Opowiadanie użytkownika horus33

Dziewczyna z tatuażem cz. 4

local_library96 comment0 thumb_up0
Dziewczyna z tatuażem - część 4

608 608 787 404 Dziewięć cyfr. Numer telefonu na mojej dłoni. Znalazłam go dużo później, kiedy ochłonęłam już na tyle, by zacząć myśleć o czymkolwiek innym poza moim tatuażem.

608 787 404 Dziewięć prawie zatartych cyfr. Ledwie udało mi się je odczytać i przepisać do notesu. Ciągle do niego podchodziłam i czytałam aż znałam na pamięć. Dwa razy wystukałam je w telefonie. Raz nacisnęłam zieloną słuchawkę połączenia. Przerwałam nim zabrzmiał pierwszy sygnał.

787 404 Dziewięć cyfr, które mogły być odpowiedzią na większość moich pytań. Pytań, na które tak bardzo chciałam poznać odpowiedź. Wystarczyło zadzwonić. Problem w tym, że bałam się tych odpowiedzi. A co, jeśli zrobiłam coś naprawdę podłego, lub strasznego?

Postanowiłam dać sobie trochę czasu. Jutro jest normalny dzień pracy. Pozwolę by rutyna uspokoiła mój rozdygotany umysł i wtedy podejmę decyzję co chcę dalej robić.

      *

Dzień w galerii handlowej, gdy sprzedajesz modne i absurdalnie drogie ubrania nie jest zbyt ciekawy. Dziś jednak tego właśnie było mi potrzeba. Klientów nie było dużo. Więcej osób oglądało pięknie wyeksponowane ciuchy niż je kupowało. Dawało mi to mnóstwo czasu na przemyślenie wydarzeń wczorajszego dnia i podjęcie jakiejś decyzji.

 Wszystko toczyło się swoim znajomym, utartym schematem do chwili, gdy próg sklepu przekroczyła para młodych ludzi. Świetnie znałam ten typ. Bogaci, piękni, pewni siebie, mając niezbitą pewność, że cały świat istnieje tylko po to, by im służyć. Chłopak był nawet w moim typie, choć nigdy nie umówiłabym się z takim snobem. Dziewczyna obejrzała kilka bluzek z najnowszej kolekcji i było możliwe, że nawet coś kupi. Niestety w pewnym momencie przyłapała swojego lubego jak się na mnie gapi (wiele osób mnie ostatnio zauważało) i diabli wzięli mój spokój. W jej zimnych, błękitnych oczach zapłonął ogień. Idealna twarz wykrzywiła się na ułamek sekundy i już wiedziałam, że będą kłopoty.

- Chcę przymierzyć kilka sukienek – zażądała tonem kapryśnego dziecka.

Z kilku zrobiło się kilkanaście, a ja biegałam w te i z powrotem. Dobrze wiedziałam, że i tak nic nie kupi. To była jej mała zemsta. Zemsta za to, że okazałam się ładniejsza od niej. Bez makijażu, kosztownej fryzury, super modnych ciuchów. Ta myśl sprawiała, że łatwiej było mi to wszystko znieść, a nawet uśmiechnąć się do niej krzywo. To tylko rozwścieczało ją jeszcze bardziej.

Wreszcie stwierdziła, że takiej tandety jeszcze nie widziała i więcej tu nie wróci. Westchnęłam z ulgą, a potem spojrzałam na stertę ciuchów, które będę musiała odwiesić. Tyle niepotrzebnej pracy.

      *

Zupełnie nagle ogarnęło mnie przedziwne uczucie. Włoski na karku i rękach zjeżyły się, a skóra zamrowiła. Czas zwolnił i poczułam jak coś delikatnie lecz stanowczo odsuwa mnie z mojej głowy i ciała. Otwarłam suta do krzyku, ale było za późno. Wymiana trwała zaledwie sekundę, za mało na cokolwiek. Patrzyłam przez swoje oczy, ale jakby zza szyby. Nic nie mogłam zrobić. Pozostawało jedynie tłuc w tę szybę pięściami. Ja jednak nie robiłam tego. Czułam się tam bezpiecznie. Cokolwiek się działo, nie chciano mi zrobić krzywdy. Czułam to.

- Poczekaj pięć minut i wróć tu, bez tej lali – szepnęłam towarzyszowi tej miss świata.

Zerknął na mnie zdziwiony i zaskoczony. Nie wiem, co zobaczył w moich – nie moich oczach, ale przełknął ślinę, skinął głową i pobiegł za swoją panienką. Moje ciało tymczasem opuściło antywłamaniowe rolety, zmieniło zawieszkę na zamknięte i co najdziwniejsze ściągnęło majtki i odrzuciło je gdzieś za ladę. Pląsało teraz między wystawionymi ubraniami w jakiejś ekstatycznej wersji baletu. Czułam jego radość, pewność siebie, energię. To była jakby lepsza wersja mnie samej, albo taka jaką chciałabym być.

Po kilku minutach otworzyły się drzwi i wszedł zaproszony chłopak. Nie był już tak pewny siebie jak jeszcze przed chwilą. Widziałam jak szybko przełyka ślinę, a w rozszerzonych źrenicach błyszczało zdziwienie. Z jakiegoś powodu pasowało to mojemu ciału. Podeszło do niego w sposób tak prowokacyjny, że nawet zawodowe call girl nie mogłyby tego powtórzyć. Przystanęło naprzeciw oszołomionego chłopaka i patrząc mu w oczy włożyło rękę pod spódnicę.

Zamknięta w swojej głowie czułam, jak moje palce pieszczą odsłoniętą cipkę. Czułam ogarniającą mnie przyjemność. Widziałam, jak chłopak wpatruje się w zasłonięte spódnicą krocze. Nie mógł zobaczyć nic więcej niż poruszający się pod materiałem kształt dłoni. Wiedział co robię, słyszał przecież moje westchnienia i jęki. Ja z kolei patrzyłam na niewyraźny kształt jego penisa, rozpychającego cienki materiał spodni. Fascynował mnie. Bardzo chciałam zobaczyć jak wygląda, jak smakuje. Czemu miało służyć to przedstawienie, nie wiedziałam. Domyślałam się tylko, że w końcu pozwolę, by ten chłopak mnie przeleciał. Przedtem dwa razy obudziłam się mając pewność, że uprawiałam seks. Musiało być tak i tym razem. Czekałam na to z lękiem, ale i niecierpliwością. Chyba zaczynałam tego pragnąć. Ponieważ, nic więcej nie mogłam zrobić, obserwowałam rozwój sytuacji z jakąś chorą fascynacją.

Moje ciało, ja wyciągnęło dłoń spod spódnicy i podniosło ją do twarzy chłopaka. Wciągnął w płuca wielki haust pachnącego mną powietrza i zadrżał wyraźnie. Uśmiechnęłam się drapieżnie i wskoczyłam na ladę, gdzie zwykle pakuję szykowne bluzeczki w eleganckie torby. Rozszerzyłam nogi i podciągnęłam skraj spódniczki. Mógł teraz widzieć moją nagą cipkę, rozwartą i czekającą na niego.

To co przejęło moje ciało, kiwnęło palcem karząc mu się zbliżyć. Stanął między moimi kolanami, położył dłonie na udach, a one zamrowiły od tego dotyku. Patrzyłam w jego ciemne oczy, hipnotyzując i pozbawiając własnej woli. Zbliżyłam usta do jego ust, tak by mój oddech łaskotał jego wargi i sięgnęłam do rozporka. Ominęłam materiał bokserek, odnalazłam twardą, nieoczekiwanie gorącą pałę i wyciągnęłam ją na zewnątrz. Przyjrzałam się jej z zapartym tchem. Nie była strasznie wielka, ale…. ładna. Tak to można określić. Na samym czubku widziałam zbierającą się przezroczystą kropelkę. Czułam, że to co panuje nad moim ciałem ma straszną ochotę uklęknąć i poczuć w ustach tą twardość i tę kroplę na języku. Ja zresztą też.

Nie zrobiłam jednak tego, tylko przystawiłam główkę penisa do wejścia w moje ciało. Wstrzymałam oddech. To byłby dopiero trzeci raz w moim życiu, gdy ktoś mnie posiądzie. Trzeci raz, który pamiętam. Lekki ruch bioder chłopaka i moje ciało rozwarło się przyjmując w siebie główkę penisa. Nie pozwoliłam na więcej. Penis wycofał się i wbił ponownie na tę samą głębokość. Zamknięta w swojej głowie zamruczałam z rozkoszy. Było to takie delikatne, a jednocześnie przyjemne. Za każdym razem wychodził ze mnie całkowicie, na ułamek sekundy zostawiając pustą i łaknącą więcej, a potem zanurzał się w mokre wnętrze na te kilka centymetrów. Pragnęłam więcej. Nic nie mogłam zrobić, nie miałam żadnej władzy. Gdym była sobą, nadziałabym się już na niego po sam koniec. A tak, mogłam się tylko skręcać, jęczeć i czuć.

Ta siła. Bluszcz, jak zaczęłam o nim myśleć, bawiło się w te tortury jeszcze przez chwilę, a potem nagle pozwoliło chłopakowi wbić się, aż po same jądra. Oboje, bluszcz i ja wygięłyśmy się w tył od nagłej eksplozji przyjemności. Tatuaż chyba uwolnił chłopaka z uwięzi, bo ten grzmocił mnie mocno, dziko, prawie brutalnie. Złapał za pośladki, tak że nie mogłam uciec i pieprzył. Tego właśnie potrzebowałam. Jeszcze bardziej rozłożyłam nogi(bluszcz czy może ja?) objęłam ramionami za szyję i przyciągnęłam do siebie, delektując upajającym zapachem mężczyzny. Pomyślałam, jakie to wspaniałe uczucie, byś tak pieprzoną na tej ladzie przez faceta zachowującego się jak zwierzę. Tak napalonego właśnie na mnie. Ta myśl, ten widok, gdy wyobraziłam sobie jak wyglądamy sprawił, że orgazm przyszedł niespodziewanie. Poczułam, jak przechodzi przez moje ciało jak burza, wprawiając je w drżenie i spazmy. Wyrywa z moich ust skowyt i sprawia, że wbijam pazury głęboko w plecy mojego partnera.

Nawet nie poczułam, że on też skończył. Zupełnie jakbym na chwilę straciła świadomość na rzecz przyjemności. Gdy oprzytomniałam nadal trwaliśmy objęci i zdyszani. Każdy mimowolny ruch jego penisa wzbudzał nowe dreszcze w mojej hiper wrażliwej cipce. Nie czułam jego spermy, ale wiedziałam, że jest we mnie. Odsunęłam go od siebie i zeskoczyłam z kontuaru, całkowitym przypadkiem ocierając się kroczem o nogawkę jego spodni. Omal nie krzyknęłam, gdy wrażliwa łechtaczka dała o sobie znać, ale cel osiągnęłam.

 Patrzyłam jak wychodzi poprawiwszy przedtem rozporek. Nie zauważył, że na udzie, aż po kolano ma zasychającą szybko plamę własnego nasienia i moich soków rozmazaną, gdy otarłam się o niego. On nie zauważy, ale jego laska na pewno. Kobiety widzą takie rzeczy. Zobaczy i będzie wiedziała.

W następnej chwili byłam sobą. Zachwiałam się z nagłego osłabienia i oparłam o kontuar. Znów wszystko czułam jako ja. Pulsowanie cipki, napięte ciągle piersi, słodkie ciepło po orgazmie i spermę spływającą po udzie. Udałam się do łazienki, by choć trochę doprowadzić do porządku. Wracając zobaczyłam moje majtki na podłodze. Podniosłam je, ale nie chciałam jeszcze zakładać. Bez nich, z gołą cipką czułam się seksowniej, bardziej perwersyjnie. Czemu nie, pomyślałam i włożyłam je do torebki. Chciałam nawet, by ktoś zobaczył ten skrawek mojego ciała . Myśl o tym jakie wywrze to na nim wrażenie powodowała, że czułam się silniejsza.

      *

- Więc jak maleńka, zgadzasz się? – Oliwia Baik, nazywana przez kilku przyjaciół Liwką, przełknęła z wysiłkiem ślinę. „Nie, nie zgadzam się”- tak chciała odpowiedzieć.

- No dobrze, ale tylko na chwileczkę – wykrztusiła zamiast tego, po raz kolejny przeklinając swoją największą wadę. Po prostu nie potrafiła odpowiedzieć, NIE. Tak było od wielu lat. Faceci wyczuwali to jakoś i wykorzystywali od chwili, gdy wyrosły jej wielkie i fantastyczne w ich mniemaniu cycki. Zawsze trafiał się jakiś dupek, gotowy bez skrupułów wykorzystać jej słabość.

Facet, który szedł z nią teraz, mocno obejmując za szyję, był jednym z najgorszych. Natrętny, chamski, wulgarny i naprawdę bardzo mało przystojny. Rozpracował ją w trzy dni, następne dwa poświęcił na podchody. Dziś jak wierzył zaciągnie ją do swojego pokoiku i wydupczy. Na nieszczęście Oliwia wiedziała, że może mieć rację. Nie potrafiła odmawiać, a on zapraszał ją do siebie, grał na emocjach, budził litość i poczucie winy. Mieli tylko posłuchać muzyki, tak twierdził. Nie chciała zostać wykorzystana jako materac po raz kolejny, ale odmówić też nie potrafiła.

Czując do siebie rosnące obrzydzenie i mażąc o zepchnięciu przerzuconej przez jej ramiona łapy, coraz śmielej obściskującej pierś, patrzyła na idącą przed nimi dziewczynę. Boże, co by oddała, by być taka jak ona. Już nawet nie chodziło o to, że dziewczyna, szczupła, krótko obcięta blondynka, była zjawiskowo piękna. Ona sama też nie była brzydka. Brzydką może zostawiliby w spokoju . W dziewczynie przed nimi od razu widać było pewność siebie. Sam sposób w jaki się poruszała. Jak stawiała każdy krok, kręciła biodrami, trzymała głowę świadczył o niezwykłej osobowości.

- Zobaczysz będzie super. Tego wieczoru nie zapomnisz do końca życia – po raz kolejny zapewnił jej przyszły kochanek uśmiechając się przy tym obleśnie. Miała ochotę dać mu w pysk, ale oczywiście nie zrobiła tego.

Wyszli właśnie z galerii, gdzie oboje pracowali. Idąca przed nimi blondynka pewnie też, choć Oliwia mogłaby przysiąc, że nigdy wcześniej jej nie widziała. Było już po dziesiątej, światła latarni przeganiały mrok, który mógłby choć trochę ukryć jej wstyd. Najbardziej bala się jednak, że dziewczyna przed nimi może wszystko słyszeć. Nie chciała, by taka kobieta dowiedział się, jak beznadziejna jest idąca za nią dziewczyna. Oliwia ociągała się więc by zwiększyć dystans między nimi, a blondynką. Niestety, Marek jej adorator już pewnie czuł zapach jej cipki i ciągnął za sobą na siłę. No i oczywiście pieprzył te swoje głupoty, coraz bardziej zatapiając się w fantazjach, opowiadając jaki to on nie jest, co z nią nie zrobi i jak to ona będzie mu za to dziękować.

Oliwia przegapiła moment w którym blondynka przystanęła. Musiała jednak zrobić to nagle, bo w jednej chwili szła przed nimi, a w następnej omal na nią nie wpadli.

- Co robisz kretynko – rozdarł się Marek, a Oliwia aż skuliła się w sobie pragnąc być bardzo daleko stąd .

Dziewczyna obróciła się powoli i spojrzała na natręta swoimi błękitnymi oczami, tak jasnymi, że w świetle latarni wydawały się płonąć. Następne słowa zamarły Markowi w gardle. Wyglądał jakby krztusił się nimi, ale oczu oderwać nie potrafił. Trwało dłuższą chwilę nim przeniosła swój wzrok na Oliwię. Ta nie poczuła w nich ani nagany, ani tym bardziej współczucia. Tylko ciekawość i jakby głód. Blondynka delikatnie uniosła ją za brodę i zbliżyła swoją twarz. Oliwkę ogarnęła panikę. Miała ją pocałować inna kobieta! To tyło niewłaściwe. Nie do pomyślenia, ale oszałamiający zapach blondynki odbierał wolną wolę, koił, uspokajał. Ułamek sekundy później miękkie, lekko wilgotne wargi wpiły się w jej usta. Westchnęła czując jak bardzo miękną od tego pocałunku jej nogi.

Nim się pozbierała, nieznajoma już prowadziła ją za rękę ciemnymi uliczkami. Mijali bloki, skwery, grupki ludzi. Oliwia nie poznawała już tej okolicy, mimo to pozwalała się prowadzić. Czy w ogóle miała wybór? Gdy skutki pocałunku wywietrzały odrobinę z głowy, a serce przestało tak konwulsyjnie tłuc, była w stanie wreszcie pomyśleć. Domyślała się w jakim celu ta niesamowita dziewczyna ją za sobą ciągnie.

Można by było powiedzieć, że spadła z deszczu pod rynnę. Wyrwała się Markowi i trafiła na jakąś lesbijkę. Można było tak powiedzieć, a jednak Oliwia tak nie czuła. Nieznajoma budziła w jej brzuchu takie sensacje, że ten frajer Marek, mógł tylko pomarzyć. Idąc obok niej, czuła delikatny zapach perfum i dłoń otuloną przez dłoni tamtej dziewczyny . Była podniecona i to diabelnie! Czuła swoje ciało wyraźniej, cała skóra zmieniła się w jeden wielki przekaźnik bodźców. Wilgoć pojawiła się zupełnie nieoczekiwanie, nawilżając wnętrze w oczekiwaniu na to co miało się stać.

Szły tak w milczeniu przez kilka minut, nim blondynka przystanęła. Stała chwilę, rozglądając się wokoło nim zdecydowała wejść na klatkę schodową jednego z bloków. Minęły po kolei kilka mieszkań nim dziewczyna otworzyła jakieś drzwi. Weszły, Oliwia niepewnie rozglądała się wokół. zastanawiając jak ma się teraz zachować. A co, jeśli się pomyliła i nieznajoma chciała ją po prostu uratować przed strasznym losem. Może wcale nie chodziło o seks? Może mają tylko pogadać? Ta myśl okazała się nieoczekiwanie niemiła. Uświadomiła sobie, że pragnie tej szczupłej, tajemniczej, pociągającej kobiety.

Ledwie to pomyślała, a blondynka już przy niej była. Ich piersi dotykały się i działało to na nią mimo warstwy materiału. Nieznajoma ujęła ją za kark i przyciągnęła do siebie. Drugi pocałunek był jeszcze intensywniejszy i bardziej fantastyczny. Ich języki spotkały się ze sobą i oplotły wokół siebie. Szczupłe zwinne dłonie błądziły po ciele Oliwi, powoli wślizgując pod bluzkę i spodenki, a ona wprost nie mogła doczekać się, kiedy dotrą w najintymniejsze miejsca. Pocałunki stały się bardziej zachłanne, natarczywe. Ruchliwy języczek myszkował w ustach Oliwi, a ona ocierała się o szczupłe ciałko kochanki łaszcząc się jak kotka. Drżące ręce wsunęła po spódniczkę nieznajomej i z przyjemnością odkryła, że tamta nie ma majtek. Ścisnęła w dłoniach twarde pośladki z satysfakcją słysząc jęk z ust dziewczyny.

W którymś momencie pozbyły się ubrań i teraz ocierały się o siebie pragnąc poczuć jak najwięcej tego drugiego ciała na swoim. Oliwia była już niesamowicie mokra i napalona gdy dłoń wsunęła się między jej nogi, a palce zaczęły myszkować wśród fałdek cipki. Jęknęła nie mogąc się powstrzymać. Kolana jej drżały, w każdej chwili mogła upaść, a palce nieznajomej wślizgiwały się już do jej wnętrza. Na razie tylko na kilka centymetrów, ale biodra Oliwi poruszały się same, prosząc o więcej.

Nagle wszystko znikło. Dłonie, język i ciało. Oliwia poczuła to niemal jak ból. Otworzyła szerzej półprzymknięte oczy. Nieznajoma nadal przed nią stała. Uśmiechała się kącikiem ust i wyciągała do niej dłoń. Oliwia spojrzała na nią nic nie rozumiejąc. Na długich paluszkach wciąż błyszczały resztki wilgoci z jej cipki. Położyła swoją dłoń na dłoni dziewczyny, a ta uśmiechnęła się szerzej i poprowadziła w głąb domu. Gdy Liwka zobaczyła łóżko, zadrżała.

Nieznajoma popchnęła ją delikatnie i Oliwia opadła na plecy. Patrzyła, jak naga dziewczyna klęka między jej nogami, rozsuwa je delikatnie i pochyla głowę. Wstrzymała oddech, wiedziała co się za chwile wydarzy i pragnęła tego. Ciepły twardy języczek obrysował jej cipkę powodując dreszcz. Na razie nie zbliżał się do środka, nie dotykał guziczka łechtaczki. Napięcie było niesamowite, biodra same próbowały nakierować język w odpowiednie miejsce. Zdawała sobie sprawę, że mamrocze, chyba błaga o więcej, ale to nie było ważne.

Wreszcie nieznajoma spełniła jej prośby, a wtedy plecy Liwki wygięły się w łuk prawie tworząc mostek. Jej zaciśnięte na prześcieradle dłonie szarpały materiał. Jęki musiało być słychać w całym domu. Tego nie dało się długo wytrzymać. Oliwię przeszył prąd, krzyknęła, miotając się na łóżku. Miała wrażenie, że jeśli ta fala nie opadnie to porwie ją ze sobą. Ciągle lekko oszołomiona i zmęczona Liwka poczuła, jak do jej boku przytula się szczuplutkie ciałko. Jedno zgrabne udo leżało na jej brzuch tuż poniżej piersi. Pogłaskała je machinalnie myśląc o tym, że kiedy już odpocznie, bardzo chętnie zagłębi się między nie i wycałuje wszystko co tam znajdzie.

 Chwilę później w miejscu przykrytym przez udo nieznajomej, pojawił się ból. Miała wrażenie jakby coś drapało ją małymi pazurkami. Szarpnęła się odruchowo, ale nieprzyjemne uczucie szybko minęło, a ona zaraz o nim zapomniała. Wtuliła się w przytulone do niej ciało i przymknęła powieki.

Obudziła się nagle od razu wiedząc, że jest sama. Poderwała się z łóżka rozglądając za swoją kochanką, choć wiedziała, że jest w domu sama. Zrobiło się jej jakoś smutno. Po raz kolejny została porzucona. Wiedziała, że nie powinna mieć o nic pretensji. To co przeżyła było fantastyczne. Może nawet była to najlepsza rzecz, jaka spotkała ją od wielu lat. Ubrała się szybko i rozejrzała po domu. Z jakiegoś powodu zaczęła wątpić, że to mieszkanie tajemniczej dziewczyny, mimo to chciała wiedzieć, kto może w nim mieszkać. Na stoliku w kuchni natknęła się na kilka kopert z rachunkami. Znalazła długopis i kawałek kartki po czym zanotowała adres i nazwisko adresata.

„Daniel Dworak – pomyślała – ciekawe kim jesteś.”

Poprawiła po sobie łóżko nie chcąc zostawiać bałaganu i wyszła cicho zamykając za sobą drzwi. Bezpiecznie przesadzony bluszcz w spokoju zapuszczał korzonki w nowe ciało.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany