Opowiadanie użytkownika horus33

Idealna praca cz. 2

local_library148 comment0 thumb_up1
Idealna praca - część 2

Spojrzeli po sobie, a potem znów na mnie. Chyba nie często pracownice same się do nich zgłaszały. W takim miejscu przetrwać mogły same hardkory. Kobieta, blondynka jak mokry sen nastolatka pierwsza odzyskała rezon. 

- Co musisz zrobić? Właściwie niewiele. Oczywiście musimy ocenić jak wygląda twoje ciało bez żadnych ciuchów i upiększania, ale to chyba nie jest dla ciebie problem, skoro wiesz czym będziesz się tu zajmować? Bo wiesz, prawda? 

- Tak, byłam tu dwie noce temu i wszystko dokładnie sobie obejrzałam. 

- Ach to to ty jesteś tą dziewczyną o której mówił Olgierd. Nadajesz się skoro tak zaszłaś mu za skórę. Zdejmij ubranie i "rozmowę kwalifikacyjną” będziemy mieli za sobą.  

Może myśleli, że zaczerwienie się i będę protestować, że jak to tak w obecności mężczyzny? Jeśli tak to zawiedli się. Bez zastanowienia ściągnęłam bluzkę i spodnie odrzucając je na oparcie fotela. Po nich moje ciało odsłonił stanik i stringi. Wybrałam je starannie, tak by były seksowne choć nie wulgarne, ale oczywiście skończyło się tak jak zawsze. Bielizna szybko wylądowała na podłodze, a ja stałam przed nimi naga przyglądając się im tak jak oni mi. Dla jeszcze większego efektu odgarnęłam czarne włosy w tył i uśmiechnęłam się krzywym uśmiechem dobrze wiedząc, że zdam każdy test. Mam smukłe, długie nogi, które obłędnie wyglądają tak w spodniach jak i kieckach. Tyłeczek krągły jak jabłuszko i sterczące piersi. Do tego długie, lekko kręcone włosy, karnacje w kolorze kawy z dużą ilością mleka i wydatne usta. Ponownie wymienili szybkie spojrzenia. Musieli znać się szmat czasu skoro rozumieli się tak bez słów. Mężczyzna podszedł do mnie, ujął jedną pierś w dłoń i uniósł lekko do góry. Spodobał mi się jego dotyk, miał ciepłą, silną i twardą rękę, dokładnie taką jaką lubię u facetów. Kiedyś musiał dużo pracować fizycznie i nie stracił na tym. Patrząc mi w oczy przesunął ją z piersi po moim boku na biodro i wreszcie na wzgórek łonowy. Powstrzymałam się by nie zacząć mruczeć. To było to! Czułam dreszcze podniecenia, emocje jakich próżno szukałam u przygodnych mężczyzn.  

- Przepraszamy za to – powiedziała kobieta, gdy jej partner cofnął wreszcie rękę. Wiąż czułam na cipce wszystkie jego pięć palców jak gorącą pieczęć – musieliśmy cię przetestować. Głupio by wyglądało gdybyś rozsypała się w samym środku nocy.  

- O to nie musisz się martwić, komu jak komu, ale mi to nie grozi. 

Słysząc moje rezolutne stwierdzenie kolejny raz wymienili szybkie spojrzenia przy czym na usta mężczyzny wypełzł maleńki i bardzo ironiczny uśmieszek. Poczułam jak zaczynam się gotować, ale powstrzymałam złość. 

- Ubierz się, nie musisz dłużej prowokować mojego faceta. Co prawda wiele już w życiu widział, ale po co go wystawiać na większe pokuszenie niż trzeba – podniosłam z podłogi porzuconą bieliznę i zaczęłam zakładać słuchając instrukcji – działamy w piątek, sobotę i niedziele od dziewiętnastej. W inne dni jest za mało klientów, a nie chcemy by dziewczyny leżały w niewygodnych pozycjach zbyt długo. Do tego środki ostrożności. Bardzo pilnujemy by wszyscy zakładali prezerwatywy, ale na wszelki wypadek bież pigułki antykoncepcyjne. Jeśli uważasz, że jesteś dobrą aktorką jęcz i wierć się wtedy klienci wychodzą bardziej zadowoleni. Co jeszcze? Ach, najważniejsze. Wypłatę dostajesz na koniec każdego tygodnia w zależności od utargu i każda dostaje tyle samo. Pasuje? - Skinęłam głową potwierdzająco. Kasa nie była dla mnie najważniejsza, ale na pewno się przyda. – No to do zobaczenia za dwa dni, tylko przyjdź wcześniej żeby się przygotować. 

Wyszłam z budynku na jasną ulicę czując jakbym dopiero teraz znalazła się w nierealnym świecie. Wciągnęłam w płuca olbrzymi haust pełnego spalin powietrza, czując jak piersi wypychają materiał bluzki. Krew nareszcie krążyła w żyłach tak jak powinna. Idąc chodnikiem miałam uczucie, że jestem baletnicą tak lekko się czułam.  

                                        * 

Przestąpiłam próg klubu na godzinę przed jego otwarciem i od razu poszukałam wzrokiem olbrzyma o imieniu Olgierd. Siedział jak poprzednio w swoim fotelu. Spojrzał na mnie, uniósł w zdziwieniu brwi i z namaszczeniem prawie odłożył czytaną, całkiem grubą książkę. W ułamku sekundy mignął mi tytuł. "Pamięć wszystkich słów.” Ciekawe, nie wyglądał na czytacza. 

- Słyszałem, słyszałem, zapraszam – otworzył drzwi i odsunął się w bok wpuszczając dwornie do środka – jak tam sesja z paluszkami, udała się? 
Wspomniałam tamtą noc, gdy napalona wróciłam do domu i przez kilka godzin zabawiałam to palcami to znów wibratorami doprowadzając się na sam skraj spełnienia i cofając się tuż przed szczytem. Zatrzymałam się i spojrzałam w górę na jego grubo ciosaną twarz. 

- Umarłbyś od samego patrzenia, chłopczyku – i minęłam go wchodząc do mojej nowej pracy. 

Na razie było tu cicho i spokojnie, ale taki stan nie mógł trwać długo. Dygocąc z napięcia, oczekiwania i emocji odszukałam garderobę dziewczyn. Było to spore pomieszczenie na samym końcu klubu, tam gdzie jakiś sklep mógłby mieć magazyny. Nic dziwnego tak naprawdę byłyśmy towarem. Weszłam do środka i spojrzałam po odwróconych ku mnie twarzach. Na razie było zaledwie kilka dziewczyn. Nie wszystkie były pięknościami, właściwie to żadna nie mogłaby się ubiegać o tytuł miss, ale zgrabnego ciała nikt nie mógłby im odmówić. Większość siedziała nadal ubrana popijając kawę i najwyraźniej plotkując. 

- Nowa co? Szefostwo mówiło nam o tobie, zajmij sobie wolną szafkę – niewysoka blondynka wskazała mi głową rząd szafek- mam na imię Klaudia, a to jest Kinga, Patrycja, Magda i jeszcze jedna Kinga mówimy na nią Mokra, żeby się nie myliło. 

- Zuza – przedstawiłam się i zaraza zapytałam zgodnie z zasadą, że pytania to pierwszy krok do kłopotów – Mokra, od czego to? Dziewczyny roześmiały się, a Kinga, Mokra zaczerwieniła i rzuciła w nie jakąś bluzką. 

- Jeden koleś tak jej dogodził, że zlała się na niego. Facet chyba pierwszy raz o czymś takim słyszał, bo zaczął szaleć i awanturować się jak furiat. Dopiero szefowa wytłumaczyła mu co to było. Wyszedł dumny jak paw.  

Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi szafki na których nie było kłódki, a w środku ubrań. Włożyłam tam torebkę i odwróciłam do dziewczyn. Wszystkie jeszcze były ubrane, więc i ja nie powinnam się jeszcze rozbierać. 

- Chodź Nowa, siadaj. Szefowa kazała udzielić ci kilku rad. Pierwsza i najważniejsza weź ze sobą wodę do picia. Nic tak nie wysusza gardła jak kilkakrotne wypieprzenie. Powiem ci, że nie rozumiem czemu niektórzy z facetów przychodzą tu z takimi sprzętami. Gdyby znaleźli sobie jakąś kobietę nie wypuszczałaby ich z łóżka. Druga rada, rozluźnij się, weź coś do słuchania, oczywiście na słuchawkach, telefon do przeglądania internetu. Patrycja na przykład piłuje paznokcie. Nie wiem co jej jeszcze z nich zostało. Trzecia nawilż się jakimś żelem, jeśli masz z tym kłopoty i z nerwów wyschniesz na wiór. No i najważniejsze, wysikaj się. Nie masz pojęcia jak bardzo dłuży się czas, kiedy myślisz tylko o tym by wyjść wreszcie do kibelka. 

Otworzyły się drzwi i weszły kolejne dziewczyny. Przedstawiły się, ale oczywiście szybko zapomniałam, które imiona należą do czyich twarzy.  

- Ach to ty byłaś tu w niedzielę! – Wykrzyknęła ładna brunetka, chyba miała na imię Łucja. – Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, ale to z moją myszką się zabawiałaś – słysząc to chyba się troszkę zarumieniłam – i powiem ci kociaku, że możemy to kiedyś powtórzyć. – Kilka dziewczyn roześmiało się wesoło. 

- Mi też się podobało, więc, czemu nie – odparłam rezolutnie – a powiedź mi jak skończyła się akcja z tym staruszkiem. Gdy wychodziłam było ci już naprawdę przyjemnie. 

- Z Pałą? O niego ci chodzi? 

- Pałą? Nie wiem, chyba tak. To był facet, tak z sześćdziesiąt lat miał sporego więc może to ten.  

- Słyszałyście dziewczyny. Nowa widziała Pałę! – wykrzyknęła na całą salę – to jakiś dziadek. Nazywamy go tak – zwróciła się znów do mnie, bo ma naprawdę wielkiego. Zawsze mam przy nim orgazmy i to takie, że raaaaanyyyy. Po mnie przeleciał jeszcze ze cztery zanim się spuścił, ma dziadek kondycję. Nic dziwnego, że wszystkie zastanawiałyśmy się jak naprawdę wygląda. 

- No laski czas się zbierać – przerwała nam jedna z dziewczyn i wszystkie podniosły się zaczynając rozbierać. Szybko poszłam w ich ślady i byłam chyba pierwszą, która stała naga. Innym nie było chyba aż tak śpiesznie. Kilka zostawiło sobie staniki lub skąpe bluzki, ja wolałam czuć ten dreszcz jaki towarzyszy mi zawsze, gdy paraduję w stroju Ewy. Poczekałam, aż ktoś otworzy drzwi i ruszyłam za dziewczynami. Szłam korytarzem z w większości nagimi kobietami czasem ocierając się o czyjeś ramie czy biodro. Dziwne, ekscytujące uczucie.  

- Gdzie chcesz się ułożyć – zapytała Mokra, gdy doszłyśmy na "zaplecze” – możesz na początek pracować w "lodziarni” zanim się trochę oswoisz z tym wszystkim. 

- A która z tych leżanek jest … no wież … od tyłu? 

- Ta – dziewczyna bez zdziwienia wskazała jedną z wąskich ławeczek – i z niej najczęściej klienci korzystają, bo jest najbliżej wejścia. 

- Pasuje mi - stwierdziłam bez wahania.  

- Dziesięć minut drogie panie. Kładziemy się – wykrzyknęła szefowa zjawiając się w drzwiach. 

Podeszłam do wybranego stanowiska i rozejrzałam po pomieszczeniu. Dziewczyny wspinały się na ławki i wsuwały nogi w otwory, a potem układały jak najwygodniej. Poszłam za ich przykładem najpierw klękając na ławce, a potem kładąc i wsuwając nogi w otwór aż poczułam, że ławeczka się kończy, a palce moich stóp dotykają zimnej podłogi. Trwałam tak długą chwilę aż po drugiej stronie usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś ujął moją stopę i postawił na podpórce, a potem przypiął szeroką opaską. 

- Hmm…, nie poznaje tej cipeczki – usłyszałam głos Olgierda – czyżby nowa? Ładna, nawet aż za ładna jak na tak pyskatą dziewczynę. - Poczułam jak przesuwa palcami po nabrzmiałych oczekiwaniem płatkach, przysuwa twarz i dotyka jej ustami. Momentalnie zwilgotniałam jeszcze bardziej – cholera znów nie zachowuję się profesjonalnie, ale czy można mnie winić? Golutka cipka, nogi przypięte, tyłeczek ślicznie wypięty i możliwość by dać nauczkę jednej pyskatej dziewczynce. 

- Spróbuj, a cię zamęczę – wykrzyknęłam wykręcając się w tył.  

Roześmiał się i już bez słowa przymocował mi drugą nogę i zanim wstał strzelił mocnego klapsa w mój goły tyłeczek aż zapiekło, a po korytarzu poniosło się echo. 

- To na szczęście – powiedział i odszedł przypinać inne kobiety. 

Ułożyłam się wygodniej, brodę podparłam na dłoniach i czekałam. Starałam się uspokoić, ale nie mogłam przestać myśleć o tym, co stanie się za chwilę. Chciałabym, by już się zaczęło i jednocześnie miałam olbrzymiego stresa. Kilka minut później skrzypnęły otwierane drzwi i usłyszałam głosy. Do klubu weszło co najmniej trzech mężczyzn. Poczułam jak moje ciało pokrywa się gęsią skórką. Wstrzymałam oddech, gdy ich kroki skierowały się w moją stronę.  

-Nie wiem jak wy, ale ja dziś bez rozgrzewki. Gdzie by tu zacząć? - Czyjeś palce musnęły mój pośladek – o to wygląda zachęcająco. 

- No powiem ci niezła, ale ja nie będę się spieszył. Mam kilka godzin i zamierzam dobrze je wykorzystać– odpowiedział drugi głos. 

- Zawsze tak mówisz i zawsze kończy się to po góra dwudziestu minutach – odpowiedział ten zainteresowany moimi wdziękami. 

- Co poradzić, tyle tu atrakcji.  

Zerknęłam w lewo gdzie w ścianie pojawił się sterczący już penis. Jedna z dziewczyn usiadła na małej pufie i ujęła go w dłoń, a po chwili zabawy w usta. Jednak widok choć ładny nie przyciągnął mojej uwagi na długo. Bardziej interesowało mnie to co działo się za ścianą. Wyczuwałam poruszenia świadczące o tym, że ktoś tam ściąga właśnie spodnie i nakłada prezerwatywę. Serce przyspieszyło swoje bicie, gdy wreszcie poczułam jak wchodzi między moje nogi. Za chwilę miał się zacząć mój debiut. Męska dłoń spoczęła na plecach, a druga ustawiała twardego fiuta tuż przed moją dziurką. Wzięłam kilka głębokich oddechów przygotowując się. Niby tyle razy już uprawiałam seks, ale teraz było inaczej. 

- Hej dupeczko – usłyszałam i jednocześnie mężczyzna pchnął. Jęknęłam głucho, choć twardy penis łatwo wszedł w mokre, ale super wrażliwe wnętrze – przelecę cię trochę dobrze? 

Oczywiście pytał tylko pro forma, bo nie przejmując się czy odpowiem ujął mnie za biodra i zaczął pieprzyć. Chwyciłam się krawędzi ławeczki przygotowując na ostrą jazdę. Tak naprawdę to czułam się jakby rozdwojona. Moja dolna połowa była właśnie ostro wykorzystywana, a górnej jakby to nie dotyczyło, co najwyżej doznania z cipki płynęły wartkim strumyczkiem. 
  
Usłyszałam jęk z mojej prawej strony, zerknęłam tam i zobaczyłam Klaudię której spore piersi zaczynały bujać się w znajomym seksownym rytmie. Spostrzegła, że ją obserwuję więc uśmiechnęła się i uniosła w górę kciuk. Zaczęło mi się robić naprawdę super, gdy penis, który tak mi dogadzał, wyszedł i już się ponownie nie pojawił. Jęknęłam zawiedziona, ale nie pozostawałam długo bezczynnie. Nie wiem czy minęło choć dziesięć sekund, a nowy penis wniknął w rozgrzaną jeszcze cipkę. Co oni tam, czekali w kolejce? Od razu zauważyłam, że to jakiś pasjonat kobiecych szparek, bo brał mnie powoli więcej chyba sycąc się samym widokiem swojego kutasa w młodej szparce niż używając. Miało to swoje uroki nie powiem. Poza tym klient nasz pan. 

Mniej więcej dwadzieścia minut później doszłam po raz pierwszy. Starałam się liczyć ilu mężczyzn mnie miało, ale już po trzecim mi się to znudziło, albo raczej przyjemność usunęła matematykę na dalszy plan. Miał mnie wtedy jakiś strasznie napalony, a przy tym chyba lekko pijany koleś, bo wyżywał się na mnie jakby z rok siedział w więzieniu. Może zresztą tak było, kto wie. Już od dłuższego czasu czułam jak fala przyjemności zbiera się i pnie w górę, ale ciągle zmieniający się faceci wychodzili w najmniej odpowiednim momencie. W pewnej chwili już chciałam zawołać do któregoś, żeby nie przestawał, ale nie wiedziałam czy to aby nie jest nieprofesjonalne. Dopiero ten doprowadziła sprawę do końca. Długo wyczekiwany, a tym samym potężniejszy orgazm targnął mną, ale uczucie było strasznie dziwnie. Przypięte do ściany nogi nie pozwalały mi kopać, ani zwinąć się w kuleczkę tak jak lubiłam. Wąska ławeczka dodatkowo ograniczała ruchy. Mogłam tylko wbijać paznokcie w skóropodobną tkaninę, którą była obita i wykrzykiwać swoją rozkosz. Gdy przyjemność nieco przycichła usłyszałam wokół siebie oklaski i wiwaty. To reszta dziewczyn na swój sposób świętowała mój pierwszy orgazm w nowej pracy, jak coś w rodzaju otrzęsin.  

Udało mi się złapać ledwie kilka głębszych oddechów, gdy na moich pośladkach spoczęły czyjeś wielkie łapy i gruby fiut wbił się we wrażliwą po orgazmie cipkę. Wstrząsnęło to całym moim ciałem, ale szybko wpadłam w znajomy rytm. Facet za ścianą musiał mieć sporą nadwagę, bo jego brzuch co chwilę ocierał się o mój tyłeczek, szybko też poczułam jak tężeje wbity we mnie jak mógł najgłębiej i strzela.  

- Dzięki laseczko – usłyszałam schrypnięty głos. 

Korzystając z chwili przerwy rozejrzałam się po tych dziewczynach, które miałam w zasięgu wzroku. Wszystkie były zajęte. Półotwarte usta, zaciśnięte powieki i wypieki na policzkach świadczyły, że wszystkie przeżywają przyjemne chwile. W całym pomieszczeniu słychać było jęki i westchnienia, a czasem głośniejszy okrzyk.  

- No Darek, dawaj, bierz ją. Pokaż nam jak będziesz obracał swoją nową małżonkę – usłyszałam kilka sekund później. 

Nowy penis pojawił się we mnie i nowe ręce ujęły moje biodra. Wydawały się niepewne, nieśmiałe. Ktoś klepnął mnie w tyłek, a ktoś inny chwycił za udo. 

- Ale ma fajną dupeczkę, kurde żeby moja stara taką miała to łomotałbym ją co godzinę. 

- Tak, akurat dałbyś radę – zadrwił kolejny głos i zrozumiałam, że wokół mnie zebrała się spora grupka. Wszyscy byli wstawieni i głośno dopingowali swojego kąpana do szybszego i mocniejszego rżnięcia. Podobało mi się to, więc ja też mu kibicowałam. Chłopak wyraźnie chciał się wykazać, bo wbijał się mocno, choć nieco chaotycznie.  

- Patrzcie jak się dorwał. Dobra chłopie, wystarczy masz jeszcze inne dupeczki do przelecenia. Wykorzystaj dobrze nasz prezent i ostatni tydzień wolności, bo potem już tylko jednej będziesz pilnował. 

Kilku mężczyzn roześmiało się rechotliwie, a ja zrozumiałam, że komuś urządzono tu wieczór kawalerski. Wątpię by narzeczona była zadowolona z tego jak jej facet spędza czas, ale co mnie to mogło obchodzić. Część ekipy odeszła, został tylko jeden, po głosie poznałam, że to ten który tak zachwycał się moim tyłkiem. Stanął teraz między moimi nogami i ujął w dłonie pośladki rozchylając je na boki.  

- Kurwa – usłyszałam jak szepce i domyśliłam się, że kręci głową z ni to żalem ni podziwem – ale zajebista, żeby mieć taką na co dzień. - Pogładził mnie jeszcze po szparce, a po chwili jaką zajęło mu zdjęcie spodni z westchnieniem w nią wbił. Jęknęłam głośno tak aby usłyszał, bo wzruszył odrobinę moje stwardniałe serce. Po chwili doszłam po raz drugi. 

Minęła następna godzina i kolejny orgazm, gdy podeszła do mnie szefowa. 

- Jak się czujesz? 

- Dobrze – wyjęczałam, bo z drugiej strony ktoś nadal mnie używał.  

- Na dzisiaj ci wystarczy. Byłaś chyba najpopularniejszą dziewczyną tej nocy.  
Miałaś więcej klientów niż połowa dziewczyn razem wzięta – przykucnęła obok mnie i odgarnęła spocony lok z mojego gorącego czoła – Olgierd już czeka żeby cię odpiąć jak tylko będziesz wolna. 

Chciałam powiedzieć, że nie trzeba, ale faktycznie czułam się zmęczona.  

- Jeśli tak pani uważa to dobrze. 

Szefowa usiadła obok mnie opierając się plecami o ławeczkę, wyjęła papierosa i zapaliła. 

- I tak wkrótce zamykamy. Kilka dziewczyn już poszło do domu. Zawsze najwięcej klientów przychodzi zaraz po otwarciu i pod koniec, gdy w klubach kończą się imprezy i wszyscy którzy nie wyrwali sobie jakieś dupeczki przychodzą odreagować. Lubisz to, prawda? 

- Tak – nie widziałam powodu by ukrywać tak oczywistą rzecz.  
  
- Cieszy mnie to. Zawsze to lepiej, gdy robisz to nie tylko dla pieniędzy. 

Za ścianą jakiś nieznajomy dochodził właśnie do swojego finiszu. Przymknęłam oczy wsłuchując się w coraz szybsze ruchy jego bioder. Prawie mogłam wyczuć jak sperma wędruję wzdłuż członka. 

- Teraz – szepnęłam i mężczyzna znieruchomiał pojękując. Chwilę później poczułam wielkie ręce Olgierda odwiązujące moje ścierpnięte nogi. Szefowa pomogła mi się wydostać. Usiadłam na ławeczce czując, że całe ciało mam zesztywniałe i kręci mi się w głowie. 

- Masz, napij się – szefowa podała mi butelkę zimnego piwa. Z ulgą wzięłam duży łyk czując jak natychmiast gasi pragnienie.  

- Olgierd – zapytałam czekając aż dojdę do siebie – jak on to wytrzymuje? Tyle nagich kobiet, nigdy żadnej…. 

- Ach nasz Olgierd. Jeśli wytrwasz choć miesiąc przekonasz się jaki jest. 

Wychodząc z szatni czułam się prawie jak weteranka. Nasz ochroniarz stał oparty o ścianę i patrzył wzdłuż korytarza wypatrując kłopotów. 

- I jak pierwsza noc? Jesteś zadowolona ?– Zapytał, gdy tylko mnie zobaczył. 

- Oczywiście, nie widać? 

- Tak widać – potwierdził przyglądając mi się uważnie – to chyba idealna praca dla ciebie.  

- Chyba, można tak powiedzieć. A ty?  

- Co ja? Jeśli chodzi o pracę to na pewno nie będę narzekał. 

- Nie raczej o to czy ci te jądra nie wybuchają jak się tak naoglądasz. Nie chcesz żeby ci pomóc? 

- Nie w pracy, a poza tym, nie chciałbym cię zamęczyć. 

Wybuchłam szczerym śmichem, bo sama myśl, że mógłby dać mi radę była absurdalna. Dopiero w domu, gdy sen pokonywał jawę przyszło mi do głowy, że może nie żartował.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany