Opowiadanie użytkownika horus33

Idealna praca cz. 4

local_library144 comment3 thumb_up2
Idealna praca - część 4
19-02-2018 17:00

Spojrzałam w niebo, ale nie zobaczyłam wielu gwiazd. Nawet tu na szczycie apartamentowca przyćmiewały je światła miasta.  

- Powiedz mi coś – oderwałam wzrok od nieba i spojrzałam na Olgierda. Leżał na kocu przy moich stopach i przyglądał mi się intensywnie. Niepokoiło mnie to jego spojrzenie i podobało oczywiście. Miał taki skupiony wzrok, zmarszczone brwi aż miałam wrażenie, że widzi mnie „bardziej„ niż inni ludzie. – Chcesz się ze mną zadawać, pomimo, że wiesz czym się zajmuję? Ilu mężczyzn mnie miało? 

Tak naprawdę nie chciałam wcale o to pytać. Bałam się odpowiedzi, ale kolejne spotkanie, bardzo udane spotkanie wymusiło to w końcu. Dziś wjechaliśmy na dach potężnego apartamentowca i leżąc na grubym kocu, patrzyliśmy na rozświetlone miasto pijąc dobre wino. Jak udało mu się to wszystko zorganizować pozostawało jego tajemnicą. 

- Zatańczysz – podniósł się zwinnie i podał mi rękę. Podałam mu swoją pozwalając się unieść. Nie było muzyki, ale kto by na to zważał. Objął mnie w pasie i przytulił mocno – widzisz to co dzieje się w pracy tam też zostaje. Może kiedyś uczynię z ciebie uczciwą kobietę? 

Roześmiałam się, bo szczerze mówiąc w tym momencie ten pomysł wydawał mi się absurdalny.   

- Spróbuj, to na pewno będzie bardzo ciekawe doświadczenie i wiesz co nawet będę ci kibicować. 

- Zacznę już dziś, jeśli pozwolisz. 

Zamruczałam mu z zadowoleniem do ucha, bo pierwszy raz odkąd się poznaliśmy jego ręce ześliznęły się w ciekawsze rejony mojego ciała. Bez problemu sięgnął pod małą czarną, którą dziś założyłam i ciągle kołysząc się powoli, podciągnął ją do góry. Wsłuchiwałam się w jego dłonie gładko przesuwające się po półkulach pośladków, palce zapuszczające się pod gumkę skąpych stringów, bawiące się nimi i prawie wstrzymywałam oddech, gdy zbliżał się do czułych punktów. Drażnił się drań, już jej prawie dotykał, już rozchylał nabrzmiałe wargi, a gdy czuł, że sztywnieję uciekał. Chciałam by już mnie dotknął, moja cipka aż wyrywała się do jego dłoni cała wilgotna. Nagle za plecami poczułam twardą ścianę. Tylko, że tu nie było żadnych ścian, więc to pewnie coś innego… komin wentylacyjny? 

Wyswobodził się z moich objęć i ukląkł naprzeciwko mnie. Jako, że sukienkę i tak miałam właściwie na biodrach jednym płynnym ruchem ściągnął z nich majteczki. Patrzyłam z góry jak ciemna czupryna zbliża się do mnie coraz bliżej. Wreszcie poczułam jego język wnikający tam, gdzie tak go pragnęłam. Pieścił mnie rozkręcając się powoli, a ja wplotłam dłonie w jego zaskakująco miękkie włosy i odchyliłam głowę do tyłu opierając się na murze. Obserwowałam najjaśniejsze gwiazdy, które z pod na wpół przymkniętymi powiekami zlewały się w smugi. Niespodziewanie chwycił ustami jedną stronę moich warg sromowych żarłocznym rekinim ruchem, a mnie aż zgięło do przodu, bo jednocześnie jego język potarł nagi guziczek łechtaczki. Boże! Nie miałam pojęcia jak on to robił, ale było wspaniale. Teraz nie byłam już rozluźniona, zrelaksowana. Teraz nie bawiłam się jego włosami, ale opierałam na jego głowie, bo zupełnie nagle moje nogi zrobiły się miękkie. Miałam przed sobą zupełnie innego człowieka. Takiego, który trzymał moje uda w mocnym uścisku rozchylając je siłą, który traktował moją myszkę z zachłanności i żarłocznością chwytając na przemian ociekające wilgocią wargi. 
Skończyłam jak poprzednim razem, czyli na kolanach. Znów naprzeciwko niego. 

- A ty? Mam jeszcze trochę siły i jeszcze więcej ochoty – zapewniłam zupełnie zgodnie z prawdą. 

- Następnym razem, obiecuję – zapewnił widząc, że wciągam powietrze by coś powiedzieć – nie chcę byś była jutro zmęczona. Uwierz mi, gdy ja zacznę to troszkę nam się zejdzie.  

- Dobrze, ale do cholery, mam zamiar trzymać cię za słowo! 

Zjechaliśmy windą na dół. Olgierd skinął ochroniarzowi, który wypuścił nas z cichego budynku i zaraz zamknął za nami drzwi. 

- Co to miało być? Jakieś tajne bractwo ochroniarzy? 

- Znajomy z dawnych czasów – zbył mnie machnięciem ręki.  

- Mam prośbę – zaczęłam, gdy już wsiedliśmy do samochodu. Zerknął na mnie, gdy nie dodałam nic więcej i uniósł brwi. Poczułam się dziwnie skrępowana. Nie byłam przyzwyczajona do takich sytuacji – chciałbyś pójść ze mną na rodzinną imprezę. Nic wielkiego, osiemnastka mojego kuzyna.  

- Pewnie, że chcę, ale przemyśl to jeszcze. Ty mogłaś przyzwyczaić się do mojego wyglądu, ale co powie na mnie twoja mama, albo co gorsze, twój ojciec? Goryl i jego mała dziewczynka. 

- Zaryzykuję. Założę się, że tak się ucieszą iż kogoś mam, że nawet nie zwrócą uwagi na to, że możesz ich złamać jedną ręką. 

- Bardzo śmieszne, a tak na marginesie, masz już dla niego prezent?  

- Pieniądze – wzruszyłam ramionami  – co innego mogłabym mu dać. 

- Co innego mogłaby mu dać jego niesamowicie seksowna „ciocia”? Założę się o wszystko, że fantazjuje o tobie za każdym razem gdy cię widzi. 

- Więc sugerujesz żebym się z nim przespała? – Takie myśli jakoś nie pasowały do niego. Do mnie takie zachowanie owszem, ale jeśli by się wydało… 

- Nie głuptasie. Pomyśl gdzie pracujesz. Darmowa wejściówka do takiego klubu to więcej niż bilet do nieba. Przecież taki osiemnastolatek to praktycznie napakowana testosteronem maszyna do seksu. 

- Cholernie dobry pomysł – stwierdziłam  – ale czy my mamy darmowe wejściówki? 

- Nie, ale ty masz znajomego bramkarza. Napisz chłopakowi liścik i będę wiedział, że jest od ciebie. 

                                                  * 

Olgierd oczywiście wywołał sensację, ale ku mojemu niezmiernemu zdumieniu poradził sobie znakomicie. Wszystkie cioteczki i mateczki czarował jak zawodowy żigolo. Mężczyzn urzekł kilkoma opowieściami o wojsku i to nie byle jakim, ale o misjach w Iraku i Afganistanie. A tym, że potrafił pić z nimi jak swój zjednał ich sobie do końca. A ja nawet nie wiedziałam, że był w jakimś wojsku, chociaż patrząc na niego łatwo mogłabym to odgadnąć. Postanowiłam przy najbliższej okazji złapać go za tą jego czuprynę i zmusić do streszczenia, chociaż kawałka życia. Kątem oka obserwowałam mojego kuzynka Krystiana starając się wypatrzeć moment, kiedy znajdzie się choć na chwilę sam. Dziwne być ciotką dla swojego prawie rówieśnika, ale dziwniej się losy plotą w dużych rodzinach. Przy okazji tych obserwacji potwierdziły się słowa mojego ochroniarza o jego zainteresowaniu moim ciałem. Ukradkowe spojrzenia, jakie rzucał w kierunku moich nóg, piersi czy tyłeczka nie dało się pomylić z rodzinnym zainteresowaniem. Dziwiłam się tylko, że nie czułam ich wcześniej, bo intensywność zawartego w nich pożądania aż paliła. Wreszcie pod koniec imprezy, kiedy starsza część rodu zabrała się wreszcie do domu wręczywszy swoje prezenty, odciągnęłam kuzynka do ogrodu i podałam kopertę. 

- Ależ ciociu – zaprotestował pro forma – nie chcę od ciebie pieniędzy. 

- To dobrze, bo to nie są pieniądze. 

- Tak?  

Patrzyłam jak zaintrygowany otwiera kopertę. Musiałam przyznać, że wyrósł z niego całkiem przystojny młodzieniec. Wysoki, opalony, z szopą jasnych włosów, bynajmniej nie zniewieściały łatwym życiem, bo w każde wakacje pracował dorywczo. Zmarszczył brwi przeczytawszy to co znajdowało się na niewielkim kartoniku. 

- Okaziciel biletu ma prawo wstępu do klubu na jedną noc i korzystania ze wszystkich atrakcji – przeczytał na głos. 

Dalej umieściłam dokładny adres i godziny otwarcia. Przeczytawszy wszystko dokładnie jeszcze raz spojrzał na mnie i uniósł brwi. Bawiło mnie jego zdziwienie. A to dopiero początek niespodzianek. 

- Wiesz kuzynie to jest bardzo specyficzny klub. Nie ma tam muzyki, nikt nie tańczy, ale zapewniam cię, że nie będziesz się tam nudził. Pokażesz karteczkę ochroniarzowi i możesz wchodzić. A jeśli chciałbyś odwiedzić swoją ciocię to specjalnie dla ciebie założę na kostkę niewielką bransoletkę. No i skoro są to twoje urodziny to możesz wykorzystać swoją ciotkę jak tylko zechcesz. Mam nadzieję, że zrozumiesz jak już tam będziesz. Tylko ostrzegam nikomu ani słowa. 

Zostawiłam go oszołomionego. To o bransoletce dodałam w ostatniej chwili i pod wpływem impulsu. Może to przez te jego wygłodniałe spojrzenia? W końcu chyba każdej kobiecie imponuje, kiedy na jej widok ślini się młodszy mężczyzna. Nawet jeśli tak jak w tym przypadku to było zaledwie kilka lat. 

- I jak, udało się – zapytał Olgierd, gdy w końcu odjechaliśmy z przyjęcia obdarowani ciastem i straszliwie zmęczeni. 

- Chyba tak, zobaczymy. 

Później pożałowałam, że nie ustaliłam jakiegoś dnia. Przez to nie wiedziałam, kiedy Krystian przyjdzie z wizytą, więc bransoletkę musiałam założyć już na następny wieczór. Coś mi jednak mówiło, że to będzie ten dzień. Zaintrygowałam go i wątpię by wytrzymał dłużej niż to konieczne. Kwadrans przed otwarciem pozbyłam się ciuchów i porozciągałam trochę budząc złośliwe komentarze koleżanek w kierunku, których wypinałam tyłek. 

- To co Zuza, na koło? – Zapytała Andżelika. 

- Nie, dziś idę na łatwiznę i wybieram misjonarza. 

- Niemożliwe – zakrzyknęła Mokra z drugiej strony z przesadnym niedowierzaniem – uśniesz z nudów i twoje chrapanie będzie rozpraszać klientów.  

- Ty lepiej pilnuj by nie zalać podłogi – odgryzłam się z uśmiechem. Polubiłam te łajzy za ich bezwstydność, bezkompromisowość i ogólnie za to, że były takie jak ja. 

Na sali ułożyłam się szybko na ławeczce i wsunęłam nogi w otwór. Prawie natychmiast poczułam na nich znajome już wielkie łapska i momentalnie zrobiło mi się jakoś tak błogo i wilgotno. Podniecała i podobała mi się sama myśl, że za tą cienką ścianką On wpatruje się w moją cipkę. Wiedziałam, że to robi i wiedziałam, że penis w jego spodniach pęcznieje.  

- Powodzenia – powiedział, gdy już przypiął mnie do obejm w ścianie i pocałował w stopę. 

Podłożyłam ręce pod głowę, bo w tej pozycji jakoś nie miałam co z nimi zrobić i czekałam. Dosłownie chwilę później usłyszałam jak otwierają się drzwi i wchodzą pierwsi goście. Poczułam pierwsze klepnięcie w udo i dotyk na nabrzmiewającej oczekiwaniem cipce, ale wszyscy przechodzili dalej. Zirytowało mnie to okropnie. Co do diabła, na nikogo nie działają już moje wdzięki.  A potem zrozumiałam. Wszyscy szli na nową atrakcję. Wieść o Kole Fortuny jak zaczęłyśmy nazywać nowe urządzenie rozeszła się już po okolicy. Przez chwilę zrobiło mi się żal, bo na pewno będą się tam działy ciekawe rzeczy, ale ja miałam swoją misję do spełnienia. 

- Ciociu to ty – usłyszałam cichy, niepewny i niedowierzający głos, a po nim dotknięcie na kostce, tej na, którą założyłam bransoletkę z maleńkim serduszkiem. Skinęłam stopą. Nie chciałam się odzywać. Wydawało mi się to niewłaściwe, psujące nastrój. – Nie wieżę. O kurwa, nie wieżę! Żebyś wiedziała ile o tobie fantazjowałem, a teraz… teraz widzę… 

Poczułam jego dłonie na wewnętrznej stronie ud i wiedziałam, że wszedł między nie i patrzy na miejsce gdzie się łączą. Serce zabiło mi szybciej, bo oto pierwszy raz w klubie jest ktoś, kogo znam. 

- Naprawdę mogę zrobić wszystko co zechcę? Wszystko? – Ponownie skinęłam stopą – O kurczę, to najpiękniejszy moment w moim życiu!  

Wyczułam, że klęka, jego usta bardzo niepewnie musnęły wrażliwe wargi aż jęknęłam. Musiał to usłyszeć, bo śmielej wpił we mnie usta. Przymknęłam oczy myśląc, że już drugi raz w tym tygodniu rozkoszuję się takimi niespodziewanymi pieszczotami. Krystian nie miał wprawy Olgierda, ale nadrabiał to entuzjazmem. I dobrze, odmiany są ekscytujące. Po chwili jęczałam już cichutko myśląc, że pieszczoty „przez ścianę” są ciekawe. Mogłam się skupić na tym gdzie wędruje jego język, wczuć się w niego. Nic nie mogłam zrobić, więc i nie przejmowałam się tymi głupimi myślami, jakie zwykle mnie rozpraszają. Miałam świadomość spojrzeń moich koleżanek, ale nie zwracałam na nie uwagi tylko pieściłam nabrzmiałe piersi. 

O wiele za wcześnie wstał i prawie słyszałam z jakim pośpiechem rozpina spodnie. Po chwili poczułam jedną z jego dłoni na wzgórku, a drugą pomagającą penisowi znaleźć we mnie wejście. Zamruczałam z zadowolenia, gdy wreszcie mu się to udało. Teraz moje piersi zaczęły falować pod delikatnymi na razie pchnięciami. Wyobrażałam sobie tego jasnowłosego chłopaka po drugiej stronie ściany. Podniecony, szczęśliwy,  
niedowierzający. To sprawiło, że podziękowałam mojemu olbrzymowi za jego pomysł. Tak skupiłam na jego obrazie i swojej przyjemności, że dopiero po chwili zorientowałam się co jest grane. Ruchy Krystiana stawały się coraz bardziej gorączkowe, w każdej chwili mógł szczytować. 

- Spokojnie – szepnęłam – zrób przerwę. Masz jeszcze całą noc. Powoli. Słuchaj się cioci. 
Zwolnił, choć czułam, że ledwie się powstrzymuje. Zamruczałam by dać mu znać, że to również mi się podoba. I tak zresztą było. Ja, Pani profesor. 

- Dobrze kuzynie teraz druga dziurka. Przygotowałam ją dla ciebie. Świętuj! 

Wstrzymałam oddech czekając na jego reakcję. Zamarł, a po chwili niepewnie ustawił się naprzeciw mojego tyłeczka. 

- No dalej – zachęciłam go – twoja ciocia lubi i takie zabawy. 

Pchnął, a twardy kutas zaczął rozpychać mój otworek. Słyszałam jak mamrocze do siebie jakieś „O kurwa” czy inne takie. Zamknęłam oczy wsłuchując się w siebie. Żałowałam, że nie mogę dotknąć swojej cipki i pobawić się nią trochę. Lubiłam to, gdy uprawiałam ten rodzaj seksu. Krystian wbijał się już zupełnie swobodnie i mi także zaczęło sprawiać to większą przyjemność. Niestety dla kuzyna było to za dużo. Poczułam jak wbija się we mnie mocno i zaciska dłonie na moich udach. Nie poczułam w sobie jego spermy, na pewno miał prezerwatywę, szkoda.  

- Dzięki ciociu za najlepszy prezent urodzinowy jaki dostałem. 

- Nie ma sprawy, a teraz idź odwiedź kilka z moich koleżanek. Wieczór jeszcze się nie skończył. 

Chwilę później w moją cipkę wbił się się nowy penis. Dla mnie ta noc również się zaczynała.

Komentarze

Czekam na następną część :)

Bardzo dobre opowiadanie ☺️

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany