Opowiadanie użytkownika Rosamonte

Bliźniaczki cz.1

local_library237 comment1 thumb_up1

Basia i Dorota to bliźniaczki. Piękne blondyneczki o długich kręconych włosach i niebieskich oczach. Zawsze bardzo zgodne. Oddane sobie. Powierniczki najskrytszych tajemnic. Dziś mają po 26 lat. Przed laty wydawało się, że wypadek zniszczył wszystko. Jechały z wakacji w Alpach. Wspaniała narciarska przygoda. Nagle poślizg na górskiej drodze. Dorota wyszła prawie bez szwanku. Skończyło się na kilku stłuczeniach. Basia miała mniej szczęścia. Uraz kręgosłupa. Wózek. Niepełnosprawność. Bliska załamania miała zawsze siostrę obok siebie. Poznały wspaniałego człowieka. Jacka. Jacek jest rehabilitantem i przychodził do Basi już podczas pobytu w szpitalu. Potem zaczął być regularnym gościem w ich domu. Rodzice i Dorota byli szczęśliwi, ale też zaniepokojeni, gdy między Jackiem a Basią zaczęło dziać się coś więcej.  Zauważyli przytulenia, bardziej namiętne pocałunki. Bali się tylko, że Basia się zaangażuje a Jacek odejdzie. To byłaby rana nie do zagojenia. Stało się inaczej. Ta historia znalazła swój finał w dniu dzisiejszym, czyli w momencie ich ślubu. Finał, a właściwie początek nowej drogi.
Piękny ślub, piękne wesele. Dorota oczywiście była świadkową. Oboje tacy szczęśliwi. Zapatrzeni w siebie. Zupełnie jakby wyszli w inny wymiar poza czasem i ograniczeniami. Nawet bardzo dużo tańczyli. Jacek już dawno temu wciągnął Basię w taniec na wózkach. Są parą również na parkiecie i mają w tym różne sukcesy. Pod koniec wesela pożegnali gości i nadchodził ten jedyny w swoim rodzaju upragniony moment nocy poślubnej. Podeszli do Doroty siedzącej przy stole Doroty. Rozmawiała z kimś z rodziny.


- Dorotko to już chyba ten moment. -  Szepnęła Basia siostrze na ucho.
- Cieszę się kochani. Teraz to wasz czas. Może potem coś mi opowiecie, chociaż to powinna być najsłodsza tajemnica – odpowiedziała Dorota.
- Dorotko nie wyobrażam sobie, żeby ciebie teraz zabrakło. Byłaś z Basią w najtrudniejszych momentach. Byłaś zawsze z nami. Bądź, więc dalej. – Powiedział stanowczo Jacek.
- Ale jak to? - uśmiechnęła się zaskoczona Dorota.
- Idziemy na górę - zdecydowała Basia. Ty pomagałaś mi się ubrać w tę suknię. Ty musisz ją ze mnie zdjąć.
Dorota nie wahała się ani chwili. Przeprosiła gości i poszli do windy. Specjalny pokój dla nowożeńców był już gotowy. Dużo świec. Płatki róż na łóżku. Chłodzący się szampan. Bita śmietana i owoce w lodówce. W pokoju wielka wanna.
- Najpierw chyba musicie coś zrobić z moimi włosami i zdemontować tę konstrukcję - zaśmiała się Basia.
Razem z Jackiem zaczęli wyciągać wszystkie spinki i inne ozdoby. Dużo kombinacji, bo była to misterna konstrukcja. Następnie nadszedł czas na suknię.
- Dorotko, tylko ty wiesz jak to wszystko się trzyma - powiedziała Basia.
- Jacku weź Basię w ramiona i unieś nieco. – Powiedziała Dorota.


Jacek trzymał Basię. Gdy tak stali w ogóle nie było widać, ze jest niepełnosprawna. Dorota rozpięła siostrze suknię na plecach. Rozpinała różne zamki, luzowała inne zapięcia aż wreszcie suknia zjechała na podłogę. Basia była teraz w pięknej bieliźnie. Biały koronkowy stanik bez ramiączek podtrzymywał jej piękny jędrny biust. Miała na sobie koronkowe figi, dość skąpe, podkreślające kształtną pupę i białe samonośne pończochy.


- Chyba czas na ciąg dalszy. Rozpinaj. -  dopingowała Basia
 Dorota rozpięła stanik siostry. Piersi wypłynęły prosto w światło świec i ukazały się Jackowi. Na spodniach garnituru pojawiło się wybrzuszenie.
- Dorotko nie mówiliśmy ci. Basia i ja postanowiliśmy czekać na ten jedyny moment do ślubu. Żeby jeszcze bardziej wzmóc pragnienie i żebyś była z nami. Rób to dalej. – rzekł Jacek
Dorota zdjęła siostrze majteczki.
- Ojej, one już są wilgotne. Ale jesteś spragniona.  -  zdziwiła się Dorota.
Jacek zaniósł Basię na łóżko. Była w samych pończochach.
- Czy ona nie jest cudowna. Basiu jesteś najpiękniejszym prezentem od losu, jaki otrzymałem. – mówił wzruszony Jacek. Basi i Dorocie też łzy się zakręciły w oczach. Wybrzuszenie na spodniach było już całkiem wyraźne.
Dorota zajęła się wanną. Była już w niej woda o odpowiedniej temperaturze. Dolała płynu, włączyła bąbelki. Mieli w pokoju wielkie jacuzzi.
- No to uciekam kochani. Bawcie się dobrze.  – uśmiechnęła się Dorota.
- Nie kochana. Nigdzie nie uciekasz. Ty jesteś dalej z nami. Nie może cię teraz zabraknąć. – zawyrokowała Basia.
- Basiu proszę zostań. Prosimy cię o wspólną kąpiel i ciąg dalszy. Tak jak zawsze byłaś z nami, tak i teraz. – poprosił ją Jacek.
- Ojej. Aż tak – zdziwiła się Dorota.
- Właśnie tak. W wannie chyba nie będziemy się kąpać w ubraniach – odparł Jacek
- No nie – powiedziała Dorota i zaczęła rozpinać sukienkę.
Była już w bieliźnie i pończochach. Miały z Basią bieliznę z tego samego salonu.


- Jacku pora na ciebie. – podeszła do niego. Rozpięła stanik. Rzuciła go na krzesło i zaczęła pomagać Jackowi w rozbieraniu. Zdjęli koszulę. Rozpięła mu pasek od spodni, rozporek. Spodnie spadły na podłogę. Penis chciał rozerwać bokserki.
- No siostra. Ty chyba rzeczywiście jesteś szczęściarą. – powiedziała Dorota patrząc na bokserki Jacka.
- Tak. Jestem. Ale to ty rozpocznij naszą ucztę.
Dorota zsunęła swoje satynowe majteczki. Okazało się, ze obie siostry mają nad cipkami fryzurki w kształcie serduszek. Jackowi zakręciło się w głowie. Dorota podeszła i zsunęła mu bokserki. W świetle świec zalśnił jego penis. Jeszcze nie stał zupełnie na baczność, ale już meldował swoją gotowość.  Pięknie ogolony, z główką lśniącą od soków.
- Czas na naszą kąpiel. Jacku weź swój jedyny skarb.
Jacek podszedł, zsunął Basi pończochy całując jej nogi, uda i wzgórek łonowy. Wziął ją na ręce i zaniósł do wanny pełnej piany. Wszedł do z nią do środka i za nimi dołączyła do nich Dorota. Podała im schłodzonego szampana. Wznieśli toast za najwspanialszą parę młodą na świecie. Zanurzyli się w pianie. Mokre piersi dziewczyn lśniły w łagodnym świetle i ozdobione były puszystą pianą.


- Drogie dziewczęta, sutki wam sterczą jak antenki. – powiedział Jacek
- U ciebie za to spory maszt radiowy. – zaśmiała się Basia. Jacku wstań przed nami, bo pora go nastroić na odpowiednią częstotliwość. Siostrzyczko, czy będziesz głównym inżynierem.?
Jacek stanął przed dziewczynami w wannie. Woda miło szumiała. Dorota klęknęła przed nim. Wzięła jego penisa w usta. Najpierw delikatny masaż czubkiem języka, a potem wsuwała go coraz głębiej i głębiej. Basia siedziała oparta o brzeg wanny.
- Mi tez się chyba coś należy z tego skarbu. – uśmiechnęła się.
Jacek nieco ugiął nogi w kolanach, tak by penis był na wysokości twarzy Basi. Masowała jego nabrzmiałe jądra. Gładziła twarde, umięśnione pośladki. Wspólnie z siostrą zaczęły lizanie penisa. Raz jedna, raz druga. Teraz już sterczał naprawdę jak maszt i lśniła na nim czerwona główka żołędzi. Jacek jęczał, ale stał na nogach. Raz jedna, raz druga przeciągały językami po jego całej długości jego penisa.


- To cudowne, bo w wodzie czuję, że nie mam ograniczeń. Jacusiu kocham cię. – powiedziała Basia i wsunęła sobie głęboko penisa Jacka głęboko w usta aż do gardła.
- Moje blondyneczki. Moje Słowianki. Moje księżniczki o włosach jak kłosy zbóż w słońcu – mówił podniecony Jacek.
- Mówiłam ci, nie dość, że rehabilitant to jeszcze poeta. Oj my napiszemy wiele poematów – Zaśmiała się Basia wyciągając penisa z ust.
CDN.
 

Komentarze

Świetne. CDN? Mam nadzieję.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany