Opowiadanie użytkownika 0bi1

Domina cz.3

local_library120 comment0 thumb_up0
Domina - część 3
19-04-2019 20:59

    Przygotowałem się najlepiej jak umiałem. Czyściutki i pachnący, ubrany w długie, letnie, lniane spodnie, klapki i luźną koszulkę, udałem się do miejsca, po którym spodziewałem się tak wiele. Kiedy po naciśnięciu dzwonka usłyszałem trzask zwalnianego zamka, wszedłem do ciemnego korytarza, z nadzieją, uśmiechem, podnieceniem, ale też z lekkim niepokojem. Nie wiedziałem, co mnie czeka, choć pierwszy raz mieliśmy już za sobą. Od ostatniego spotkania, Dominika mogła rozwinąć swoje zainteresowania i wymyślić coś jeszcze bardziej perwersyjnego. Chciałem tego. Podniecała mnie niepewność mojego losu i uległość wobec wyuzdanej nastolatki. Jej obfite kształty sprawiały, że czułem się taki malutki i bezbronny. A zarazem darzyłem ją pełnym zaufaniem. Nie nadszarpnęło go nawet to, że zrobiła ze mną te wszystkie rzeczy, według planu zemsty obmyślonego przez moją żonę. To nawet czyniło naszą relację jeszcze bardziej wyrafinowaną.

    Dostrzegłem uchylone drzwi. Gdy wszedłem do znajdującego się za nimi pomieszczenia stwierdziłem, że różni się od poprzedniego. Nie było tu stołu z elementami umożliwiającymi krępowanie, za to na środku, z sufitu zwisał łańcuch z przytwierdzonym poprzecznie stalowym prętem. Na obu końcach zobaczyłem skórzane pasy, których przeznaczenia domyśliłem się natychmiast. Miały unieruchomić nadgarstki.

- Na co czekasz? Rozbieraj się! - usłyszałem zza pleców.

    Obejrzałem się odruchowo. Dominika wyglądała prześlicznie. Miała na sobie seksowną, czarną, koronkową bieliznę, składającą się z biustonosza, pasa, stringów i pończoszek. Byłem pod wrażeniem! Nie wiem dlaczego, ale wcześniej wydawało mi się, że taka bielizna wygląda pięknie tylko na szczupłych, zgrabnych dziewczynach. Myliłem się! I to bardzo! Taka bielizna dodawała Dominice tajemniczości, wyuzdania i powabu. Czułem pierwsze drgnięcia penisa. Stałem wgapiony w nią, zamiast wykonać rozkaz. Szybko zostałem skarcony. Uderzenie cienkiego pręta z włókna węglowego zapiekło, nawet przez spodnie powodując zaognienie pośladków.

    Bezzwłocznie wyskoczyłem z klapków, spodni i koszulki. Majtek nie miałem. Pamiętając doskonale o tym, co spotkało mnie poprzednio, nie zamierzałem ponownie dać się nimi zakneblować.

- Auć! Za co? - zapytałem, kiedy kolejny raz dostałem po dupie.
- Dobrze wiesz za co! Taki jesteś cwany? - następny strzał w pośladki.
- Przepraszam – zawyłem z bólu.
- Podejdź!

    Podszedłem i stałem grzecznie, gdy krępowała mi nadgarstki paskami znajdującymi się na końcach pręta. Potem naciągnęła łańcuch, unosząc moje ręce wysoko ponad głowę. Byłem uwięziony i bezbronny. Wsunęła kolano pomiędzy moje uda, zmuszając do stanięcia w rozkroku. Przeciągnęła delikatną dłonią po wiszących klejnotach, kończąc ruch objęciem penisa. Pulsował w objęciu ciepłych paluszków, twardniejąc w oczach. Kucnęła, przyglądając mu się z bliska. Uśmiechnęła się, widząc jaki jestem napalony. Polizała jajka, potem lekko possała główkę. Miałem już pełną erekcję, gdy usłyszałem odgłos otwieranych drzwi. Gdzieś z tyłu, z moimi plecami, ktoś jeszcze wszedł do pokoju.

    Nie miałem żadnych złudzeń. Domyśliłem się, kto to może być. Kto przygląda się, jak młoda dziewczyna robi mi loda. Na potwierdzenie tych domysłów, otrzymałem uderzenie rózgi w pośladki. Reagując odruchowo, po uderzeniu wbiłem się w usta Dominiki bardzo głęboko, co nie za bardzo jej się spodobało. Wstała i swoim prętem wymierzyła karę, znacząc czerwoną pręgę na śliskim od śliny penisie.

- O kurwa! - wyrwało mi się. Właściwie nie z bólu, tylko ze zdziwienia, że jeszcze bardziej mnie to podnieca. Jednak żona odebrała to jako brak szacunku, więc seria kolejnych strzałów rozpaliła moje pośladki do czerwoności. Ciepło rozlewało się na całe ciało. Dominika złapała mnie za sutki i zaczęła je wykręcać. Byłem tak strasznie podniecony, że aż zaczynałem odczuwać ból w penisie. Wtedy nagle przerwały. Żona przeszła do przodu, objęła Dominikę, ściskając jej pośladki, a ta zarzuciła jej ramiona na szyję, palce wplatając w długie włosy. Patrzyłem jak się całują i pieszczą, jak ich dłonie krążą po przeróżnych zakamarkach, moja pałka domagała się pieszczoty, a unieruchomione dłonie nie mogły jej pomóc. Dawno nie patrzyłem na żonę z takim pożądaniem, zazdrościłem Dominice, że może ją ściskać, pieścić i nie mogłem zrobić nic, aby dostać się do tego miodu. A panie bawiły się w najlepsze!

    Dominika z niecierpliwością zaczęła rozpakowywać swój prezent. Małą czarną niemal zdarła, odsłaniając czerwoną koronkową bieliznę mojej żony. Nigdy takiej u niej nie widziałem, więc pewnie kupiła ją specjalnie na tę okazję. Cieszył mnie ten widok, ale niezbyt długo. Dominika szybko przeszła do konkretów, rozbierając ją całkowicie. Teraz lizała piersi, które dotąd stanowiły moją wyłączną własność, drażniąc mnie tym, ale i podniecając. W tamtej chwili marzyłem o dołączeniu do nich, a stałem unieruchomiony na środku pokoju, nie mogąc nic zrobić. Mogłem tylko patrzeć, jak Dominika zdejmuje także swoje stringi i dłonie obu kobiet, zmierzają do rozpalonych cipek. Pieściły się nawzajem, wiedząc jaką udręką dla mnie jest patrzenie na to wszystko i czerpiąc z tego ogromną satysfakcję.

    Dominika siłą ściągnęła moją żonę na podłogę, gdzie rozrzuciła jej nogi na boki, by dostać się do wygolonej na gładko cipki. Lizała ją z pożądaniem, sapiąc przy tym i pojękując. Wsunęła dwa palce do ociekającej sokami norki, rżnąc ją nimi raz wolniej, raz szybciej. Jej język śmigał po łechtaczce, aż doprowadził żonkę do konwulsyjnych drgań, połączonych z wykrzyczanym głośno „o kurwaaaaaaaaaaa!”. Tak, znałem to. Zdarzało mi się wielokrotnie doprowadzać ją do takiego stanu. Ale to było dawno. Potem nasze pożycie spowszedniało, stało się nudne, aż wreszcie umarło. Teraz jednak trafiło na nowe tory. Znów pragnąłem swojej żony. I to bardzo! A wszystko to zasługa Dominiki i jej wyuzdanych zabaw. W tamtej chwili myślałem, że oszaleję. Żałowałem, że dałem się skrępować, unieruchomić, zniewolić. Gdyby nie to, już dawno bym do nich dołączył. Chciałem ruchać, a stałem jak chuj na środku pokoju, nie mogąc się dobrać do żadnej z dwóch gorących, wilgotnych cipek.

    Żona już trochę ochłonęła po orgazmie i zamierzała się odwdzięczyć. Zobaczyłem jak wychodzi na chwilę, by wrócić z przypiętym straponem. Był trochę większy od mojego penisa, w kolorze cielistym, pokryty grubymi żyłami dla zwiększenia doznań. Błyszczał od lubrykantu i wszedł bez oporu w wypiętą cipkę Dominiki. Stała na czworaka, cierpliwie czekając na wypełnienie. Gdy nastąpiło, zaczęła się rytmicznie nadziewać na sztucznego penisa. Przeklinałem swoją głupotę! Przecież to mój ptak miał zagościć w tym gniazdku! Szalałem z niemocy i podniecenia.

- Dziewczyny! Proszę was! - wyjęczałem, lecz pozostało to bez żadnego odzewu.
- Błagam! Zrobię wszystko, co zechcecie, ale nie zostawiajcie mnie tak! - skamlałem.

    Były głuche na moje prośby. Żona wczuła się w rolę i ruchała Dominikę, od czasu do czasu obdzielając jej pośladki siarczystymi klapsami. To nie były lekkie smagnięcia. Widziałem jak blady tyłek zamienia się w rozpaloną krwistoczerwoną plamę. Dominika jęczała i wzdychała po każdym klapsie, aż wreszcie zatrzęsła się jak galareta, wrzasnęła „o taaaaaaaaaaaak!” i padła na podłogę. Jej pośladki zaciskały się rytmicznie jeszcze przez chwilę, dopóki orgazm nie przeszedł w fazę odprężenia. Odpoczywały dysząc ciężko, ja zaś cierpiałem w samotności, niezaspokojony, a podniecony do granic wytrzymałości. Już zacząłem się obawiać, że to kolejna kara dla mnie i że zostawią mnie tak, by odechciało mi się zabaw z kimś innym niż żona. Na szczęście tak nie było.

    Gdy trochę odpoczęły, Dominika uklęknęła przede mną, pieszcząc nabrzmiałego penisa dłonią i ustami. Poczułem paluszki przesuwające się pomiędzy pośladkami, w kierunku zaciśniętej rozetki zwieracza. Po chwili dwa z nich były w środku, namierzając prostatę. Zadrżałem, gdy ją znalazły. Pamiętałem z poprzedniego spotkania, do czego jest zdolny ten gruczoł. Delektowałem się pieszczotą z zamkniętymi oczami. Było bosko! Wkrótce jednak miejsce paluszków zajął przedmiot o wiele większy. Poczułem jak do tyłka wdziera się sztuczny penis. Żona objęła moje biodra, by z całym impetem wtargnąć do środka. Zwieracz rozpychany sztucznym członkiem, zabolał jakby był rozrywany. Lecz mój wrzask nie powstrzymał żony, przed rozpoczęciem regularnego ruchania. Waliła mnie tak ostro, jakby chciała się zrewanżować za wszelkie przykrości, jakich doświadczyła z mojej strony. Jednak po kilku chwilach, zacząłem być jej wdzięczny za tak intensywne doznania. Rozkosz płynąca z prostaty była nie do opisania.

    Dominika przerwała pieszczoty oralne, wypięła się w moją stronę i wprowadziła megatwardego penisa w swoją nastoletnią, ciasną cipkę. Potrzebowałem zaledwie kilkunastu pchnięć, by przeżyć najpiękniejszy orgazm w swoim życiu i zalać ją gorącą spermą. Mój zwieracz pulsował, a ja ryczałem jak lew, trzęsąc się cały w ekstazie. Później po wyjęciu penisa, obserwowałem jak niewyobrażalnie duże ilości spermy, wypływają z różowiutkiej cipki i najpierw po udzie, a potem po pończoszce, płyną w dół. Część skapywała na podłogę bezpośrednio z rozchylonych jeszcze warg. Gdy lekko ochłonąłem, nie byłem z siebie zbyt dumny, bo wolałbym ruchać je dłużej, ale byłem już tak mocno napalony, że nie dało się nad tym zapanować.

    Żona wyjęła penisa z mojego tyłka i pozbyła się uprzęży mocującej go na jej biodrach. Podeszła do mnie i zaczęliśmy się całować. Dominika tylko się przyglądała, lecz widząc, że wciąż jestem twardy, poszła założyć sprzęt, którego przed chwilą pozbyła się moja żona. Przy okazji zdzieliła mnie rózgą kilka razy, nie szczędząc sił. Żonie też się dostało, ale to tylko wzmogło napięcie seksualne. Byłem znów napalony. Moja ślubna także, bo złapała drążek do którego pyłem przytwierdzony, podciągnęła się na nim lekko i oplatając moje biodra nogami, nadziała się na twardą męskość. Poczułem taką samą, ponownie penetrującą mnie od tyłu. To Dominika włączyła się do zabawy. Tym razem pieprzyliśmy się o wiele spokojniej, delektując się podniecającą sytuacją. Żona nie odrywała ust od moich, aż do momentu, gdy Dominika zmieniła dziurki. Syknęła z bólu, gdy ta opuściła mój tyłek, by zagościć w drugiej dupce. Przez ściankę pochwy, poczułem drugiego penisa zagłębiającego się w mojej żonie. Zintensyfikował doznania, więc wkrótce nadziana na dwa pale, zaczęła szczytować, drżąc i drąc się wniebogłosy. Zawsze jej orgazm przyspieszał mój koniec, więc wkrótce i ja, krzycząc doszedłem do finału, spuszczając się w drugiej już dzisiaj cipce.

- Adoptujmy Dominikę – zażartowałem.
- No, no … Muszę to rozważyć – zawtórowała żonka, uwalniając mnie z pasków.
Ręce mi zdrętwiały, ale dopiero teraz zwróciłem na to uwagę. Przeszliśmy do drugiego pokoju, gdzie dziewczyny już wcześniej przygotowały drinki. Usiedliśmy na kanapie, racząc się nimi, po tylu emocjach i ostrym dymaniu, spragnieni jakbyśmy przeszli Saharę.

- A właściwie, czyje to mieszkanie? - zapytałem.
- Wynajęte. Jest taka babeczka, która przystosowała je do zabaw sado-maso i wynajmuje na taki czas, jakiego potrzebujesz. Może być na godziny, na dobę, tydzień lub miesiąc. Zależy na ile potrzebujesz i na ile cię stać – wyjaśniła Dominika.
- Drogo?
- Tanio nie jest.
- A jak je znalazłaś? - dopytywałem.
- W necie. Jest tylko krótka informacja, opis i numer telefonu.
- Koniecznie daj mi ten numer – uśmiechnąłem się do niej.
- Tak za darmo? - teraz ona się uśmiechała.

    Z przyjemnością zabrałem się do lizania jej młodej cipki. Dopiero po kolejnym orgazmie podała mi numer. Gdy zapisałem go w telefonie, wyświetliło się Gosia. Co jest? Coś źle musiałem wklepać. Gdy Dominika powtórzyła numer, okazało się, że za pierwszym razem wprowadziłem go prawidłowo. Teraz dopiero do mnie dotarło! Wiedziałem już, kto jest właścicielem mieszkania! Pomyślę, jaki zrobić użytek z tej wiedzy.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany