Opowiadanie użytkownika 0bi1

Druga czekoladka cz. 5

local_library376 comment1 thumb_up2
Druga czekoladka - część 5
15-03-2018 19:07

   

    Każdy, kto rozpoczyna współżycie seksualne, jest tak zafascynowany jego urokami, że gdyby mógł, bzykałby się bez przerwy. I nie ma tu znaczenia, czy jesteś chłopakiem, czy dziewczyną. Świat erotyki jest tak nowy, fascynujący i przyjemny, że niezależnie od płci, chcemy zgłębiać jego tajniki, poznając swoje ciała i ich reakcje na różne bodźce. Nie inaczej było ze mną i Sarą. Ja wprawdzie byłem już bardzo doświadczonym kochankiem, ale szczęście, jakie mnie spotkało w postaci tej czarnoskórej piękności, sprawiało, że czułem się jak niewyżyty nastolatek, niepotrafiący zapanować nad nieustającą erekcją. Od wtorku chodziłem już normalnie do pracy, ale moje myśli cały czas krążyły wokół fantastycznego ciała małolaty. Nie mogłem się doczekać fajrantu, by pędzić do swojego mieszkania, gdzie czekała na mnie z gorącym obiadem. I tak jadłem go na zimno, bo całując się na powitanie, nakręcaliśmy się tak mocno, że dopiero, kiedy zaspokoiliśmy pierwsze pożądanie, przypominałem sobie o głodzie. Głód miłości był o wiele silniejszy.


    Byłem jej pierwszym kochankiem, więc dopiero uczyła się technik miłosnych, reakcji na pieszczoty poszczególnych partii ciała, poznawała przeróżne pozycje, a uwierzcie – w ciągu tych kilku popołudni, wieczorów i nocy, jakie mieliśmy tylko dla siebie, przetestowaliśmy wszystkie, jakie znałem. Najbardziej nakręcały mnie te, w których mogłem obserwować, jak mój jasny tłok pojawia się i znika w ciemnym ciele kochaneczki. Kontrast kolorów skór był tak nieziemsko podniecający, zwłaszcza jak brałem ją od tyłu, że pomimo swojego doświadczenia, zaliczałem bardzo często przedwczesne spusty. Ale wynagradzałem jej takie wpadki, tym co dziewczynki lubią najbardziej – liżąc różowiutkie miejsce u zbiegu warg sromowych. Przy okazji palcem pieściłem mniejszą dziurkę. Miałem w tym swój cel – chciałem, by polubiła pieszczotę tego miejsca i nie traktowała go jako obszaru zakazanego. Mój plan zakładał, że czym skorupka za młodu nasiąknie … Krótko mówiąc – chciałem ją nauczyć seksu analnego, tak jak nauczyłem połykania.


    Takie pieprzenie – znalazł się straszny nauczyciel! Po prostu chciałem bzykać się z nią na wszelkie możliwe sposoby. Do sforsowania pozostała już tylko jedna dziurka - mała, ale jakże fascynująca. Wiedziałem, że trudniej będzie doprowadzić do miłości greckiej, kiedy Nina wyzdrowieje i będzie z nami na okrągło. Sara początkowo nawet nie chciała o tym słyszeć. Za to ja usłyszałem te same banały, którymi zasłania się większość dziewczyn – że to nienaturalne, że boli, że obrzydliwe, że tak robią tylko pedały. Jednak wiedziałem doskonale, że to zwykły strach przed nieznanym. Dałem jej do przeczytania na portalu Lol24, opowiadanie takiego jednego bajkopisarza, zatytułowane „Iza” i spokojnie czekałem na efekty. Czytanie zajęło jej dwa wieczory, bo części jest 11, są trochę rozwleczone, ale za to dynamiczna akcja wciąga, podnieca i edukuje. Wyuzdany charakter opowiadania nakręcał Sarę do tego stopnia, że przerywała lekturę kilka razy, by ujeżdżać mnie jak Indianka mustanga. Za to po jej skończeniu, zakomunikowała, że chyba jednak chce spróbować. Usłyszawszy taką deklarację, pomknąłem jak strzała do łazienki, przygotować jej prysznic, po czym wróciłem, bo jednak moja obecność podczas przygotowań do dupnego seksu, byłaby mocno nie na miejscu.


    Gdy ona doprowadzała swoje kiszki do stanu używalności, ja przygotowałem dwie niezbędne rzeczy – wino i lubrykant. Obie bardzo ułatwiają bzykanie. Czekając na powrót mojej czekoladowej piękności, sączyłem winko i w końcu, umęczony wcześniejszymi numerkami i wydłużającym się oczekiwaniem, przysnąłem. Nie wiem jak długo spałem. Obudziłem się z erekcją – to normalna rzecz – często się tak budzę. Tym razem, nie było to spowodowane ciśnieniem w pęcherzu, tylko pieszczotą wydatnych, czarnych warg i lekko fioletowego języczka. Mój penis znajdował się w ustach Sary, która w ciągu tych kilku dni, nabrała niebywałej biegłości w usztywnianiu kobry i doprowadzaniu mnie do białej gorączki. Widząc, że jestem już gotowy, podała mi kieliszek wina, sama też na chwilę przerwała drażnienie członka, by wziąć łyk czerwonego napoju. Tak na marginesie - nikomu nie mówcie, że pozwoliłem osobie niepełnoletniej nurzać usta w alkoholu :)


    Sara odstawiła kieliszki, przesunęła się do przodu i ujmując moją sztywną laskę, przejechała nią kilka razy wzdłuż swojej szparki. Gorące wargi rozchylały się i zamykały przy każdym przesunięciu. Na czubku nabrzmiałej pały błyszczały dziewczęce soki zmieszane z moimi. Instynkt podpowiadał, by pchnąć biodra w górę i umościć się w tym gorącym wilgotnym tunelu, ale powstrzymałem się. Tym razem celem była druga, niezdobyta jeszcze forteca. Poczekałem na dalsze poczynania Sary. Sięgnęła po lubrykant i wyciskając go na dłoń, rozprowadziła po sztywnym palu, a także po swoim gorzkoczekoladowym oku. Czekolada gorzka jest ciemniejsza od mlecznej. Tak samo było z jej dziurką. Teraz zebrało mi się na takie dygresje – wtedy nie tylko się nad tym nie zastanawiałem, ale nawet w tej pozycji nie mogłem widzieć jej rozetki. Najważniejsze jednak jest to, że ta cudna ciasność, zaczęła się w końcu zaciskać na czubku mojego berła. Sara opadając, powoli nadziewała się na mnie, jak ten Azja na pal wystrugany przez Nowowiejskiego. Czułem zwieracz zaciskający się coraz niżej, aż prawie dotarł do nasady penisa, wyhamowany w końcu przez pośladki, gdy oparły się o moje podbrzusze. Trwaliśmy tak przez chwilę – Sara przyzwyczajając się do obecności obcego elementu w dupce – ja zaś, z penisem szarpiącym się z podniecenia. Musiała czuć w sobie te drgania, bo powoli ruszyła. Na początku nieśmiało, lecz w miarę jak przestawało boleć, a zaczynało cieszyć, jej ruchy stały się dynamiczne tak samo jak przy seksie waginalnym. Teraz już wiedziała, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.


    Obróciliśmy się. Teraz ja byłem na górze. Zarzucając sobie jej łydki na ramiona, powoli pieprzyłem ją, bawiąc się przy tym piersiami, lub pieszcząc łechtaczkę. Pojękiwania Sary upewniały mnie w przekonaniu, że robię to dobrze. Długo tak się zabawialiśmy, przechodząc kolejno przez kilka różnych pozycji, by w końcu dotrzeć do ulubionego pieska. Podniecony widokiem białego tłoczka znikającego w czarnej dupce, przyspieszyłem, gwałtowniej się w nią wbijając. Efekt był do przewidzenia – w ostatniej chwili wyskoczyłem, chcąc się nacieszyć widowiskowym wytryskiem na szczupłe plecy Saruni. Zalałem je aż po same ramiona, na których rozłożystym wachlarzem ułożyły się gęste czarne włosy. Pojedyncze krople mojego nasienia, błyszczały w nich jak perły. Opadliśmy na łóżko wycieńczeni, ale szczęśliwi i zaspokojeni. Sara patrząc mi w oczy, szukała potwierdzenia, że dobrze spełniła moje oczekiwania. Przywarłem do jej ust, całując namiętnie w podziękowaniu za niezmierną rozkosz, jakiej dane mi było doświadczyć.


    Tego wieczoru wypiliśmy dwa wina, w przerwie jeszcze raz uprawiając grecką miłość. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. To był już czwartek. W piątek bezpośrednio po lekcjach Sara wyjeżdżała na weekend do domu. A na drugi tydzień takiej swobody jak teraz, gdy byliśmy sami, chodzący nago po mieszkaniu, nieskrępowanie kochający się w różnych, porach, miejscach i na wszelkie możliwe sposoby, raczej już nie mogliśmy liczyć. Umówiliśmy się tylko, że w przyszłym tygodniu, Sara będzie odwiedzać moją sypialnię, dopiero jak się upewni, że Nina zasnęła. Oczywiście trzeba będzie zachować maksymalną ostrożność, panować nad sobą, aby jakimś nieostrożnym dźwiękiem, jęknięciem, okrzykiem rozkoszy, nie obudzić drugiej z bliźniaczek. Ja nauczony doświadczeniem, miałem jeszcze inna obawę. Normalnie kobietom jest trudno utrzymać cokolwiek w tajemnicy, a w przypadku bliźniaczek, wydawało mi się to wręcz niemożliwe. Przecież one są ze sobą przez całe życie, rozumieją się bez słów, więc czy taka rzecz, jak utrata niewinności przez jedną z nich, może ujść uwadze drugiej? Wątpię.


    Ale nie miałem zamiaru zaprzątać sobie tym głowy. Co ma być, to będzie. Ważne, że miałem cały weekend na regenerację sił. Po maratonie seksualnym z młodziutką czekoladową pięknością, byłem wypompowany do cna. Piątkowe popołudnie rozpocząłem od poobiedniej drzemki, którą gwałtownie przerwał dzwonek do drzwi. Półprzytomny założyłem szlafrok (oczywiście drzemałem nago) i ruszyłem do drzwi. Po drodze zastanawiałem się, czy czasem Sara nie spóźniła się na pociąg, ale szczęśliwie nie wyrwałem się z jakimś głupim tekstem, bo za drzwiami, ku mojemu zaskoczeniu, stała Marta.

- A kogóż to moje piękne oczy widzą? – zapytałem, wpuszczając ją do mieszkania.

- Taka niespodzianeczka – odpowiedziała ze śmiechem, mijając mnie w drzwiach.


    Chmura perfum wdarła się do moich nozdrzy. Pachniała cudownie świeżo, a wyglądała jak kwintesencja kobiecości. Rozpuszczone włosy, roześmiana buźka, kwiecista sukienka i lekkie buciki na płaskiej podeszwie, w których poruszała się jak baletnica, uwodzicielsko bujając biodrami. Oczy mi się zaświeciły z radości. Nie spodziewałem się towarzystwa. Nie spodziewałem się seksu. A wyglądało na to, że będę miał jedno i drugie. Zamiast regeneracji i wypoczynku – kolejne fikołki. Ale to nie jest powód do narzekań! Tylko się cieszyć, dlatego uśmiech nie schodził z moich ust.

- Jak tam? Sara była grzeczna? – zapytała znienacka.

Trochę mnie zaskoczyła tym pytaniem. Jednak na złodzieju czapka gore. Czyżby instynkt matki podpowiadał jej, że do czegoś doszło? Siląc się na obojętność, odpowiedziałem, że wszystko ok.

- Przecież dobrze wychowałaś córki, to dlaczego miałoby być inaczej? – dorzuciłem.

- Wiesz, byliście sami ….

- O czym ty mówisz? Oszalałaś?

- A co? Może ci się nie podoba?

- Przestań się wygłupiać. Ty mi się podobasz – mówiąc to, zatkałem jej usta swoimi.


Moje dłonie powędrowały na seksowny kuperek. Jeszcze udawała, że chce się ode mnie oderwać, ale po chwili nieszczerego oporu, jej język i usta odpowiedziały na moje pieszczoty. Dyszeliśmy już namiętnością, gdy wreszcie udało jej się wyrwać z moich rąk. Sztywny penis wystawał pomiędzy połami szlafroka, co wywołało uśmiech tryumfu na ustach Marty. Widząc jak na mnie działa, powolutku zdjęła najpierw jeden pantofelek, później drugi. Wyprostowała się, potrząsnęła włosami i zaczęła rozpinać zamek błyskawiczny ukryty pod pachą. Po jego rozsunięciu, sukienka opadła przyciągana siłą grawitacji, a moim oczom ukazała się boska figura, odziana teraz tylko w czarny komplet ozdobiony bordowymi koronkami składający się z biustonosza, stringów i pończoszek zapiętych do koronkowego pasa. Wow! Ależ to był widok!


Nie zamierzałem pozbawiać jej tak seksownego ubranka, więc wyskoczywszy z szlafroka, podszedłem do niej i całując, powoli odwróciłem twarzą do ściany. Oparła się o nią, wypinając w moją stronę tyłeczek, przecięty cienkim paskiem stringów. Bez zbędnej zwłoki odsunąłem w bok ten wąski skrawek materiału, oddzielający czubek mojego napalonego penisa, od obydwóch dziurek, zapraszających swoim ponętnym wyglądem do wtargnięcia w nie. Przesunąłem czubkiem wzdłuż rowka, wciąż trzymając Martę w niepewności, do której z nich zawitam. Kręciła kuperkiem, nie mogąc się doczekać wypełnienia. To mnie tylko bardziej nakręciło, więc wszedłem w wilgotną i gorącą cipkę, od razu zaczynając ostrą jazdę. Trzymałem jej biodra, wbijając się raz za razem, do samego końca. Czułem uderzenia mojego penisa o szyjkę macicy. Od czasu do czasu, kręciłem nim, zamiast tłoczyć, co tylko potęgowało pojękiwania Marty. Była coraz bliżej finiszu, a ja mając magazynek opróżniony przez jej córkę, nawet się do niego nie zbliżyłem.


Pośliniłem palce i rozpocząłem przygotowanie drugiej dziurki na wizytę. Gdy były w niej już trzy, Marta zaczęła szczytować – jej uda drżały, z ust wydobył się gardłowy skowyt, a głowa opadła między oparte o ścianę ramiona. Odczekałem chwilę, po czym wyjąłem penisa z cipki i przytknąłem do rozluźnionej rozetki. Delikatnie wprowadziłem do samego końca. Jeszcze dałem zwieraczowi moment na przywyknięcie do rozwierającego go tarana i rozpocząłem regularne pompowanie. W trakcie wsunąłem jedną dłoń pod biustonosz, gdzie czekała na nią wielka, gorąca, cudownie twarda z podniecenia pierś, zaś drugą wsunąłem od przodu w stringi, by dostać się palcami do świeżo wydymanej cipki. Była cała mokra od wytworzonego śluzu, co tylko bardziej mnie podnieciło. Jeszcze tylko kilkadziesiąt gwałtownych pchnięć i wystrzeliłem resztką spermy, jaką moje jądra zdążyły wyprodukować od ostatniej wizyty penisa w dupce Sary.

Komentarze

Świetna seria!

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany