Opowiadanie użytkownika horus33

Idealna praca cz. 3

local_library135 comment0 thumb_up1
Idealna praca - część 3

Szłam chodnikiem mijając po drodze spieszących się jak i ja ludzi. Wszyscy byliśmy w tym do siebie podobni. Zniechęceni kolejnym nudnym dniem, spieszący do pracy, której nienawidzili. Ja jednak byłam inna, miałam swoją tajemnicę, która sprawiała, że radość, duma i energia wprost rozsadzały mnie od środka. Ta tajemnica i spełnienie, jakiego nie czułam już dawno dodawało mi skrzydeł i jednocześnie zsyłało spokój. Nawet ból nadwyrężonego ciała przypominał tylko to, co dobre. 

Otworzyłam drzwi przeznaczone dla pracowników i ruszyłam szerokim korytarzem galerii handlowej odpowiadając na pozdrowienia innych nieszczęśników otwierających swoje stanowiska. Wyjęłam z kieszeni klucz i jak inni otworzyłam drzwi mojego boksu. W nos uderzył mnie znajomy zapach apteki, bardzo nieemocjonujące zajęcie, ale po kilku latach jakoś mnie ono uspokajało. Nikt, kto widział mnie w mojej nocnej wersji nie powiązałby mnie z takim zajęciem i to mi bardzo pasowało. Na zapleczu zarzuciłam na siebie biały fartuch, a zamiast szkieł kontaktowych założyłam okulary w grubych oprawkach. Rozpuszczone włosy zebrałam w kucyk i przejrzałam w lustrze. Już dawno zauważyłam, że ludzie dużo lepiej reagują widząc, że jakiś lek poleca im nie laska rodem z pornosów, ale taka właśnie okularnica. Uśmiechnęłam się do swojego  
odbicia. Jak łatwo było zmienić swój wygląd i oszukać ludzi, nie pokazać im tej całej gotującej mi się pod skórą kipieli.  

Zanim zaczął się zwyczajny ruch zaparzyłam sobie kubek aromatycznej kawy i zaczęłam rozmyślać. Cztery dni do następnego weekendu to bardzo mało ja jednak nie mogłam się go doczekać. Miałam już obmyślony plan na ten tydzień. Nie będę jak zwykle szukać przygód ani zabawiać własnymi paluszkami. Zamiast tego będę katować się erotycznymi fantazjami i filmami aż stanę się tak napalona, że w klubie będę tak mieć orgazm za orgazmem. Dwie godziny później zadzwonił mój telefon i zmienił moje plany.  

- Hej dziecinko masz czas dziś wieczorem – usłyszałam głos Olgierda. 

- Mam, ale nazwij mnie dziecinką jeszcze raz, a pożałujesz, że nie urodziłeś się bez jaj. 

- Dobrze, dobrze, ale muszę przyznać, że będzie mi tego brakowało – w głosie ochroniarza słyszałam tłumiony śmiech i sama mimowolnie się uśmiechnęłam – chciałem zaprosić cię na jakiegoś drinka, kino czy kolację, albo coś innego na co masz ochotę. 

Przypomniałam sobie wielkiego jak góra mężczyznę o kwadratowej surowej twarzy i wielkich brutalnych dłoniach. Przy swoich stu sześćdziesięciu ośmiu centymetrach wzrostu mogłam wydawać się jego córką. 

- Kuszące, tylko niech to będzie „coś innego na co mam ochotę.” 

- Ej to nie sprawiedliwe, miało nie być już złośliwości. 

- Nie to ty miałeś przestać być złośliwy, ja na nic podobnego się nie godziłam. – Mężczyzna po drugiej stronie chrząknął jakby rozbawiony – o dwudziestej? 

- Zjawię się tylko przyślij mi adres. 

- Dobrze, to do wieczora. 

- Do wieczora. 

Wszedł klient i musiałam rozczytywać lekarskie bazgroły, a jednocześnie myślałam o tym, na co się zgodziłam. Olgierd był na pewno ciekawym, nietuzinkowym mężczyzną, ale gdy o nas myślałam w wyobraźni widziałam King Konga ściskającego w łapię omdlałą blondynkę. Na szczęście nie jestem blondynką. 

Gdy na coś czekam, godziny jak na złość wloką się niemiłosiernie, a ja czekałam bardzo niecierpliwie.  W domu od razu wzięłam się za przygotowania. Wybrałam strój, który nadawał się równie dobrze do eleganckiej restauracji jak i wesołego miasteczka. W piersiach czułam trzepocące motyle i dziwiło mnie to. Takich emocji nie doświadczyłam nawet wtedy, gdy planowałam oddać się pierwszemu przystojniakowi na ławce w parku. Dziwne, że takie uczucia jeszcze u mnie nie umarły. 

Przyjechał punktualnie. Zdziwiona oceniłam jego strój. Biała koszulka opinającą wielką jak beczka klatkę piersiową, sztruksowa marynarka i spodnie w tym samym beżowym kolorze. Zmienił się. Ciekawe. 

- Więc co to będzie, bo prawdę mówiąc nie wiem na co mam ochotę. 

- Piknik. 

- Piknik, o dwudziestej? Po ciemku? 

- Tak to bywa. 

Pojechaliśmy nad płynącą przez miasto rzekę. Trzeba było zejść po starych, betonowych, ukrytych wśród zarośli schodach, a potem jeszcze kawałek nad samym brzegiem do niewielkiej i jak wszystko wokół, zrujnowanej altanki. Rozejrzałam się wokoło dziwiąc się czystości, jaka tu panowałam. 

- Posprzątałem – powiedział Olgierd wzruszając ramionami i wyciągając sprytnie schowany, najprawdziwszy piknikowy kosz. 

- Wszystko masz zaplanowane, prawda? 

- Jak chce już robić wrażenie na kobiecie, to zawsze idę na całość. 

Muszę przyznać, że spędziłam naprawdę wspaniały wieczór.  W koszu było wino, przekąski, którymi bezwstydnie się obżerałam, serweta na stół, sztućce, szkło. Pomyślał o wszystkim. Z ekranu telefonu leżącego na półeczce padało na nas nikłe światełko i leciały jeden po drugim stare, wiecznie młode przeboje. Oświetlona księżycem rzeka płynęła szepcząc cicho. Rozmawialiśmy dużo i bez niezręcznych chwil ciszy, co nie zdarzyło mi się od wieków. Zrobił na mnie wrażenie, przez co w głowie kołatała mi się myśl czy będzie próbował to wykorzystać. Wiedział oczywiście, czym się zajmuję, jakie mam ciągoty. Widział mnie nagą i gorzej nawet, pieprzoną przez kilkunastu facetów. Ciekawiło mnie to jak ciekawi naukowca obiekt badań. Postanowiłam, że oddam mu się, jeśli będzie chciał, ale to raczej będzie koniec naszej znajomości. Tak to bywa, ale szkoda by było. 

- Hmm… czas chyba wracać, prawda? – Zapytał patrząc na zegarek. Wstałam, zbierając porozrzucane opakowania – Zostaw – przerwał mi chwytając za rękę – jutro to zrobię. Zupełnie niespodziewanie podniósł mnie jak lalkę aż pisnęłam zaskoczona i posadził na stole. Serce zabiło mi szybciej, gdy delikatnie rozchylił moje nogi i wszedł między nie.  Z wahaniem, bo nie byłam pewna, co do jego intencji, objęłam go za kark. Pod palcami czułam twarde węzły olbrzymich mięśni. Jego pocałunki były mocne i zachłanne. Oddawałam mu je z coraz większą ochotą, a to i jego dłonie błądzące po moich plecach sprawiały, że szybko nabierałam ochoty na więcej i pal diabli wszystko inne.  Po prostu żądza wygładzała i prostowała inne sprawy. Przysunęłam biodra bliżej jego krocza, przez majteczki czując ukryty pod spodniami, twardy i gruby kształt.  Otarłam się o niego mrucząc mu w usta. Zadrżał i ścisnął mnie mocniej, a moja muszelka, zwilgotniała jeszcze bardziej, bo poczułam się w tym uścisku jak mała laleczka. Bez szans na sprzeciw, bez własnej woli. Spodobało mi się to uczucie. 

- Nie - przerwał pocałunek i odsunął ode mnie  –  przepraszam nie dziś. Choć … mam prośbę. 

- Jaką? – Zapytałam dysząc ciężko. Starałam się ukryć rozczarowanie, że nie poczuję go w sobie. Pomogło mi to, że w słabym świetle dostrzegłam rumieniec na jego twarzy.  
- Pokażesz mi troszkę tego jak bawiłaś się wtedy sama. 

Uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, ale trzeba przyznać, że i z odrobiną próżnej dumy, a później podjęłam decyzję. Założyłam dziś czarną, plisowaną spódniczkę przed kolano, białą koszulę i żakiet z rękawami podwiniętymi nad łokcie. Teraz stanęłam na szerokim, masywnym stole i rozpięłam guziczek u spódniczki, a ta opadła na stół odsłaniając czarne koronkowe majteczki.  Wiedziałam, że są wilgotne, ale w tym świetle nie mógł tego zobaczyć, szkoda. Wiedziałby jak na mnie działa. Jak najzgrabniej zsunęłam je z nóg i gdy zatrzymały się na stopach, kopnęłam w jego stronę. Wlepiał wzrok w moją pięknie wydepilowaną cipkę jakby dawno nie widział kobiety, dobrze miał, bo, pomimo że stałam na stole to znajdowała się prawie na wprost jego twarzy, gdyby się odrobinę pochylił mógłby jej dotknąć. Przygryzłam wargę czując coraz większe podniecenie i zakręciłam biodrami, powoli jak najbardziej zmysłowo, a następnie oparłam stopę na jego barku. Jedna dłoń już przesuwałam w dół brzucha, gładząc wzgórek łonowy, zapuszczając się paluszkami między płatki.  Zamruczałam z autentycznej przyjemności, gdy dotknęłam najczulszy punkcik. Była taka wrażliwa i tak nieprawdopodobnie mokra, że paluszki ślizgały się po niej jak naoliwione. Śledził wszystko, co robię, każdy ruch nie odrywając wzroku nawet na sekundę. Wykorzystałam to by rozpiąć guziki koszuli i odsłonić piersi. Na chwilę zezłościłam się na siebie, że założyłam stanik, ale był tak samo delikatny i koronkowy jak majteczki i moje piersi ładnie go wypełniały. Musi wystarczyć. Pod jego gorącym spojrzeniem moje palce szybciej niż zamierzałam zaczęły swój znajomy okrężny taniec. Powinnam dłużej go prowokować, drażnić i kusić, ale do cholery sama byłam napalona przez tą niesamowicie erotyczną sytuację. Patrzył jak dwa moje paluszki, głęboko wciśnięte między pulchne płatki coraz mocniej dociskają ten najwrażliwszy punkt i coraz szybciej się poruszają. Zawsze robię to w ten sposób, gdy chcę sprawić sobie największą przyjemność, a teraz chciałam. Byliśmy sami na odludziu, więc nie wstydziłam się pokazać mu jak bardzo jest mi przyjemnie i moje jęki i westchnienia niosły się rzeką. Byłam tylko ja coraz szerzej rozchylająca drżące kolana, coraz bardziej gorąca i spocona i On kurczowo ściskający przez spodnie olbrzymi członek. Strasznie mnie to jarało, bardziej nawet niż gdyby go wyjął i onanizował się jawnie, choć kiedyś chciałabym i to zobaczyć. Poczułam, że nie dam rady dłużej utrzymać na nogach, bo kolana drżały mi z emocji i rozkoszy. Wiedziałam, że powinnam, stojąc wyglądam na smuklejszą i na pewno lepiej się prezentowałam, ale słabość wygrała i opadłam na kolana pilnując tylko by były szeroko rozwarte. Chciałam by widział wszystko z najdrobniejszymi szczegółami.  

Klęczałam na stole onanizując się szaleńczo. Mężczyzna oddalony ode mnie o zaledwie dłoń tak, że czułam jego zniewalający zapach patrzył na mój występ zafascynowany, oddychał ciężko. Orgazm nadchodził, czułam go i wiedziałam, że będzie piękny. Nasze twarze znalazły się teraz na jednej wysokości i moje jęki trafiały prosto do jego uszu, a całe ciało wprost falowało z rozkosznych dreszczy. Wstydziłam się, że tak szybko skończę, bo powinnam dać mu pokaz tego wszystkiego, co potrafię, ale moja chuć odebrała mi rozsądek. Orgazm sprawił, że wygięłam się do tyłu kwiląc przez zaciśnięte wargi i drżąc z dłonią wciśniętą między uda.  

Gdy przyjemność, a z nim fala podniecenia opadła z lękiem popatrzyłam na swojego jedynego widza. Stał przede mną nadal patrząc na mnie bez ruchu. Kiedy zorientował się, że na niego patrzę i chyba oczekuję jakiejś reakcji otrząsnął się jak mokry psiak. 

- Niesamowite   - stwierdził – mógłbym oglądać to co dzień do końca życia.  

Chciałam zapytać czy to propozycja, bo takie były nasze słowne przepychanki, ale strach przed usłyszeniem odpowiedzi zatrzymał moje słowa w gardle. Podniosłam się ze stołu zamierzając zejść, ale uprzedził mnie podnosząc jakbym nic nie ważyła i delikatnie postawił na podłodze. Omal nie upadłam tak byłam osłabiona. Podał mi moje czarne majteczki i wyszeptał tylko jedno słowo. 

- Dziękuję. 

- Nie wiem czy masz za co, bo widzę, że cała przyjemność była po mojej stronie – wskazałam na jego bardzo wypchane spodnie.  

- Następnym razem – obiecał. 

                                             * 

Piątkowy wieczór nadszedł szybciej niż się spodziewałam, głównie dzięki Olgierdowi. Miałam teraz dwa tematy do rozmyślań, choć oba się ze sobą łączyły. Otworzyłam drzwi do mojej nocnej pracy i zobaczyłam go w jego wielkim fotelu. Uśmiech rozjaśnił mu twarz jak jakiemuś durnemu dzieciakowi na widok cukierków, a mnie idiotkę zapiekły oczy. Kto tak na mnie reagował? 

- Część dzie… Hmm… Zuza.  

- Widzę znaczną poprawę w pana zachowaniu – zażartowałam. 

- Staram się. Szefostwo spodziewa się dziś większej liczby gości. Mówili coś o jakichś turystach chyba z Francji. 

- O ciekawe, zawsze to coś nowego. Idę się przygotować, do zobaczenia po drugiej stronie. 

Przelotnie zaciekawiło mnie czy to, co robię mu przeszkadza. Większości mężczyzn prędzej czy później by przeszkadzało. Jeśli tak to niech powie od razu zanim się do niego przyzwyczaję. W szatni jak zwykle trwała ożywiona dyskusja na różne tematy. Tym razem nikt nie zwrócił na mnie szczególnej uwagi. Chyba to, że przetrwałam pierwszy dzień i przyszłam ponownie sprawiło, że byłam swoja. Usiadłam na pufie obok Kingi Mokrej i przysłuchiwałam się ożywionej dyskusji z myślą, że jeśli będę miała do powiedzenia coś ciekawego to się włączę. Chwilę później otworzyły się drzwi i weszło nasze szefostwo. 
  
- Cześć dziewczyny – przywitali się – słyszałyście o naszych dzisiejszych gościach?  - Większość z nas pokiwała głową. Takie wieści szybko się rozchodzą. – To dla nas wielka szansa na rozgłos i dla tego mamy pomysł na coś specjalnego. Która z was ma ochotę zgłosić się do tego numeru? 

Od razu pomyślałam o sobie, wszystko co nowe bardzo mi się podobało. 

- Co to będzie? – Zapytała któraś z nas. 

- Chodźcie na ścianki to zobaczycie i tak już prawie czas. 

Szybko pozbyłam się ciuchów i zaopatrzona tylko w butelkę wody ruszyłam za szefostwem. W jednym z korytarzy, największym jaki tu był zbudowano okrągłe podium. Tak jak reszta stanowisk w klubie unieruchamiał dziewczynę, choć nie ukrywał jej tożsamości. Goście będą widzieli z jakimi dziewczynami mają „przyjemność”. Szef podszedł do podium i patrząc na dziewczyny chwycił za jeden z wystających przy każdych dybach słupków i mocno go pchnął. Całe podium poruszyło się powoli. 

- Widzicie więc na czym to będzie polegać. 

Pokiwałam głową rozważając możliwości, jakie dawała nowa zabawka. Chciałam się zgłosić, ale właściwie nie musiałam. Tyle jeszcze zwykłych, ale nieznanych mi wrażeń czekało tu na mnie, nie musiałam od razu pchać się na takie nowości. A jednak pociągało mnie to. Na tyle, że gdy szefowa spytała czy są jakieś ochotniczki od razu uniosłam rękę, a co tam. 

Rozejrzałam się niepewna czy nie jestem jedyna. Na szczęście jeszcze kilka dziewczyn podniosło rękę. Szefowa podeszła do czarnowłosej dziewczyny o imieniu Kamila i podała jej koronkową maskę na oczy. 

- Trochę tajemniczości zawsze się przyda. 

Kinga Mokra, Aldona i ja zostałyśmy wybrane jako następne. Odbierając moją maskę poczułam, że zaczynam drżeć z niedających się powstrzymać emocji. Kto wie co się za chwilę stanie, jak będzie. Wszystko było niewiadomą. I to właśnie było super. 

- No dziewczyny na stanowiska – klasnęła w dłonie szefowa dając znak, że czas zaczynać i wszystkie zaczęłyśmy się rozchodzić. 

- No Kinga, które stanowisko wolisz – usiłowałam zakpić. Trema zżerałam moją zwyczajową brawurę.  

- Naprzeciwko ciebie oczywiście. Będę patrzeć jacy faceci cię biorą – odgryzła się moja koleżanka z pracy, ale i ona miała niepewny wzrok. 

Usiadłam przy swoim stanowisku, łyknęłam trochę wody, bo już zasychało mi w ustach i czekałam rozglądając się ciekawie. W niektórych otworach zaczęły pojawiać się nogi i pupy. Aż przygryzłam wargę z ochoty by przejść się wzdłuż korytarza niewidzialna i anonimowa dla reszty dziewczyn i pooglądać ich najintymniejsze miejsca, dotknąć ich, przypasować do twarzy, które już znam. Wszedł Olgierd zrozumiałam, że już czas. Wstałam i zerknęłam spod oka czy patrzy na mnie. Patrzył. Wyprężyłam się, przeciągnęłam, prezentując mu swoje ciało w pełnej krasie z cichą nadzieją, że rozpalę go do czerwoności.  Położyłam się na czymś, co przypominało skrzyżowanie pufy i gimnastycznego koziołka, co oczywiście znakomicie ustawiło moją cipkę w pożądanej pozycji. Olgierd ukląkł przy moim wypiętym tyłeczku i przypiął za kostkę do wmontowanych w podłogę obejm, jego ciepły policzek otarł się przez chwilę o mój pośladek.  

- Jak tam mała, w porządku. 

- Pewnie, że tak. 

- Umówisz się ze mną jak odeśpisz nockę? 

- Z przyjemnością. Będę miała na co czekać. 

Olgierd przypiął mnie całą i już nic nie mówiąc zawiązał maskę.  Naprzeciwko siebie widziałam błękitne oczy Kingi w otoczce z czarnej opaski. Ładnie wyglądały. Gdzieś za nami trzasnęły drzwi i nieznajome, zbyt głośne głosy poniosły się korytarzem.  

- Zaczęło się – szepnęła Kamila z mojej prawej, a Kinga uśmiechnęła się szeroko i puściła oczko. 

- Zakładamy się o piwo, że mnie wezmą pierwszą – zapytała. 

- Chciałabyś, z twoją figurą? Ja będę pierwsza, każdy ma ochotę na moją dupkę – odgryzła się Aldona. 

Weszli pierwsi goście, więc uciszyłyśmy się starając zachowywać jak profesjonalistki, ale nie potrafiłam nie spoglądać kątem oka co się będzie działo. 

- O kurwa, patrz co wykombinowali! – W okrzyku było tyle entuzjazmu i dziecięcego wprost zachwytu, że aż się uśmiechnęłam. Otoczyło nas kilku młodych chłopców, ktoś chwycił za drążek obok mnie i pchnął. Zakręciłyśmy się jak na dziecięcej karuzeli – super bajer. No chłopaki, potrzebuję jeszcze trzech, ustawiać się ładnie i losujemy.  
Spojrzałam w górę i nad Mokrą zobaczyłam jakiegoś młodzika. Nie mógł mieć więcej niż dziewiętnaście lat. Dobrze, wręcz wzorowo ubrany, modna fryzura, taki paniczyk z dobrego domu.  

- Maszyna losująca jest pełna. Następuje zwolnienie blokady i zaczynamy - Koło zakręciło się ponownie i złoty chłopiec zniknął zastąpiony innym, ale bardzo podobnym egzemplarzem, który już rozpinał spodnie i zsuwał je z nóg. – Fortuna zdecydowała – przywódca chłopaczków zachowywał się jak prawdziwy wodzirej. Usłyszałam trzask i pośladek zapiekł mnie od klapsa  – Jędrna dupeczka, takie lubię. 
Poczułam jak ktoś przesuwa penisem po mojej cipce rozgarniając płatki i usiłując znaleźć wejście. Z ust Kingi wyrwało się głośne westchnienie, ona już miała swojego pierwszego. Puściłam do niej oko i chwilę później sama wstrzymałam oddech, gdy mój klient znalazł drogę w głąb mojego ciała. Mokra szparka wpuściła go chętnie z łatwością i chęcią przyjmując w siebie. Chwilę później wszystkie cztery jęczałyśmy już rżnięte mocno przez rozochoconych młodziaków. 

- Zmiana – usłyszałam za sobą i zrozumiałam, że mam przyjemność gościć w sobie przywódcę bandy. Koło ruszyło ustawiając nas na nowych miejscach.  Gdy tylko stanęło natychmiast nowy kutas wniknął w rozgrzane wnętrze. – No chłopaki, kto pierwszy skończy stawia wszystkim kolejkę – zakrzyknął wodzirej.  

- U nas też - mruknęłam do Kingi. 

Robiłam się coraz bardziej napalona. Przy każdym pchnięciu moja łechtaczka rozkosznie ocierała się o ławeczkę dostarczając nowych wrażeń.  Nie wiem czy było to zaplanowane, czy taki przypadek, ale działało znakomicie. Wokół nas zbierało się coraz więcej mężczyzn, widziałam ich jak przyglądają się nam z wypiekami i fascynacją na twarzach. Większość dyskretnie masowała sobie pały, a niektórzy nie mogąc wytrzymać emocji otwarcie się onanizowali. Strasznie działało na mnie, że patrzą na mnie z takim podnieceniem. Bycie anonimową dupką ma swoje zalety, ale widzieć ich pożądanie widoczne w spazmatycznych ruchu dłoni na wilgotnym penisie, nabrzmiałe purpurowe główki, które aż rwą się by we mnie wbić, no i ten zapach seksu. To było za dużo. 

- Mokra, zaraz dojdę – wychrypiałam wyprężając  jak najdalej się dało i pocałowałam suche, gorące usta Kingi, czując jak jej jęki wpadają w moje usta, a nasze zęby dzwonią o siebie w takt wbijających się w nas kutasów. To było niesamowite. Czuć języczek Kingi w ustach i twardego kutasa w sobie. Orgazm powaliłby mnie na łopatki gdybym nie była przypięta. Starałam się zwinąć w kłębek, wygiąć, zerwać pęta, ale mogłam tylko drapać paznokciami wykładzinę pokrywającą podest i wykrzykiwać swoją rozkosz w usta mojej koleżanki. 

- O kurczę młoda, nie tak głośno, bo ogłuchnę. Jestem tuż obok – usłyszałam z lewej, ale nie miałam sił by odpowiedzieć. Moim orgazmem mężczyźni niezbyt się przejęli. Ktoś nadal z pasją wbijał się we wrażliwą cipkę. Ten sam czy następny? Chwilowo byłam tak wypompowana, że ledwie coś czułam.  

- Hej kurwa wystarczy wam, inni też chcą skorzystać.  

Jakiś wielki facet podszedł z boku i szarpnął mojego amanta wyrywając ze mnie jego penis. 

- Spieprzaj - odwarknął ten i znów chwycił mnie za biodra. 

- Tak, racja, my też chcemy – odezwały się inne głosy.  

Zaczęła się przepychanka. Każdy chciał dorwać się do ich gołych, wypiętych dupek choć na chwilę. Widziałam jak ktoś wbił się w Kingę zaledwie dwa razy nim odciągnięto go od niej. W sobie również co chwilę czułam innego penisa. Ktoś wskoczył na środek koła i chwyciwszy Aldonę za długie włosy pakował jej w gardło swoją pałę. Dziewczyna krztusiła się, bo facet wcale się z nią nie cackał. Był zbyt napalony by myśleć. Może nie powinno, ale ich zachowanie podniecało mnie jak chyba nic innego do tej pory. Miałam wrażenie, że zaraz rozerwą mnie z podniecenia. Mokra chyba miała takie same odczucia co ja, bo w jej oczach nie widziałam strachu tylko mgłę powoli przysłaniającą błękitne tęczówki. Nagle wywróciły się w górę, a przez twarz przebiegły skurcze rozkoszy. Z przyjemnością przyglądałam się jak zmienia jej się twarz pod jej wpływem. Zapragnęłam by kiedyś pojawiła się tam dzięki mnie. 

- Spokój – zagrzmiał nagle groźny głos i wszystko zamarło – uspokójcie się, bo będę zmuszony was wyprosić.  

„Ach Olgierd wkroczył do akcji” – pomyślałam. Kinga nadal szczytowała i pozwoliłam sobie tylko na chwilę zerknąć w bok, ale nie widziałam mojego olbrzyma. 

Ktoś coś mrukną, ktoś inny odszedł i wszystko się uspokoiło. Mogło być bardzo gorąco, wiedziałam, że na swoich pośladkach, udach i plecach znajdę jutro parę siniaków, a jednak… Jakiś gruby penis wbił się we mnie aż jęknęłam. Miałam nadzieję, że zakręcą kołem i trafi się też Kindze, tylko niech najpierw doprowadzi mnie do orgazmu. Już go czułam. 

Nawet jeśli byli tam jacyś Francuzi to nie pamiętam bym miała przyjemność się z jakimś zapoznać. Po drugim orgazmie wszystkie wspomnienia zlewały się w jedno rozkoszne wspomnienie. Wiedziałam już, że jeśli to tylko będzie możliwe następnym razem również zajmuję to miejsce. Nawet bez gości z zagranicy nowy mebel stał się hitem.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany