Opowiadanie użytkownika 0bi1

Druga czekoladka cz. 9

local_library374 comment0 thumb_up0
Druga czekoladka - część 9
14-02-2019 09:47

    Zalecenia Marty nie potraktowałem poważnie. Prawdę mówiąc, nawet nie miałem takiej możliwości. Małolaty były tak bardzo nakręcone na wspólne zabawy, że do piątku kotłowaliśmy się niemal nieustannie, z przerwami wymuszonymi tylko przez ich szkołę i moją pracę. Trochę się obawiałem, że na weekendowym wyjeździe, będąc w towarzystwie młodego kolegi, mogą zechcieć wykorzystać jego jurność, dlatego starałem się wymłócić je tak ostro, by nawet przez myśl im nie przyszło rozglądać się za jakimś innym samcem. Wiem – ryzykowałem sporo, ale nie chciałem ich stracić dla jakiegoś młokosa. Wskutek tej aktywności, istniało ryzyko zorientowania się przez Martę, że nie jestem wystarczająco napalony, albo co gorsza – wypompowany do cna, mogłem nie stanąć na wysokości zadania. Liczyłem jednak na to, że do naszego spotkania zregeneruję się.  

     I tak też się stało.  Jedząc drugie śniadanie podczas przerwy w pracy, wyobraziłem sobie co możemy zrobić we troje, jak bardzo poszerza się zakres możliwości, gdy dochodzi kolejna osoba. To zupełnie inny układ niż z bliźniaczkami. Pobudzona wyobraźnia powiększyła ukrwienie mojego przyjaciela – napełniony stwardniał i rytmicznie podrygiwał w lewej nogawce. Uspokoiłem się widząc, że reaguje prawidłowo i że mogę liczyć na jego pełną sprawność, gdy nadejdzie czas. Z niecierpliwością oczekiwałem powrotu do domu.  

     Gdy tam dotarłem, dziewczynek już nie było – wyjechały zaraz po lekcjach. Udałem się do kuchni, by przyrządzić coś do przekąszenia, po czym zająłem się sobą. Kiedy brałem prysznic pomyślałem, że zaskoczę Martę zmieniając fryzurę. Lecz później, podczas golenia, trochę żałowałem podjętej decyzji, gdyż wcale nie tak łatwo pozbyć się owłosienia z pomarszczonego worka. W dodatku nie do końca wiadomo, kiedy przerwać. Ostatecznie zagalopowałem się aż do odbytu, który też został pozbawiony owłosienia. Podczas golenia go, stwierdziłem, że w środku też wypadałoby się umyć, bo znając Martę mogłem być pewien, że nie omieszka zapuścić tam paluszka. Lubię, gdy stymuluje moją prostatę, ale tylko wtedy, kiedy czuję się komfortowo, a do tego potrzeba higieny. Odkręciłem więc słuchawkę prysznica i przytykając wężyk do zwieracza, wpuściłem trochę wody. Odczekałem chwilę siedząc na sedesie, po czym wypróżniłem się. Powtórzyłem operację napełniania i opróżniania kilka razy, aż wylatywała ze mnie całkowicie czysta woda. Wróciłem pod prysznic i jeszcze raz dokładnie się umyłem. Teraz byłem pewien, że ewentualna penetracja mojej dziurki paluszkiem, nie zakończy się jakąś katastrofą. Później jeszcze ogarnąłem trochę mieszkanie, bo Sara z Niną pakując się w pośpiechu, zostawiły po sobie istne pobojowisko. Kiedy wszystko wyglądało już jako tako, zrobiłem sobie whisky z lodem i z ulgą rozsiadłem się w fotelu.  

     Pierwsze łyki, mimo lodowatej temperatury, rozgrzały lekko gardło i żołądek. Poczułem ogarniającą mnie senność. Noc zarwana przez niewyżyte smarkule, dawała o sobie znać. Jeszcze łyczek i błędny wzrok, wpatrujący się w drzwi balkonowe, zaczął opadać coraz niżej – na podłogę, stopy, kolana, uda. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyłem, był mój mały przyjaciel, leżący grzecznie na pomarszczonym worku. Ciężkie powieki opadły i odpłynąłem.

     Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Powoli przytomniałem. Po drodze wstąpiłem do łazienki po szlafrok. Okryty nim otworzyłem drzwi, za którymi stała Marta, ubrana w czarną, obcisłą sukienkę, uwypuklającą jej cudowną figurę, z ponętnym tyłeczkiem i wydatnym biustem. Spora jego część była widoczna w szerokim dekolcie. Za nią stał jej facet – wysoki, dobrze zbudowany brunet. Sprawiał wrażenie człowieka uwielbiającego sport. W pierwszej kolejności rzucały się w oczy jego bicepsy, które wypełniały rękawy t-shirta, sprawiając wrażenie jakby chciały go rozerwać. Zastanawiałem się, jak zareaguje, gdy dojdzie do czegoś pomiędzy mną a Martą w jego obecności. Czy będzie otwarty na taki układ, czy jednak zwycięży zazdrość i spuści mi łomot?

- Poznajcie się – to jest Arek, mój chłopak, a to …
- Wiem, kim jest – Arek odezwał się pierwszy.
- Cześć – rzuciłem – wejdźcie, proszę.
Uścisnęliśmy sobie ręce.  
- Siadajcie. Wybaczcie mój wygląd, ale zdrzemnąłem się chwilkę. Arku, bądź tak dobry i zrób drinki, a ja pójdę się ubrać – zwróciłem się do niego, by poczuł się swobodniej.
- Myślisz, że warto? – zapytała zaczepnie Marta.  
- Drinka zawsze warto wypić– udałem głupa.
- Nie to miałam na myśli – zaśmiała się.

     Gdy wróciłem ubrany w t-shirta i jeansy, w szkłach już było ponalewane. Przyniosłem przygotowane wcześniej przekąski i włączyłem nastrojową muzę. W miarę jak alkohol zaczynał krążyć w żyłach, rozmowa stawała się swobodniejsza, a atmosfera gęstniała. W żartach posuwaliśmy się coraz dalej, aż zaczęły się obracać wokół jednego. Byliśmy już dobrze podpici i napaleni. Arek poprosił Martę do tańca, podczas którego zaczęli się namiętnie całować. Pomyślałem, że to odpowiedni moment, aby się przyłączyć. Podszedłem, przywierając do poruszających się zmysłowo pleców i pośladków Marty. Moje ręce powędrowały na cudowne piersi, nieskrępowane żadną konstrukcją podpierającą. Były duże, ciepłe i mięciutkie. Całowałem szyję i odsłonięte ramiona, zmierzając prawą dłonią w kierunku wzgórka łonowego. Kiedy do niego dotarłem, poczułem na zewnętrznej części dłoni twardy, pulsujący kawał mięcha. Wtedy zorientowałem się, że Arek też musiał poczuć twardość mojego zaganiacza, bo pośladki Marty tonęły przecież w jego dłoniach. Ale nie zamierzałem się tym przejmować w sytuacji, kiedy czułem pod palcami miękkość cipki i piersi jego kobiety.  

     Chciałem jak najszybciej uwolnić ją od wszystkiego, co broniło dostępu do gładkiej, cudownie ciepłej skóry. Podciągnąłem sukienkę w górę, by zdjąć ją przez głowę, przerywając na chwilę ich pocałunek. Tak jak się spodziewałem – to było wszystko, czego musiałem ją pozbawić. Nie miała pod spodem ani biustonosza, ani majtek. Dobrze wiedziała jak mnie to kręci! Korzystając z okazji, zdjęła t-shirta swojego chłopaka i zaczęła rozpinać guziki jego spodni, ani na chwilę nie przestając zmysłowo poruszać biodrami w rytm muzyki. Pozbyłem się swojego ubrania, uwalniając z bokserek penisa napiętego jak sprężyna. Marta walczyła jeszcze ze spodniami Arka, gdy wsunąłem kolano pomiędzy jej uda, domagając się dostępu do gorącej norki. Uzyskałem go i wykorzystałem. Po szybkim sprawdzeniu poziomu zwilżenia przy pomocy wsuniętych palców, wprowadziłem nabrzmiałego członka w rozwartą szczelinkę jej kobiecości. Dotarło do mnie, że jest całkowicie gładka. To znaczyło, że również chciała mnie zaskoczyć zmianą fryzury, choć wiedziała, jak bardzo lubię kędziorki porastające okolice intymne.  

     Przyłączyłem się do rytmicznego ruchu jej bioder, będąc już głęboko w środku. Bujaliśmy się tak przez kilka dłuższych chwil do momentu, w którym uporała się ze spodniami Arka. Nachylając się po to, by zsunąć je w dół, natrafiła na wyprężonego fiuta. Arek chwyciwszy jej głowę w stalowe imadło swoich rąk, nadział ją na płonący konar. Przestała kręcić dupką, koncentrując swoją uwagę na gorącym penisie wypełniającym usta. Objąłem biodra wypięte w moją stronę i zacząłem regularne rżnięcie. Podniecało mnie, że każde pchnięcie, jednocześnie nabijało jej usta na penisa Arka. Nie widziałem tego wprawdzie, bo zasłaniała mi jej głowa, ale wyobraźnia robiła swoje. Za to widziałem po jego minie, że bardzo mu się podoba to co robimy. Moje wcześniejsze obawy okazały się nieuzasadnione. Okazał się być otwartym facetem, pozbawionym uprzedzeń i zazdrości. Dobrze wiedział, że to tylko seks, bez wpływu na łączące ich uczucie.

     Wyjął wreszcie penisa z jej ust. Znów się całowali, lecz ja nie przerywałem ostrego rżnięcia cipki, z tą jedynie różnicą, że moje dłonie z bioder powędrowały na piersi. Nie były już tak miękkie jak wcześniej. Zesztywniały z podniecenia, sutki stwardniały i uniosły się w górę. W pewnym momencie poczułem, że mojego penisa dotknął inny i zaczyna wciskać się tam, gdzie byłem już rozgoszczony od dłuższego czasu. Wprawdzie czekając na umówione spotkanie rozważałem różne warianty, oralno-waginalny, analno-waginalny, ale nie spodziewałem się czegoś takiego. Tymczasem obaj byliśmy już w środku. Arek od początku zaczął ostrą jazdę, więc nie pozostało mi nic innego, jak czym prędzej dołączyć. To przedziwne uczucie, gdy dotykają się dwa penisy, choć prawdę mówiąc, rytmiczny ruch tego drugiego działał bardzo stymulująco na mojego. Wrażenia były nieziemskie, bo też pochwa ciaśniej je obejmowała. Marta również musiała odczuwać wszystko intensywniej, gdyż wkrótce objęła Arka, oplatając go nogami, zaczęła jęczeć coraz szybciej i głośniej, by w końcu drżąc i wykrzykując przeciągle ooooooooooooch osiągnąć boską nirwanę. Chwilę później poczułem pulsowanie penisa, który wypełnił jej wilgotną norkę wieloma obfitymi porcjami życionośnego płynu. Ja także po kolejnych kilku pchnięciach wytrysnąłem, dochodząc do fantastycznego finiszu. Nasze miękkie faje wysunęły się, umożliwiając nasieniu spłynięcie po udach, wilgotnych od potu i soczków wytworzonych w pochwie.

     Zaschło nam w gardłach, więc po uspokojeniu oddechów, rzuciliśmy się na drinki. Marta poszła się podmyć i wracając chciała założyć sukienkę, ale głośno oprotestowaliśmy ten pomysł. Nie zamierzaliśmy jeszcze kończyć. Seks był tak fantastyczny, że chcieliśmy więcej. Potrzebna była tylko chwila na regenerację. Spojrzałem na Arka – jego penis był tak samo ogolony, jak mój i w dodatku prawie wcale nie opadł. Cóż się dziwić – był jednak sporo młodszy ode mnie i pewnie nie miał tak intensywnej nocy, jak była moim udziałem. Czarnoskóre bliźniaczki sporo mnie kosztowały. Ale takie koszty ponosi się z rozkoszą.  

     Siedzieliśmy na kanapie. Marta po powrocie z toalety położyła się tak, że jej uda leżały na udach Arka, a plecami oparła się o mnie. Podobało mi się to, bo dawało mi swobodny dostęp do jej piersi, którymi zacząłem się bawić natychmiast. Nic na to nie poradzę. Po prostu uwielbiam je! Arek głaskał jej nogi, a wszyscy troje w międzyczasie rozmawialiśmy i popijaliśmy Jim Beama. Czułem w dłoniach ponowne twardnienie piersi, oznaczające powrót podniecenia naszej samiczki. Jej oddech stał się płytszy, krótki i dyszący. W końcu zsunęła się na podłogę, klęcząc objęła mojego penisa jedną, a jądra drugą dłonią. Po chwili jego główka zniknęła w gorących ustach. Języczek krążący wokół niej doprowadził do pełnej erekcji. Marta coraz intensywniej mnie pieściła, wciągając całą długość aż do gardła. Poczułem paluszek drażniący mój zwieracz. Splunęła na palec, aby mógł się wśliznąć do środka.

      Przymknąłem oczy, poddając się rozkoszy. Gdy je otworzyłem, już dwie pary ust zajmowały się moim sprzętem. Byłem w szoku! Arek dołączył do Marty, na przemian całując mojego penisa i jej usta. Nigdy bym się nie spodziewał, że facet może zrobić coś takiego! W dodatku w obecności i przy pełnej akceptacji swojej kobiety! Gdy przerywali całowanie, niemal wyrywali sobie z rąk mojego twardziela, by lizać go i połykać po same migdałki. Ochłonąłem trochę po pierwszym szoku i postanowiłem nie roztrząsać tego dalej. Ponownie przymknąłem oczy, oddając się przyjemności. Z zamkniętymi oczami, nie ma żadnego znaczenia, kto ci robi loda – przyjemność jest ta sama. Poczułem drugi palec wdzierający się do tyłka. Marta wie jak mnie rozpalić, jak nikt na świecie! Już, już byłem bliski eksplozji, kiedy nagle przerwali.

     Spojrzałem, co się dzieje – Arek usiadł obok mnie, a Marta zajęła się teraz jego sterczącym fiutem. Jedną ręką złapała moją dłoń i skierowała ją na jajka swojego chłopaka. Kurwa! No tego jeszcze nie było! Nigdy nie dotknąłem obcego penisa! Nawet nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym! Cofnąłem dłoń, ale pod wpływem karcącego spojrzenia Marty, jednak się przemogłem. Złapałem jego penisa u nasady i lekko poruszyłem dłonią w górę i w dół. Popatrzyłem wyżej – teraz on siedział z zamkniętymi oczami i błogością rozlaną na gębie. Marta nie odpuszczała. Widząc, że przemogłem swoje zahamowania, wstała i zaczęła się ze mną całować. Gdy odpowiedziałem na pocałunek, zaczęła mnie ciągnąć w dół tak, że po chwili oboje byliśmy na kolanach, a pomiędzy nasze wargi wciskał się penis Arka.  A chuj tam! – pomyślałem. I tak całowałem usta, w których przed chwilą był jego penis. Co za różnica? Zresztą, skoro on to zrobił, to ja też nie wymięknę.  

     Marta pierwsza wzięła jego fiuta do ust, by po chwili skierować go do moich. Raz kozie śmierć! – pomyślałem, liżąc nieśmiało kutasa wycelowanego wprost we mnie. Hmmm! Nie taki diabeł straszny! Nagle okazało się, że nie ma czego się bać, ani brzydzić. Teraz zrozumiałem, dlaczego nie stanowi to problemu dla dziewczyn. Śmiało wziąłem do ust główkę, okręciłem kilka razy językiem dookoła, po czym postanowiłem zobaczyć, jak głęboko uda mi się go wsunąć. Wszedł prawie do połowy. Dalej nie dałem rady, ale i tak byłem zadowolony. Zacząłem się w to wciągać, wręcz znajdować przyjemność w dostarczaniu Arkowi rozkoszy, kiedy Marta upomniała się o swoje.

      Zabrała mi jego penisa i sama zaczęła go ssać. Przyłączyłem się, liżąc jajka i nasadę, a dłonią pieszcząc obie dziurki Marty. Gdy nabrałem przeświadczenia, że jest już na to gotowa, wstałem, zapodałem swoją dzidę w usta Arka, aby ją nawilżyć, po czym już klęcząc wprowadziłem ją powoli w dupkę Marty. Zadrżała, gdy forsowałem jej zwieracz, ale po chwili naparła na mnie, przewracając na podłogę. Leżałem mając ją nabitą na pal, lecz nieporuszającą się. Czekała aż dołączy do nas Arek.
Zrobił to, kładąc ją na mnie i wbijając się w gorącą cipkę. Byłem przyciśnięty, bez możliwości poruszania się, ale na ile mogłem, próbowałem dymać jej dupkę. Jednak większych doznań dostarczał mi przez ściankę pochwy penis Arka, poruszający się jak tłok w cylindrze. Jego główka sunęła wzdłuż mojego prącia tam i z powrotem. Było trochę podobnie jak wtedy, gdy obaj znajdowaliśmy się w cipce, z tym że nie tak ciasno.
- Zmieńmy pozycję – zaproponowałem, bo byłem zbyt unieruchomiony, a strasznie chciało mi się ruchać.

     Oboje zaczęli się śmiać, ale przegrupowaliśmy się. Wprawdzie nadal leżałem, Arek przełożył uda nad moimi, tak że nasze sterczące penisy były blisko siebie i również zaległ na plecach. Teraz wszystko było w rękach (to nie jest odpowiednie słowo) Marty. Usiadła rękami pomagając sobie wprowadzić oba penisy do odpowiednich dziurek, po czym rozpoczęła galopadę. Kiedy się męczyła, zastygała w bezruchu, zawieszona ponad nami, a my uruchamialiśmy biodra, pieprząc ją zapamiętale. I tak na zmianę. Wypity alkohol i niedawne wytryski, nie pozwalały nam jednak szybko dojść. Znów się przegrupowaliśmy, bo Marcie nogi odmawiały już posłuszeństwa. Położyła się na plecach, z zapraszająco rozszerzonymi nogami, więc nie mogłem sobie odmówić przyjemności polizania jej cudownej cipki. Całowałem uda i wzgórek, chwytałem ustami wargi i zapuszczałem język głęboko do wilgotnej czeluści, lizałem łechtaczkę okrężnie i wzdłuż. Jednocześnie dwoma palcami posuwałem  mniejszą dziurkę. Lubię czuć zwieracz zaciskający się na palcach. Przed oczami miałem nie tylko cudowną cipkę, ale też tyłek Arka, który najpierw posuwał ją, otulając penisa gorącymi, wydatnymi piersiami, a potem pakując go głęboko w buzię. Nigdy nie widziałem faceta z takiej perspektywy, lecz ze zdziwieniem zauważyłem, że strasznie mnie podniecało takie ostre dymanie. I nie tylko mnie, bo wkrótce drżenie ogarnęło ciało Marty, ale ten orgazm był niemal bezgłośny. Z ust zatkanych penisem nie wydobył się znajomy odgłos szczytowania, tylko spocone uda zacisnęły się na mojej głowie, jakby trafiła wprost w imadło. Być może to właśnie dlatego nie słyszałem okrzyku ekstazy.

     Nie zamierzałem czekać, aż ostygnie. Zarzuciłem sobie jej łydki na ramiona, uniosłem dupkę i wbiłem się w rozluźniony zwieracz. Jasne, że chciałbym w cipkę, ale jak pewnie pamiętacie, byłem wcześniej w dupce, a nigdy nie wolno po seksie analnym uprawiać waginalnego, gdyż grozi to zakażeniem. Dlatego jak już zacząłem z tyłu, to tak też skończyłem. Po ostrym dymaniu, zalałem dupeczkę resztkami spermy, jaka mi została. W międzyczasie Arek skończył wytryskiem w jej ustach. I tak w dwóch gorących sesjach, dokonaliśmy pokropienia wszystkich jej dziurek. Marta usatysfakcjonowana,  porządnie zerżnięta i lekko upojona alkoholem, podziękowała nam pięknie z miło spędzony wieczór, skorzystała z toalety, umyła się i dając nam obu buzi na dobranoc, poszła do pokoju obok położyć się spać.

- Chce ci się spać? – spytałem Arka.
- Wcale. Zwłaszcza, że jeszcze mamy coś do wypicia – odparł z uśmiechem wskazując na pełną flaszkę.
- Ty polej, a ja się odleję – rzuciłem wychodząc do łazienki.

     Sikając zastanawiałem się, jak doszło do tego, że złamałem wszelkie zasady męskości – nie tylko dotykałem obcego penisa, ale ssałem go i to z przyjemnością. Czyżbym miał skłonności gejowskie? I jeszcze mój pociąg do seksu analnego… Nie, chyba nie. Gejów przecież nie podniecają kobiety, a mnie tak i to bardzo. Muszę popytać Arka, jak on do tego podchodzi. Umyłem penisa i wróciłem do pokoju. Arek sączył już kolejną szklankę. Usiadłem obok niego i wziąłem swoją.

- Powiem ci, że mnie zaskoczyłeś – zagaiłem.
- Czym?  
- No wiesz … - wzrokiem wskazałem na swojego fiuta.
- Sorry, ale pomyślałem, że jak nie dziś, to kiedy?
- Ale co?
- Bo widzisz, od dawna wiem, że jestem biseksualny – podniecają mnie i kobiety i mężczyźni. Jak oglądam pornosy, to cały przekrój – od lesbijek, przez hetero, shemale, trans aż po seks gejowski i strasznie mnie kręci wszystko, co z tym związane, ale nigdy nie miałem możliwości spróbować, jak to jest w realu. Dlatego podjarałem się, kiedy Marta zaproponowała ten trójkąt. Pomyślałem, że to idealna okazja, aby spróbować jak to jest z facetem.
- Obawiałem się twojej reakcji na wiadomość, że Marta się ze mną spotyka. Jak się do tego przyznała?
- Zrobiliśmy sobie taki wieczór szczerości – ja przyznałem się do swoich skłonności biseksualnych, a ona opowiedziała o tobie. Wszystko. Wiem o waszej przeszłości, ale też wiem, że jej otwartość na różne odmiany seksu to twoja zasługa. A ty nigdy nie miałeś skłonności do chłopców?
- Nie. Chociaż, jak pewnie każdy, podczas dorastania próbowałem sam sobie zrobić loda, ale udało mi się jedynie językiem dosięgnąć do główki. Nie byłem w stanie zgiąć się na tyle, aby ją objąć ustami. Chociaż widziałem w necie gości, którym się to udało.
- Ha, ha, też próbowałem. Albo mamy za krótkie pałki, albo jesteśmy za mało gibcy.
- Ha, ha. Ale za to udało mi się posmakować własnej spermy. Podczas masturbacji strzeliłem sobie w twarz i usta, żeby zobaczyć jak to jest. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego kobiety miewają opory przed połykaniem – ja nie miałem.
- Ja też.
- Próbowałeś?
- Jasne!

     Dobrze mi się z nim rozmawiało. Czułem się tak, jakbyśmy znali się od dawna. Bez żadnego skrępowania, opowiadaliśmy sobie o sprawach najbardziej intymnych. Może to wypity alkohol, a może podobieństwo zainteresowań? Nie wiem. Ale ośmielony luźną atmosferą, pomyślałem tak samo jak on: jeśli nie teraz, to kiedy? Postanowiłem skorzystać z okazji i spróbować czegoś więcej. Uklęknąłem i zacząłem lizać jego jajka i penisa. Lekko drgnął pod wpływem pieszczoty. Zsunąłem napletek i polizałem główkę. Znów wróciłem do pieszczenia jąder, by po chwili wziąć do ust małego, skurczonego i mięciutkiego penisa. Cały się zmieścił, więc ssałem go i drażniłem językiem. Zaczynał we mnie pęcznieć.

      Zintensyfikowałem pieszczoty, poślinionym palcem krążąc wokół jego zwieracza, wsuwając go lekko i wysuwając. Penis Arka osiągnął maksymalny rozmiar i stwardniał,  jak stalowa surówka po wystudzeniu. Przerwałem na chwilę pieszczoty, by skoczyć po lubrykant. Wracając z nim, nasmarowałem sobie zwieracz, który lekko rozluźniłem palcami. Rozprowadziłem lubrykant obficie na sterczącym penisie Arka i położyłem się na dywanie.  
Arek wiedział, czego chcę. Wstał i klękając pomiędzy moimi nogami, zarzucił je sobie na ramiona, po czym penisem wycelował w moją dziurkę.

- Bądź delikatny. To mój pierwszy raz – szepnąłem, czując gorącą główkę na zwieraczu.
- Mój też – odpowiedział, powoli wprowadzając we mnie swojego penisa.

     Syknąłem, gdy forsował zwieracz, ale kiedy był już w środku, przestałem odczuwać ból. Powoli zagłębiał się bardziej, aż poczułem jego biodra na pośladkach. Wszedł we mnie cały. Odczekał, dając mi czas na przywyknięcie do wypełnienia, po czym powoli zaczął mnie ruchać. Od samego początku odczuwałem przyjemność przy każdym pchnięciu, znałem jej źródło – to prostata drażniona ruchem penisa, masowana nim, emitowała impulsy rozkoszy. Mój fiut zaczął twardnieć pod wpływem tych impulsów, podrygiwać w rytm pchnięć.

- Mocniej, szybciej – zacząłem domagać się ostrzejszego rżnięcia.

     Arkowi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Zaczął mnie grzmocić na całego. Było fantastycznie! Nigdy bym się nie spodziewał, że może być aż tak przyjemnie. Jeszcze bardziej cieszyło mnie to, że spełniam też jego marzenie. Teraz rozumiałem, co czują kobiety – nawet jeśli nie przeżywają orgazmu, to mają satysfakcję z powodu sprawienia radości i rozkoszy swojemu facetowi. Tymczasem Arek postanowił zmienić pozycję. Ułożył mnie na boku i przytulając się „na łyżeczkę” wszedł we mnie od tyłu. Znów pieprzył mnie jak automat, z tym że teraz jedną ręką trzepał mi kapucyna. Byłem już bardzo bliski orgazmu, więc nie trwało długo zanim wytrysnąłem, strzelając długimi strugami spermy. Podczas orgazmu mój zwieracz zaciskał się, dodatkowo stymulując Arka. Poczułem pulsowanie jego penisa w swojej dupie i zostałem obficie zalany nasieniem. Dzieci z tego nie będzie, ale za to jaka frajda!

     Jeszcze dłuższą chwilę leżeliśmy, odpoczywając i łapiąc oddech. Co ciekawe, jego penis niewiele stracił ze swojej twardości. Arek wykonał nim jeszcze kilkanaście ruchów w mojej dupie, po czym wyszedł z niej w pełni usatysfakcjonowany. Ja też byłem megazadowolony, przede wszystkim dlatego, że odważyłem się na taki krok i dlatego, że to było hiperprzyjemne. Nie odczuwałem żadnego bólu po seksie analnym, tylko przyjemne mrowienie w okolicach prostaty. I jeszcze radochę, że dla kogoś jestem fajną, seksowną, atrakcyjną, podniecającą dupą. Wszystkie stereotypowe opinie na temat seksu pomiędzy dwoma facetami, okazały się nieprawdziwe. Cieszyłem się, że to zrobiłem. I to bardzo!

     Po wszystkim walnęliśmy jeszcze po szklanie i poszliśmy spać do Marty. Miło było zasnąć po tak ekscytującym wieczorze, mając w dłoni wielką pierś naszej wspólnej kobiety. Jednak przebudzenie nie było już takie przyjemne. Byłem w łóżku sam. Z kuchni dobiegały odgłosy wymiany zdań, prowadzonej podniesionym tonem. W pierwszej chwili pomyślałem, że Marta ma pretensje o nasze wczorajsze zabawy bez jej udziału, ale okazało się, że sprawa jest o wiele poważniejsza. Gdy wstałem i wszedłem do kuchni, usłyszałem od niej tylko:

-Jesteś świnią! Podłą świnią! Nie chcę cię więcej widzieć! – i wyszła z mieszkania, trzaskając drzwiami.

     Spojrzałem na Arka pytająco, ale tylko wzrokiem wskazał na mój telefon i wyszedł.
Wziąłem do ręki smartfona i wszystko zrozumiałem! Sara z Niną myśląc, że jestem w domu sam, postanowiły zrobić mi prezent. Wysyłały zdjęcie swoich ciemnoskórych cipek – jednej owłosionej, drugiej ogolonej. Dla ich matki wszystko stało się jasne. Byłem dla niej zerem! Wkrótce zostałem całkiem sam, bo już nie pozwoliła dziewczynkom do mnie wrócić. Wysłała tylko Arka po ich rzeczy.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany