie znalazłam. Rozejrzałam się po pokoju i dostrzegłam je na łóżku Piotrka. Musiał w nocy szukać dodatkowych bodźców, skoro tam się znalazły. Wstałam cichutko, wzięłam je ostrożnie i chciałam założyć, żeby dostać się do łazienki nie świecąc tyłkiem, zwłaszcza, że musiałam jeszcze przejść przez pokój rodziców. Kiedy na nie spojrzałam, okazało się, że ten plan się nie powiedzie. Majtki Oli były całe posklejane zaschniętą spermą mojego brata. Ten mały zboczeniec albo powycierał się nimi po wieczornym onanizmie, albo użył ich do kolejnej masturbacji w nocy, kiedy ja już spałam. Fuj! Zawinęłam się w prześcieradło i cichutko przechodząc przez pokój rodziców, rzuciłam okiem, czy jeszcze śpią. Spali, a prześcieradło napięte na sterczącym penisie mojego taty tworzyło spory namiot. Musiał mieć miły sen. Miałam nadzieję, że o mamie, chociaż wspominając mój własny stwierdziłam, że na to, o kim śnimy nie mamy żadnego wpływu.


W łazience odświeżyłam się pod prysznicem, w trakcie opróżniając pęcherz i ponownie przeprałam majteczki Oli. Zawsze sikam pod prysznicem, odkąd przeczytałam, że jest to powszechne w Brazylii i bardzo ekologiczne, bo woda, którą się myjemy i tak płynie do kanalizacji, więc nie ma potrzeby marnowania wody ze spłuczki. Nie ukrywam - sikanie pod prysznicem sprawia mi też przyjemność, której towarzyszy nawet lekkie podniecenie, będące wynikiem świadomości robienia czegoś odbiegającego od normy w naszym społeczeństwie. Jeszcze tylko golenie nóg, cipki (na irokeza), okolic mniejszej dziurki i pod pachami, mycie włosów, balsam na ciało i zawinięta w ręcznik kąpielowy wróciłam do pokoju. Przechodząc przez pokój rodziców, przywitałam się z nimi. Tak długo zajmowałam łazienkę, że wszyscy już się obudzili i czekali z niecierpliwością na możliwość opróżnienia pęcherzy. Oczywiście pierwsza pobiegła mama, za nią tata i po nich Piotrek. Korzystając z jego nieobecności, założyłam świeżą bieliznę i sukienkę. Wyprane majtki Oli powiesiłam na balkonie, żeby nie kusiły mojego niewyżytego brothera – nie zamierzałam prać ich kolejny raz. Przy tej pogodzie szybko wyschły i po śniadaniu mogłam je oddać właścicielce. Dobrze, że nie była świadoma, przez co te majtki przeszły w trakcie ostatniej doby.


Po śniadaniu wszyscy razem poszliśmy na dość odległą plażę, wypatrzoną wczoraj przez panią Basię i jej męża podczas poobiedniego spaceru. Przechodząc koło znajomej ławki, szturchnęłam Olę, a ta odwzajemniła się szelmowskim uśmiechem i niespodziewanie złapała mnie za tyłek, ściskając mocno pośladek. Dobry humor dopisywał nam przez całą drogę. Na plażę prowadziła wąska ścieżka, odchodząca w lewo od tej, którą szliśmy, prowadząc pomiędzy dość niskimi zaroślami wyrastającymi ze szczelin skalnych. Plaża miała tę zaletę, że nie była tak oblegana przez turystów jak te bliżej miasta. Na całej, mającej około 80 metrów długości i 15 szerokości wypoczywało jakieś 20 do 30 osób. Prawie wszystkie panie opalały się topless, niektóre pary całkiem nago. Zastanawiałam się, co zrobią nasze mamy, czy wystarczy im odwagi na uwolnienie swoich piersi ze staników, zwłaszcza w obecności znajomych, ale zaskoczyły mnie robiąc to zupełnie bez skrępowania. Ja z Olą nie odważyłyśmy się. Wstydziłyśmy się, (może nie tyle naszych ojców, bo przecież każdy z nich widział swoją córkę nago, kiedy jeszcze nie kąpały się samodzielnie, ba przecież zaledwie kilka lat wstecz podcierali nam pupy), ale Piotrka. Już po obnażeniu piersi przez nasze mamy, widziałam wyraźne poruszenie w jego kąpielówkach. Był moim młodszym bratem i rówieśnikiem Oli. W jego obecności nie przyszłoby nam do głowy się obnażać. Ale znalazłyśmy sposób, by cieszyć się równą opalenizną. Pod pretekstem lepszych widoków na drugim końcu plaży, oddzieliłyśmy się od grupy i umościłyśmy sobie ręczniki z dala od reszty. Tam, już bez skrępowania, pozbyłyśmy się staników i wystawiłyśmy nasze piersi na cudowne ciepełko promieni słonecznych.


   Oczywiście wymagało to użycia olejku do opalania. Poprosiłam Olę o nasmarowanie pleców, robiła to bardzo wolno i zmysłowo, a dziwnym trafem jej delikatne dłonie, po posmarowaniu pleców, niby przypadkiem podążały w kierunku moich piersi. Z przerażeniem zauważyłam, że zaczynam się podniecać pod wpływem delikatnego dotyku, wiec szybko zaproponowałam posmarowanie jej pleców. Uśmiechnęła się do mnie, wyczuwając twardość moich piersi, zdawała sobie sprawę z tego, w jakim stanie się znajduję. W końcu też była dziewczyną. Kiedy się położyła na brzuchu, opierając buzię na podłożonym przedramieniu, mogłam w pełni i bez skrępowania nacieszyć oczy widokiem jej aksamitnej skóry na plecach, idealnego wcięcia z cudownymi dołeczkami nad dolną częścią bikini, krągłą, malutką dupeczką i niewiarygodnie długimi nogami. Usiadłam na udach Oli, swoimi kolanami obejmując jej biodra i polałam olejkiem zagłębienie kręgosłupa, powoli okrężnymi ruchami dłoni wcierając go w plecy. Dotykanie rozgrzanego słońcem ciała sprawiało mi taką przyjemność, że starałam się jak najdłużej celebrować tę czynność. Schodząc niżej, też niby przypadkiem, wsunęłam dłonie pod materiał jej majtek wsmarowując olejek w przecudowne pośladki, przy czym jeden z moich niegrzecznych palców przejechał kilka razy po rowku oddzielającym prześliczne półkule. Nie oburzyło jej takie naruszenie intymności i tylko fakt, że nie byłyśmy przecież same na tej plaży powstrzymał mnie przed posunięciem się dalej.


Moje dłonie zeszły więc niżej, by nabłyszczyć olejkiem cudownie długie i szczupłe nogi. Robiłam to bardzo powoli i dokładnie, aby przedłużyć swoją, ale myślę, że też i jej przyjemność. Moje sutki nadal sterczały, a norka była wilgotna z podniecenia, ale cóż – w końcu musiałam to przerwać. Kiedy już z niej zeszłam, Ola odwróciła się i umościła na ręczniku, wystawiając piersi na działanie promieni słonecznych. Zamknęła oczy, więc mogłam bez przeszkód nacieszyć się widokiem jej młodziutkiego ciała, odzianego tylko w dolną część bikini. Troszkę się różniło od tego z mojego snu – piersi były większe, miały trochę inny kształt, mniejsze brodawki. Wprawdzie widywałam je wcześniej dosyć często, czy to w przebieralniach sklepowych, czy basenowych – jednak zawsze to był widok przelotny, krótkotrwały. Teraz mogłam się nim delektować godzinami. W moim śnie cipka Oli była wygolona na gładko. Tymczasem zauważyłam, że materiał jej majtek wyraźnie unosił się na kręconych kędziorkach owłosienia łonowego. Na wygolonym łonie układa się całkiem inaczej. Oczami wyobraźni już widziałam ten podniecający gąszcz. Położyłam się na ręczniku i pogrążyłam w marzeniach. W cieple greckiego słońca, Marek wydawał mi się taki odległy, a cudowne ciało Oli tak bliskie - praktycznie na wyciągnięcie ręki, że to ona stała się obiektem tych marzeń. Bardzo się bałam, czy się na mnie nie obrazi, jeśli zechcę czegoś więcej? Co prawda w żartach, ale już raz nazwała mnie lesbą. A przecież nie chciałam stracić przyjaciółki.


Przez kolejne dwa dni rozkład zajęć był bardzo podobny- śniadanie, plażowanie, powrót do apartamentów, prysznic, wyjście do tawerny na obiad, plażowanie, prysznic, kolacja w tawernie, dyskoteka, drinki i sen. Każdego wieczoru z pokoju rodziców słyszeliśmy odgłosy ich amorów, ale już nie miałam odwagi, żeby sobie pofolgować i i dać upust narastającemu podnieceniu, pamiętając o wydarzeniach z pierwszej nocy. Czwartego dnia pobytu w Grecji zmieniło się wszystko. A zaczęło się od tego, że zamiast tak jak wszyscy pójść się wysikać w morzu, Ola poszła w krzaki znajdujące się pomiędzy ścieżką a wybrzeżem. Towarzyszyłam jej do samych zarośli, bo przecież dziewczynki zawsze chodzą sikać stadnie. Niemal natychmiast wyskoczyła z nich jak poparzona, bardzo zaaferowana i konspiracyjnym szeptem powiedziała do mnie:

- Nie uwierzysz, co tam widziałam …

- Przy sikaniu to pewnie swoją cipkę – zażartowałam.

- Nawet nie sikałam - chodź sama zobaczysz. Tylko zachowuj się cicho.


        Prowadziła mnie ledwo widoczną ścieżką na porośnięte krzewami skały. Nasza plaża pozostała całkiem w tyle, kiedy Ola skręciła nagle pomiędzy zarośla. Skradałyśmy się do krawędzi urwiska, za którym zobaczyłam niewielką plażę, znajdującą się w zatoczce oddzielonej skałami od sąsiadujących plaż. Skały były na tyle strome i wchodziły z obu stron w morze, że dostać się na nią można było tylko wpław, omijając skalne cyple. Na środku, wiedząc, że nikt ich tam nie zauważy stało dwóch nagich facetów. Właściwie to stał jeden - młody, mniej więcej w naszym wieku, szczupły, niewysoki, o chłopięcej budowie ciała, niezbyt umięśniony, rudowłosy, krótko ostrzyżony, całkowicie nagi ze sztywno sterczącym penisem. Do końcówki tego penisa przyssany był, klęczący na kolanach mężczyzna, sądząc z wyglądu w wieku naszych rodziców, czyli przed czterdziestką, wysoki, atletycznej budowy, z długimi czarnymi włosami związanymi z tyłu głowy, jego ciemna opalenizna mocno kontrastowała z bielą skóry Rudzielca. Spojrzałam na Olę – jej twarz płonęła – pierwszy raz widziała prawdziwego penisa, niestety w męskich ustach. Moje doświadczenia w tym względzie były dużo bogatsze, jednak seks gejowski też był dla mnie ogromnym szokiem. Obserwując wysublimowany sposób, w jaki Starszy pieści penisa Rudzielca, postanowiłam, że może nauczę się czegoś ciekawego, co pozwoli mi później sprawiać więcej przyjemności Markowi.

- Patrz się i ucz – szepnęłam do ucha Oli.


        Nie odrywała od nich wzroku, więc raczej nie potrzebowała takiej rady. To dziwne, że seks pomiędzy dwoma mężczyznami zazwyczaj będący obiektem kpin i niewybrednych żartów, teraz, oglądany na żywo, nie wzbudzał we mnie ani obrzydzenia, ani chęci wyśmiewania. Po prostu widziałam dwie kochające się osoby. Zwykłych ludzi. Przyglądałam się jak Starszy ciągle zmienia sposób pieszczenia – lekko całując czubek lub wciągając go do ust, liżąc od nasady penisa prosto, bądź po obwodzie szybkimi liźnięciami jak językiem węża , całując lub wciągając jądra do buzi, połykając członka w całości, aż wargi opierały się o brzuch. Do tego w chwilach, kiedy zajmował się samą główką, jedną ręką pieścił jądra lub nasadę. Druga w tym czasie pieściła dziurkę pomiędzy pośladkami Rudego. Cała akcja była tak dynamiczna i zastosował tyle różnych technik, że szczęka mi opadła z wrażenia. Przerwali na krótką chwilę, dając Starszemu czas na polanie palców olejkiem do opalania. Kontynuowali zabawę z tą różnicą, że Rudy już miał jeden palec w dziurce. Po chwili były tam dwa i posuwały się w przód i w tył. Ze zdumieniem odkryłam, że nie tylko stwardniały mi sutki, ale na dole byłam już cała mokra. Moja cipka puściła soki w takiej ilości, że miałam wrażenie jakby się w niej rozpuściła kostka masła. Trochę się krępowałam, żeby do niej sięgnąć i dać pieszczotę, której się domagała. W końcu nie robiłam tego od trzech dni! Spojrzałam na Olę – musiała przeżywać to samo, rumieńce oblały jej buzię aż po końcówki uszu, unoszone płytkim oddechem piersi sterczały jak w moim śnie, wargi miała przygryzione, oczy przymknięte, ale nie odrywała ich od mistrza pieszczot oralnych. Chłonęła wiedzę tajemną nie chcąc niczego przeoczyć. W pewnym momencie Rudy jęknął, jego ciałem wstrząsnęły spazmy, penis zaczął pulsować strzelając nasieniem wprost w usta Starszego. Ten przyjął prezent w całości, nie roniąc ani kropelki. Patrząc, z jaką radością połknął wszystko, podjęłam postanowienie, że przy pierwszej nadarzającej się okazji spróbuję się przełamać i dać Markowi taką rozkosz. To nie może być aż tak straszne, jak się wcześniej wydawało.


        Ciekawiło mnie, czy teraz Rudy odwdzięczy się tym samym, ale zobaczyłam, że Starszy znowu sięga po olejek i smaruje swojego (o kurwa!, teraz dopiero zobaczyłam, jak dużego) penisa. Nie! - pomyślałam, to niemożliwe, żeby chciał go wsadzić tam gdzie mi się wydaje, że chce. A jednak! Rudzielec podszedł do skał, oparł się o nie dłońmi, pochylił wypinając tyłek, a Starszy najpierw jeszcze porozciągawszy nieco otwór palcami, zaczął powoli wsuwać się w niego tym olbrzymem. Grymas bólu, który pojawił się na twarzy Rudego, bardzo szybko zmienił się w szeroki uśmiech. Tak, jakby ten ogromny przedmiot w dupie sprawiał mu przyjemność! Starszy powoli zaczął poruszać się, nadziewając młodego na swój ruszt. Każdemu z pchnięć towarzyszyło klaskanie jąder o ciało chłopca. Ze zdumieniem zauważyłam, że penis Rudego niedawno opróżniony z soków, wyssany do cna, znów zaczyna się budzić do życia. Miękki, malutki zwisający bezwładnie pisiorek, zamienił się ponownie w dumnie sterczącego, wyprężonego jak plutonowy podczas przypinania orderu, twardego jak żelazo pisiora. Czarnowłosy przyspieszył ruchy bioder, to już nie było delikatne posuwanie, tylko ostre rżnięcie – od czasu do czasu wymierzał jeszcze siarczystego klapsa bladym pośladkom chłopca. Pociągnął go za włosy , odrywając od skał i ustawiając prosto. Teraz kiedy już obaj stali, otoczył chłopca ramionami, przyspieszył ruchy jeszcze bardziej, sapiąc z wysiłku i pojękując z rozkoszy. Pod wpływem takiego traktowania, penis Rudego ponownie wytrysnął serią mlecznych strug nasienia, które po zetknięciu z piaskiem plaży, zamieniły się w wilgotne kuleczki. Dla mnie to był szok! Nie spodziewałam się, że facet może mieć orgazm tak zupełnie bez dotykania członka. Po chwili Starszy ryknął, stężał i tylko rytmicznie zaciskające się pośladki wskazywały, że właśnie wpompowuje w Młodego całą zawartość swoich jąder.


Ten widok tak mnie nakręcił, że już przestałam panować nad żądzą, ale zanim ręka dotarła do cipki, poczułam jak Ola obejmuje mnie z tyłu, łapiąc lewą ręką za pierś, zaś prawą wyprzedzając moją. Bezceremonialnie wprowadziła ją pod majtki, przyciągnęła moją dupkę do swojego podbrzusza i palcami zbadała wilgotność cipki. Zadowolona z tego co poczuła, pieściła mnie na zmianę w środku i na zewnątrz, a ja zalewałam jej palce kolejnymi porcjami soków. Nie mogąc dłużej nad sobą zapanować, pojękiwałam z rozkoszy, ale zatkała mi usta ręką, którą wcześniej pieściła moje piersi. Nie wiem dlaczego, ale przyspieszyło to mój orgazm, nogi się pode mną ugięły, zaczęłam cała drżeć. Na szczęście Ola była na to przygotowana i przytrzymała mnie, bym nie upadła. Przez chwilę dyszałam, wisząc w jej objęciach, poddając się jej pocałunkom składanym na szyi i ramionach. Wiedziałam, że jest tak samo spragniona pieszczot jak ja, więc nie przedłużając jej męczarni, szybko dobrałam się do jej cipki w taki sam sposób. Tylko ustawiłam ją tak, by biodrem dotykała mojego wzgórka łonowego, co pozwoliło mi zapuścić w jej majtki obie ręce – jedną z przodu, drugą z tyłu – i jednocześnie ustami dopaść do ust. Moje palce przez chwilę czochrały gęstwinę sztywnych włosów, zanim dostały się do gorącej, wilgotnej szparki, która nie mogła się już doczekać pieszczoty. Ola zarzuciła mi ręce na szyję, wsuwając palce we włosy. Całowałyśmy się tak namiętnie, z taką dziką żądzą, jakbyśmy chciały się pozjadać. Pieściłam ją przy tym, wsuwając dwa palce z przodu i jeden z tyłu w tę szparkę, której jak dotąd nikt nie dotykał. Soki spływały po moich palcach i jej udach. Chcąc dostarczyć Oli jeszcze więcej miłych doznań, zaczęłam pieścić także jej mniejszą dziurkę i nawet nie wiem jakim sposobem, środkowy palec wsunął się do środka na jakieś 2-3 cm. Nie protestowała. Poczułam ucisk jej zwieracza na palcu i to było całkiem nowe, ale miłe uczucie. Nie wsuwałam go już głębiej, tylko poruszałam na boki, aż do czasu, kiedy Olą wstrząsnęły spazmy orgazmu. Kolana się pod nią ugięły, ciało drżało, a przepełniony pęcherz, którego nie zdążyła wcześniej opróżnić, teraz, kiedy utraciła nad nim panowanie, wyrzucił całą swoją zawartość. Strumień gorącego moczu, przez moje palce, jej majteczki, po udach, kolanach, łydkach i stopach spłynął na skałę, tworząc niewielką kałużę.

- Przepraszam – wyszeptała zawstydzona, unikając mojego wzroku.

- Za co przepraszasz, wariatko! Było cudownie! – złapałam jej głowę i ponownie zatopiłam usta w namiętnym pocałunku. Objęła mnie mocno, przytulając się całym ciałem. Chwilę trwałyśmy w uścisku, przedłużając to wspaniałe poczucie bliskości i wzajemnego zrozumienia. Struchlałam jednak, gdy otworzyłam oczy i spojrzałam w kierunku plaży. Uśmiechnięci chłopcy stali zwróceni w naszym kierunku. Ich miny świadczyły o tym, że widzieli nasz pocałunek, a może nawet coś więcej. Pomachali do nas, a my - nie za bardzo wiedząc co zrobić - odpowiedziałyśmy tym samym i śmiejąc się jak wariatki, uciekłyśmy w stronę naszej plaży.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany