Opowiadanie użytkownika horus33

Czarny staw

local_library66 comment2 thumb_up1
28-11-2018 20:00

Cała ta dziwaczna i niesamowita historia zaczęła się od telefonu mojego kumpla. Z Andrzejem znaliśmy się od czasów przedszkola. W tamtych, szczęśliwych czasach każdy musiał mieć przezwisko i jemu trafiło się „Piachu”, dziś już nikt nie wie, dlaczego. Piachu zadzwonił i oznajmił, że zaprasza mnie i Rafała „Brzozę” Łysiaka na tradycyjne picie i gadanie do rana. Dawno nie miałem okazji spotkać się w tak swojskim gronie, więc zgodziłem się nawet ochoczo.

Dodatkowym bonusem, jak oznajmił Andrzej miało być poznanie jego nowej dziewczyny. To była bodaj najbardziej niezwykła cecha mojego kumpla. Jakimś niemożliwym do wyobrażenia dla mnie sposobem potrafił poderwać takie kobiety, że innym mogły się tylko marzyć. Nie wytrzymywały z nim długo, ale każda warta była nie tylko grzechu, ale całkowitego w nim zatracenia.

W sobotę przygotowałem się kupując dobre 0,7 (Piachu zapewniał, że on zajmie się resztą) i parę minut po dwudziestej znalazłem się pod jego drzwiami. Otworzył z impetem zaledwie nacisnąłem dzwonek i uściskał serdecznie. Widząc radość w jego oczach poczułem jakbym wrócił do tych szczęśliwych lat, gdzie nie było problemów, które przygniatają barki i uginają kolana nawet silnym ludziom.

- Właź, Rafał już jest. Zaczęliśmy się kaleczyć bez ciebie, wybacz alkoholikom – gadając zaprowadził mnie do salonu gdzie przed wiszącym na ścianie, wielkim telewizorem stał stolik z bogatym wyborem przekąsek. Postawiłem swoją butlę obok opróżnionej do połowy litrówki. Faktycznie zaczęli już imprezę i to z niezłym hukiem.

– Brzoza, lej koledze karniaka za spóźnienie – entuzjazm Andrzeja był nie do ugaszenia.

Wypiłem, skrzywiłem i chuchnąłem w nadgarstek, bo ten nawyk pozostał mi jeszcze z nastoletnich czasów. Ledwie doszedłem do siebie usłyszałem szurnięcie z plecami. Ponieważ moi kumple byli ze mną, to musiała być tylko ta nowa dziewczyna. Odwróciłem się powoli przygotowując psychicznie na spotkanie z kolejną pięknością i nieuniknioną falę zazdrości, bo ja nie miałem takiego daru do kobiet.

Stała tam oczywiście. W rękach trzymała półmisek z jakąś sałatką i tak jak się spodziewałem była niezwykle piękna. Na sekundę zaparło mi dech i poczułem ból, a także rozpacz zazdrości. Przełknąłem ślinę i wziąłem się w garść.

- Kacper – podniosłem jej dłoń, gdy już pozbyła się ciężaru i lekko uścisnąłem, bo całowanie tej delikatnej dłoni wydawało mi się świętokradztwem.

 - Oliwia – jej głos brzmiał jakby miała chrypkę.

- Tak to Kacperek nasz przyjazny duszek. Co nie „Duchu”.

Skrzywiłem się w uśmiechu, ale przypatrywałem tylko Oliwi, ona uciekała wzrokiem w bok. Miała czarne włosy obcięte do linii szczęki, małe kosmyki koło uszu nadawały jej pociągłej twarz chochlikowego wyglądu. Ciemne olbrzymie oczy patrzyły jakoś tak niewinnie i trochę smutno. Jednak to jej ubiór powodował szybsze bicie serca i niekontrolowany wzwód. Dziewczyna miała na sobie białą bluzeczkę na ramiączka z jakiegoś delikatnego materiału, może satyna? Zupełnie się na tym nie znałem, ale ponieważ na pewno nie miała na sobie stanika. Jej sutki wyraźnie się przez niego przebijały, a gdy się nachylała lub szła ciężkie piersi kołysały się kusząco na boki. Czarna króciutka spódniczka nie zasłaniała nic ponad jędrne pośladki. Do tego czarne pończoszki z koronkowymi manszetami, których spódniczka wcale nie zasłaniała. Boże jedyny, z całych sił pragnąłem stać za nią, gdy nachyli się po coś, bo miałem przeczucie graniczące z pewnością, że majtek na sobie również nie ma. Była to tak elektryzująca myśl, że całe ciało pokryła mi gęsia skórka. Patrzyłem na jej rozkołysany tyłeczek i ocierające się o siebie cudne uda i w duchu wyłem jak pies za czymś czego nigdy nie będę miał.

- Fajna co?

- Zajebista – odpowiedziałem, bo znałem Andrzeja i wiedziałem, że się nie obrazi, a wręcz takiej reakcji oczekuje. „Ale – dokończyłem w myślach – ja bym mojej kobiecie nie pozwolił tak przy was chodzić”. Jednak w Andrzeju było coś takiego, czego nie dało się jasno określić. Znałem go dobrze, ale miał swoje tajemnice nawet przede mną.

Na jakiś czas zajęliśmy się tylko tym po co się tu zebraliśmy, czyli piciem, opowiadaniem sobie różnych historii i narzekaniem. Nie wiem czy miałem „dobry dzień” czy może to wpływ Oliwi? Grunt, że moje ciało zdawało się spalać alkohol z chwilą, gdy go wypijałem, a to ja zawsze miałem najsłabszą głowę i to mnie trzeba było znosić do domu.

Piękna istota pojawiała się w salonie jeszcze kilka razy. Starałem się nie gapić, w końcu była dziewczyną mojego kumpla, czymś nietykalnym, ale nie potrafiłem nie obserwować jej dyskretnie. Gdy siadła na oparciu kanapy opierając się o Andrzeja i podciągając pod siebie swoje długie nogi na moment jej spódniczka podjeżdżała o kilka centymetrów do góry i przysiągłbym, że parę razy widziałem błysk nagiej skóry u zwieńczenia ud. Szybko to poprawiła i chyba zorientowała się, że widziałem, bo gdy spojrzałem na nią kolejny raz na jej policzkach dostrzegałem wyraźne rumieńce. Robiło mi się wtedy cholernie głupio, ale nie potrafiłem odwrócić wzroku, gdy stawiała sok na stoliku, czy zabierała puste opakowania. Wtedy jej piersi było widać w dekolcie właściwie całe, a w przerwie między nimi prawie widziałem brzuch. Brakowało mi tylko widoku sutek i to sprawiało, że za każdym razem starałem się zajrzeć głębiej. Chyba jednak trochę mnie wziął ten alkohol.

Całe szczęście, że Brzoza i Andrzej byli całkowicie pogrążeni w pijackich przechwałkach i na mnie nie zwracali uwagi. Zresztą zawsze byli sobie bliżsi.

- Kochanie położę się już, dobrze? – Oliwia pochyliła się nad Andrzejem i pocałowała go w policzek. Przypadkiem wypięła swój tyłeczek w moją stronę, a sukienka podjechała do góry – chyba, że będziesz mnie jeszcze potrzebował? – w jej głosie wyłapałem ni to nadzieję ni obawę.

- Idź – Odepchnął ją obojętnie aż się zatoczyła nawet na nią nie patrząc, a we mnie aż się zagotowało. Taką kobietę traktować w ten sposób! Cóż nie była moja, więc zacisnąłem zęby i milczałem. Impreza toczyła się dalej w swoim tempie, ale ja przestałem mieć ochotę na wódkę. Więcej markowałem picie niż faktycznie piłem. Oliwia miała już nie wrócić. Spała zaledwie kilka metrów ode mnie, a ja nie mogłem do niej pójść. Chamskie traktowanie jej przez Andrzeja jeszcze pogorszyło mi humor. Ale co ja do tego miałem, to była jego dziewczyna i jeśli godziła się na takie traktowanie to jej sprawa, powtarzałem sobie co chwila.

- No to, za nas – Brzoza uniósł kieliszek w górę. Łyknąłem i ja.

- Niezła dupa ta moja Oliwia co? – Spojrzałem na Andrzeja zastanawiając się o co mu chodzi. Zawsze lubił się popisywać jak więcej wypił. – A jak zajebiście wygląda nago. Chcecie zobaczyć? Nie pozwalam jej spać w ubraniu.

Zapowietrzyło mnie. Chyba nie mówił serio!

- Pewnie stary – zarechotał Rafał – zawsze chętnie rzucę okiem na ładne cycuszki.

Zagryzłem zęby. Brzoza był co tu gadać, prostym i odrobinę gburowatym kolegą. Mimo to nie stanąłem w jej obronie. Ja też bardzo chciałem zobaczyć ją nago.

- No to chodźcie chłopaki.

Podniosłem się i na miękkich nogach poszedłem za nimi korytarzem do ciemnej sypialni. Drzwi były lekko uchylone. Andrzej pchnął je śmiało i zapalił światło. Pachniało tu ciepłym kobiecym ciałem i jej perfumami. Oliwia nie obudziła się choć zmarszczyła swoje czarne brwi pod wpływem światła, a ja jak zamurowany chłonąłem jej widok. Spała na brzuchu samotna i mała w wielkim łożu. Lekki kocyk okrywał ją tylko do bioder zostawiając nagie ramiona i smukłe plecy. Trzymała jedną rękę pod poduszką i dojrzałem jedną kulę piersi przyciśniętą do materaca. Miałem taką erekcję, że aż czułem ból. Dałbym wiele by ukoić go, w jakiejś gorącej i mokrej szparce.

- Patrzcie – szepnął Piachu i ściągnął z niej koc. To ją obudziło. Przekręciła się na plecy i przeciągnęła rozkładając nogi na bok, a jej fantastyczne piersi z małymi różowymi aureolami sutek zafalowały w górę i w dół. Uśmiechnęła się. Pewnie myślała, że to wszedł jej kochanek. Gdy oprzytomniała i zobaczyła kto stoi w drzwiach, natychmiast sięgnęła po przykrycie i podciągnęła je pod samą szyję. Za późno. Pod moimi powiekami zdołał utrwalić się obraz jej tyłeczka, dokładnie wygolonej różowej cipki, stulonych warg sromowych. Ledwie stałem na nogach.

- A teraz jeszcze lepsze, patrzcie uważnie. Oliwio, Czarny staw.

Widziałem jak oczy dziewczyny robią się okrągłe ze zdziwienia i zaskoczenia.

- Oliwio, wstań.

Kobieta wstała pozwalając by koc, którym tak się zasłaniała opadł na podłogę. Andrzej podszedł do niej i podniósł jedną z jej piersi, polizał sutek, a potem wpił się w jej usta. Oliwia oddawała mu pocałunek z zamkniętymi oczami, ale poza tym nie robiła nic więcej.

- Zobaczcie – powiedział, gdy już oderwał się od niej – to taka nasza zasada. Jeśli wypowiem te dwa słowa musi zrobić absolutnie wszystko co każę. Jest moją niewolnicą, moją suką. Jeśli zrobi coś, co mi się nie spodoba, zostanie ukarana. Lubisz, to prawda?

- Tak – wyszeptała swoim ochrypłym głosem, ale oczy wciąż miała zamknięte.

- Lubi, lubi – wybełkotał Andrzej i chwycił ją za cipkę przykrywając ją dłonią. Drgnęła, gdy wepchnął w nią dwa palce – klęknij i pokaż chłopakom jaką jesteś posłuszną suką.

Natychmiast opadła na kolana i zaczęła rozpinać mu spodnie. Spojrzałem z niedowierzaniem na Rafała, ale ten szczerzył się tylko jak głupi. Od niego nie mogłem oczekiwać innej reakcji, a Oliwia trzymała już w ustach na wpół twardego kutasa i robiła wszystko żeby go postawić na baczność. Andrzej patrzył na nas z zadowoleniem najwidoczniej oczekując aprobaty i chwiejąc się z przepicia na boki. Ja nie mogłem oderwać od niej spojrzenia nawet widok penisa w jej różowych pełnych ustach był szalenie podniecający.

- A wy chłopaki macie na nią ochotę? Mogę ją wam oddać i nie sprzeciwi się słowem. Musi mnie słuchać.– Złowiłem szybkie spojrzenie, jakie rzuciła w naszym kierunku nie wypuszczając z ust penisa. Faktycznie nic się nie odezwała.

- Pewnie – ucieszył się Brzoza i już podchodząc do nich rozpiął spodnie.

Teraz Oliwia ssała na przemian to jednego, to drugiego kutasa lub pieściła ręką aż słychać było tylko sapanie chłopaków i mlaskanie, gdy wkładała i wyjmowała ich z ust. Chciałem do nich podejść, ale nie potrafiłem się przemóc. To było takie nie w porządku w stosunku do niej i choć wszystko we mnie szeptało, że jestem głupi i że ona zgadza się na to z własnej woli to nie potrafiłem do nich dołączyć i jej wykorzystać.

- Właź na łóżko i wypinaj dupę. Mamy ochotę cię wyruchać jak dziwkę, co nie Brzoza – Rafał tylko się roześmiał, ale dziewczyna wstawała już z klęczek, bez słowa sprzeciwu . Klęknęła na brzegu łóżka w lekkim rozkroku, idealnym do tego by chłopaki mogli podejść i wbić się w jej cipkę. Jej muszelka z wystającymi odrobinę wargami sromowymi, dziurką powyżej i krągłymi pośladkami była najpiękniejszym widokiem na świecie dopóki nie zasłonił go Andrzej. Chrząknął i jego biodra wykonały ruch w przód, gdy się w nią wbił. Widziałem jak zacisnęła dłonie na pościeli i jak prawie niesłyszalnie jęknęła. Przesunąłem się dwa kroki w bok żeby lepiej ją widzieć. Piersi zwisały w dół ciężkimi kulami kołysząc się jeszcze powoli w miarę jak uderzał o jej pośladki. Głowę zwiesiła w dół, a oczy miała nadal zamknięte. Rafał niezapraszany wskoczył na łóżko przed Oliwią jak tylko pozbył się spodni i nadstawił swojego kutasa pod jej usta. Podniosła głowę, gdy tylko go poczuła i przyjęła bez słowa. To chyba podnieciło mnie najbardziej. Ta rezygnacja, posłuszeństwo, uległość. Rafał bez skrępowania chwycił ją za kark wbijając mocniej.

- Kurwa, ale super – wyszczerzył się do kolegi po drugiej stronie ciała Oliwi – chyba jeszcze nigdy nie miałem takiej chętnej i zajebistej dupy. Dzięki stary!

- Od czego ma się kolegów. Chodź skorzystaj i ty –Andrzej odsunął się i z pijacką szczodrobliwością pokazał ręką na biodra Oliwi. Teraz zobaczyłem, że jej uda i cipka błyszczą od soków.

- Dzięki, dzięki – Brzoza ledwie wygramolił się z łóżka i podtrzymując pleców ciągle klęczącej dziewczyny przeszedł za jej pupę.

- Pomóż mojemu koledze suko – rozkazał Piachu widząc, że Rafał ma trudności z trafieniem w jej cipkę.

Oliwia sięgnęła ręką między nogi i chwyciwszy za penis naprowadziła go na swoje wejście. Dyszała coraz ciężej i bardziej chrapliwie, gdy drugi penis się w niej poruszał. Jej palce zaciskały się na pościeli mnąc ją i do tego zauważyłem jak kilka razy dyskretnie spogląda w tył, na mnie. Wiedziała, że patrzę i chyba podobało jej się to.

- Ty mała dziwko, nie zachowujesz się właściwie – Andrzej zdenerwował się nagle nie wiedzieć dlaczego. Może za to, że nie pomogła Rafałowi od razu? – Należy ci się kara.

 Z przerażeniem patrzyłem jak sięga po leżące na podłodze spodnie i wyciąga z nich pasek. Chyba nie chciał tego zrobić?

- Odsuń się chłopię

Rafał niechętnie odsunął o dwa kroki, a Piachu przesunął paskiem po pośladkach drżącej dziewczyny. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia uderzył ją w pośladki, mocno, boleśnie. Krzyknęła i poderwała głowę, a na jej pulchne pośladki spadał raz za razem zostawiając na nich czerwone pasy. Wydawało się, że próbuje uciec, odsunąć pośladki od pasa, ale zawsze wracała na swoje miejsce. Krzyczała po każdym uderzeniu i szlochała drżąc na całym ciele. Gdy przestał, oboje, on i ona byli spoceni i zdyszani. Nie wiem, które było bardziej podniecone, choć na policzkach Oliwi błyszczały łzy to między wargami sromowymi dostrzegłem bielutką kropelkę świadczącą o najwyższym podnieceniu..

- Teraz pokażę wam najlepsze. Mówię wam – podszedł do czerwonych pośladków na których ciągle jeszcze widać było ślady pasów, rozchylił je mocno na boki i splunął na malutką dziurkę między nimi, a potem wcisnął palcem ślinę do środka. Oliwia nie dyszała już, a rzęziła z podniecenia, pupkę prężyła w stronę Andrzeja nadziewając się bardziej na poruszający się w niej palec

 – A cholera z tym chodźcie chłopaki, napijemy się jeszcze zanim ją dokończymy. Ty suko nie ruszaj się póki nie wrócimy. – Dopiero, gdy się odwrócił przypomniał sobie o mojej obecności – A ty Duchu, co tak stoisz jak debil. Ty też możesz ją dymać nie bój się. Słyszysz dupo! Masz słuchać mojego kumpla i wypełniać jego rozkazy rozumiesz?

- Tak panie – wyszeptała.

- No! To chodźmy.

Oni poszli, ja nie mogłem. Słyszałem jak nalewają wódkę i coś tam bredzą. Kiedy nie przychodzili ruszyłem się wreszcie i uklęknąłem naprzeciw pachnących seksem bioder, patrząc prosto w mokrą nabrzmiałą cipkę. Miałem rację z tą białą kroplą sączyła się spływając po krawędziach warg. Przesunąłem dłońmi po pośladkach chłonąc ich gładkość i jędrność, zjechałem niżej na miękkie płatki, rozsunąłem je i osłoniłem łechtaczkę. Przez chwilę bawiłem się nią pocierając delikatnie opuszkami palców, czując jak od tego drży. Gdy już nasyciłem oczy widokiem i zapachem podnieconej Oliwi, zdjąłem spodnie, przycisnąłem kutasa do jej cipki i patrzyłem jak łatwo w nią wchodzi. Poczułem niesamowite ciepło ogarniające mojego fiuta, promieniujące z ciała dziewczyny. Miękkość jej wnętrza, wilgoć, która oblepiła go, gdy z niej wyszedłem. Oliwia cichutko pojękiwała, gdy brałem ją powoli. Widziałem, że mam większego niż Andrzej czy Rafał i z ponurą satysfakcją pieprzyłem ją coraz mocniej słuchając jak jęki zamieniają się w skowyt. Tak nie jęczała z żadnym z nich. Skoro chciała być traktowana jak suka to ja będę ją tak rżnął. Zapach jej rozgrzanej cipki odbierał resztki rozumu. Chciałem czegoś więcej, tak żeby mnie poczuła. Wyszedłem z niej i skierowałem mokrego fiuta do jej tyłeczka. Spojrzałem na nią, klęczała z głową opartą na łóżku i nie czyniła nic by mi przeszkodzić, chociaż musiała zdawać sobie sprawę co chcę zrobić. Pchnąłem na próbę, ale jej tyłeczek tylko zacisnął się w obronie. Spróbowałem mocniej, naparłem i poczułem jak ustępuje. Ciasno opinał główkę mojego kutasa, ale wbijałem się dalej i wreszcie poczułem jak przechodzi. Wyczułem to też w ciele Oliwi, której spięte plecy rozluźniły się w tym samym momencie. Nigdy nie miałem okazji brać kobiety w tą dziurkę i było to niesamowicie podniecające uczucie czegoś zakazanego. Ciasny tyłeczek dostarczał mnóstwo wrażeń. Za każdym pchnięciem wchodziłem głębiej z ciekawością obserwując jak mój kutas znika w jej dupce aż wreszcie zetknąłem się z jej pośladkami. Rozchyliłem je i pchnąłem jeszcze odrobinę. Oliwia zareagowała na to dreszczem i jękiem.

Teraz kiedy go już trochę rozluźniłem mogłem sobie pozwolić na ostrzejszą jazdę, a przez krążący w moich żyłach alkohol nie mogłem skończyć tak szybo. Innym razem na pewno już bym odpadł. Oliwka jęczała już zupełnie otwarcie i wiedziałem, że przełamałem ją w jakiś sposób. Już nie była tylko suką i niewolnicą Andrzeja, gdy tak tańczyła biodrami na moim kutasie dopraszając się mocniejszego traktowania. Chyba miała orgazm, ale nie wiem nawet kiedy, jej ciało poruszało się cały czas falując. Widziałem wszystkie mięśnie na napiętych plecach. Strzeliłem w głąb jej dupki, a potem upadłem na podłogę otępiałym wzrokiem przyglądając się otworkowi, który tak sponiewierałem. Poruszał się jeszcze jakby nadal mnie w sobie czół.

- Idź już spać – rozkazałem, bo zrobiło mi się wstyd tego co zrobiłem, więc zebrałem się do kupy założyłem spodnie i powlokłem do salonu.

Moi kumple od kieliszka i nie tylko już spali. Znalazłem kawałek wolnej kanapy, zorganizowałem koc i poduszkę po czym natychmiast zasnąłem.

Obudziłem się jako pierwszy o dziwo bez kaca łupiącego w głowie, za to pojawił się kac moralny, gdy tylko przypomniałem sobie co wczoraj zrobiłem tej ślicznej kobiecie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Ślady po naszej libacji zniknęły, czyli gospodyni też już nie spała. Postanowiłem złapać byka za rogi i przeprosić ją za wszystko. Usłyszałem z głębi domu stukot mytych naczyń i ruszyłem w tamtą stronę. Zanim mnie zauważyła mogłem jej się przez chwilę przyjrzeć. Zmywała naczynia ubrana tylko w krótki szlafroczek. Jej gołe nogi sprawiły, że znów mi stanął szczególnie, gdy przypomniałem sobie jak wyglądała wczoraj. Postąpiłem krok do przodu chcąc ją chyba objąć i w tym samym momencie odwróciła się do mnie.

- O dzień dobry już wstałeś?

- Tak jakoś nie mogłem dłużej spać.

- Może się czegoś napijesz. Mam kawę herbatę a, może coś zimnego?

- Soku, jeśli można.

Nalewała mi sok pomarańczowy, a ja szukałem w jej twarzy choćby odrobiny potwierdzenia, że pamięta co działo się wczoraj. Nic nie znalazłem. Śmiało patrzyła mi w oczy, uśmiechała się i rozmawiała jak gdyby nigdy nic! W pewnym momencie jej szlafroczek odchylił się na bok, a ja zerknąłem w jej dekolt. Zobaczyłem błysk białego stanika opinającego piersi, czyli dziś już miała na sobie bieliznę.

*

Siedziałem przy stole pijąc herbatę i pogryzałem kanapkę czytając jakąś gazetę, gdy jakaś drobnostka skierowała moje myśli na tamtą noc. Dopiero po chwili zorientowałem, że znów zamarłem. Westchnąłem i  zabrałem się z powrotem do jedzenia, ale problem pozostał. Takie odrętwienia zdarzały mi się po kilka razy dziennie. W najmniej oczekiwanym momencie przypominałem sobie kształt jej piersi, ciasny tyłeczek na moim penisie, zapach cipki i trach, zamierałem. Chciało mi się wyć i płakać na przemian, a najczęściej rozszarpać coś z wściekłości. Nie mogąc nocami zasnąć, obmyślałem plany jak odbić ją kumplowi, albo chociaż spotkać z nią raz jeszcze i poczuć jej ciało. Miałem jeden pomysł, jeden, który miał choć cień szansy na powodzenie, bałem się tylko spróbować.

Tak jak teraz też nie mogłem żyć, to była męka. Rozdarty między lojalnością, a czymś ci zaczynałem nazywać miłością popadałem w szaleństwo.

- Muszę to zrobić – szepnąłem do siebie. To też zdarzało mi się coraz częściej - nie ma co czekać.

Następnego dnia zaraz po ósmej zaparkowałem swój samochód na parkingu dużego supermarketu i dwie ulice od domu Andrzeja przeszedłem piechotą. Bałem się, że ktoś może mu donieść o mojej obecności ,więc rozglądałem się czujnie dookoła. Przed drzwiami ich dom stanąłem całkowicie wykończony fizycznie i psychicznie. Szybko zanim się rozmyśliłem nacisnąłem dzwonek i cofnąłem się o krok. Minęła niemal minuta i już zamierzałem ponowić próbę, gdy usłyszałem szczęk zamka i w drzwiach stanęła Oliwia. Dziś miała na sobie zwykłą koszulkę i króciutkie spodenki, była też boso, a w ręku trzymała gumowe rękawiczki, chyba właśnie coś sprzątała.

- O Kacper – w jej głosie zdziwienie i niepokój rozłożyły się po równo – Andrzeja nie ma, jak…

- Czarny staw – nie pozwoliłem jej dokończyć.

- Ty nie możesz… Czarny staw… tylko Andrzej.

- Andrzej rozkazał ci mnie zawsze słuchać, pamiętasz. Nigdy nie odwołał tego rozkazu.

To było potwornie naciągane, ja bym w to w życiu nie uwierzył, ale ona… kto wie. Przepchnąłem się obok niej zupełnie jakbym wchodził do siebie.

- Zamknij drzwi i chodź do mnie.

Wstrzymałem oddech ruszając do salonu. Po chwili usłyszałem trzaśnięcie drzwi i szurnięcie stóp o podłogę. Szła za mną! Nie obejrzałem się dopóki nie usiadłem na kanapie. Oliwia stała przede mną mnąc w dłoniach rękawiczki, niepewna co robić.

- Rozbierz się. - Dziewczyna drgnęła jak uderzona i sięgnęła do guzika spodenek, ale prawie natychmiast cofnęła rękę – Na co czekasz – warknąłem i to wreszcie zadziałało. Już bez wahania ściągnęła z siebie bluzkę i biustonosz, a następnie spodenki i stringi. Rozsiadłem się wygodnie i patrzyłem na smukłą nagą kobietę. Wiedziałem, że od tej pory mogę zrobić nią wszystko.


Komentarze

Mega!

odp Dzięki

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany