Opowiadanie użytkownika horus33

Bez wyjścia

local_library118 comment0 thumb_up2
Bez wyjścia - część 1

Samanta krytycznie obejrzała dwie sukienki starając się ocenić, którą z nich powinna wziąć. Walizki i tak miała wypchane po brzegi i nie wiele już dało się w nich zmieścić. Problem w tym, że nie wiedziała na co ma się przygotować. Nie chodziło tylko o pogodę, to nie byłby problem. Niestety na tygodniowy wyjazd do rodziców jej chłopaka powinna wziąć coś gustownego, eleganckiego i porządnego. Tak, ale ona nigdy nie należała do porządnych, a jej garderoba to odzwierciedlała. Zanim poznała Aleksa ubierała się w najbardziej obcisłe i skąpe ciuszki. Potem to się odrobinę zmieniło, ale nie aż tak bardzo.

- Nie martw się tak – powiedział jej chłopak obejmując ją od tyłu – będzie dobrze.

- Możesz tak mówić, bo to nie do mojej rodziny jedziemy.

- Mogę tak mówić, bo jesteś najcudowniejszą istotą jaką znam – szepnął całując jej szyję, a jednocześnie jego ręce wśliznęły się pod jej koszulkę i przesuwając po brzuchu, ścisnęły piersi – nie można cię nie pokochać.

- Nie mamy czasu – jęknęła by ukryć rumieńce i zadowolenie. Nadal nie mogła się przyzwyczaić, że ktoś tak do niej mówi. Al nie zareagował na tak słaby protest. Znał ją i wiedział jak sprawić by płonęła. Jedna z jego dłoni już wsuwała się pod gumkę jej szortów i majteczek. Przygryzła wargę, gdy jego palce wsunęły się między płatki cipki, miał tam strasznie ciasno więc odrobinę szerzej rozstawiła nogi.

- Al, spóźnimy się – zaprotestowała, gdy zaczął ściągać z niej spodenki – chcę zrobić dobre wrażenie na twoich rodzicach.

- Zrobisz – mruknął jej w ucho i pchnął ją na łóżko. Opadła na kolana wypinając pupę w jego stronę tak jak lubił. – Na mnie robisz. Zwłaszcza w tej pozycji.

Zrezygnowana, ale i udobruchana Sam rozluźniła się czując wilgotny język na swojej cipce. Przymknęła oczy, gdy niecierpliwie przejechał wzdłuż mięsistych płatków i głęboko wcisnął go w głąb jej norki. Uwielbiała być przez niego lizana. Umiał to robić jak nikt inny. Tym razem nie trwało to długo. Naprawdę nie mieli czasu.

Aleks wstał rozpiął spodnie i chwilę później poczuła twardą główkę jego fiuta u wejścia. Przymknęła oczy wsłuchując się w to jedyne na świecie, fantastyczne uczucie kiedy się w nią wbijał. Poprawiła pozycję bardziej wypinając pupę i szerzej rozchylając kolana. Jej ukochany brał ją już szybko. Jego penis poruszał się w jej wilgotnym wnętrzu ocierając przyjemnie o ścianki pochwy, głęboko penetrując jej ciało. Zaczęła cichutko jęczeć i pocierać łechtaczkę. Pragnęła porządnego rżnięcia i orgazmu żeby odstresować się przed wyjazdem. Nie wiedziała czy u niego w domu będą mieli możliwość się kochać. Choć znając Ala zapewne znajdzie jakiś sposób by się do niej dobrać. To była jeszcze jedna cecha, za którą tak go kochała. Wcześniej sypiała z wieloma chłopakami. Na ogół byli to pewni siebie podrywacze, tak jak ona doświadczeni i zblazowani. Dopiero on pokazał, że można tak ubóstwiać jej ciało.

Alex przyspieszył, mocniej zacisnął dłonie na jej biodrach. Czuła jego podniecenie i także przyspieszyła pieszczoty. Orgazm zbliżał się szybko. Wtuliła twarz w narzutę żeby stłumić jęki i okrzyki, których nie mogła powstrzymać. Jej ukochany chwycił w garść spory pukiel jej rudych włosów i pociągnął lekko. Musiała unieść głowę, a wtedy jej okrzyki stały się głośniejsze. Uwielbiał ich słuchać. Przez tą pozycję, to, że trzymał ją za włosy i jednocześnie mocno pieprzył sprawiło, że orgazm przyszedł jak burza. Zaczęła podrzucać biodrami i szarpać za pościel. Na przemian jęczała i wykrzykiwała coś bez sensu. Nawet nie poczuła, kiedy w nią strzelił i pozwolił opadła na łóżko. Jak zawsze po orgazmie przez jakiś czas zupełnie opadała z sił.

- Uwielbiam te twoje orgazmy. Wyglądasz jakbyś za chwilę miała wybuchnąć, albo się rozpaść.

Przekręciła się na plecy i popatrzyła na niego. Miał jasne, niesforne włosy, niebieskie oczy, barczystą sylwetkę i pełne metr osiemdziesiąt wzrostu. Przyjemnie się na niego patrzyło. I ten wzrok, gdy jej się przyglądał, dumny, radosny. Jęknęła podnosząc się i podciągając spodenki, chętnie poleżałaby jeszcze trochę. Niestety do odjazdu mieli jeszcze tylko pół godziny.

 

                                                                                              *

- Opowiedz mi o swojej rodzinie – poprosiła, gdy już wsiedli do samochodu i wyjechali z miasta.

- Znowu – jęknął – już ci opowiadałem.

- Prooooszszszęęęę.

- Dobrze – zgodził się zrezygnowany – mam dwóch braci i siostrę. Starszy Dawid jest psychologiem, młodszy Edward farmaceutą. Nina jest młodsza ode mnie o dwa lata i studiuje medycynę. Rodzice, Jan i Dorota zajmowali się kiedyś psychiatrią, ale teraz tylko się obijają. Wszyscy cię pokochają, bo są niezwykle mili - zakończył patrząc na nią znacząco. Wiedział czego się boi.

- Tak na pewno – odpowiedziała bez przekonania. Jej obawy wynikały głównie z tego, że sama nie miała rodziny, do której mogłaby wracać. Wychowywała się w sierocińcach i rodzinach zastępczych od dziesiątego roku życia. Nie były to miłe wspomnienia.

Sunęli szybko przez kolejne małe miejscowości podobne jedna do drugiej jak krople wody. Mijali lasy i pola uprawne. Ładna, spokojna okolica.

- Gotowa – zapytał znienacka.

- Słucham?                                                                             

- To już tu - powiedział i skręcił w boczną dróżkę. Nawet nie miała czasu zacząć panikować, chwila jazdy zaprowadziła ich do pięknego domu nad niewielkim jeziorkiem. Las otaczający posiadłość wyglądał jak pięknie utrzymany park.

- O rany! Nie powiedziałeś mi, że jesteście bogaczami.

- Jesteśmy? – zapytał szczerze zdziwiony.

Nie miała czasu na dalszą rozmowę, bo z domu prawie wybiegło dwoje starszych osób. Sam przełknęła ślinę, czując jak pocą jej się dłonie. Rodzice Aleksa rzucili mu się na ramiona. Dopiero po dłuższej chwili i serii pytań zwrócili na nią uwagę. Stała niepewnie kilka metrów od swojego chłopaka nie wiedząc co ze sobą począć gdy wreszcie Aleks zdołał się im wyrwać i ją przedstawić.

- Mamo, tato to jest Samanta.

Rodzice Aleksa spojrzeli na nią uważnie, choć z miłymi uśmiechami. Wiedziała, że jeśli chodzi o wygląd nie ma się czego wstydzić. Jej uroda należała do najbardziej oryginalnych i zawsze przyciągała do niej mężczyzn. Długie do pasa, gęste, rude włosy. Niebieskie oczy, piegi i duże piersi. Była też prawie tak wysoka jak Al z czego wydawała składać się głównie z nóg. Tylko czy jego rodzice nie uznają jej za zbyt wyzywającą. Może wolą skromną pannę z dobrego domu?

- Witaj kochanie - powiedziała matka Aleksa i uścisnęła ją.

                                                                                              *

Okazało się, że w domu jest także Edward. Gdy tylko weszli do wnętrza, pojawił się uśmiechnięty od ucha do ucha i mocno wyściskał się z bratem. Gdy tak patrzyła jak wymieniają drobne uszczypliwości przy powitaniu, dogryzając sobie nawzajem pomyślała, że od razu widać pokrewieństwo. Edward miał tak samo niebieskie oczy i jasne włosy. Był kilka centymetrów wyższy, ale jej Al był szerszy w barach i bardziej męski.

- Ed to jest Samanta. Samanta poznaj Edwarda zakałę rodziny Kentów.

- Przyjaciele mówią mi Sam – powiedziała ściskając lekko jego dłoń.

- Sam, ładnie. Proszę mów mi Ed.

To jego Sam zabrzmiało jak pomruk kota rozwleczone jak Ssssaaaaammmm. Do tego jego oczy. Od razu zlustrował jej sylwetkę zatrzymując się na miejscach na które patrzą napaleni mężczyźni. A gdy wreszcie spojrzał jej w oczy w jego wzroku był głód i żądza. Zadrżała myśląc, że nie powinno się tak patrzeć na dziewczynę swojego brata. Miała jednak wprawę i żaden mięsień na jej twarzy nie drgnął nawet odrobinę.

Okazało się, że w domu czeka na nich jeszcze jedna niespodzianka. Edward nie przyjechał sam. Towarzyszyła mu jego nowa dziewczyna. W pierwszej chwili bardzo się z tego ucieszyła. Świadomość, że nie będzie jedyną „nową dziewczyną ukochanego syna” podniosła ją na duchu. Nie tylko na niej będą się skupiać wszystkie spojrzenia i nie tylko jej zachowane będzie oceniane. Mogły by się nawet zaprzyjaźnić. Na to drugie jednak szybko straciła nadzieję. Jasmina okazała się zjawiskowo piękną, kruczoczarną seksbombą. Taką o której śnią nastolatkowie. Samanta, która w swej burzliwej młodości nie raz miała przygody z kobietami i pociąg do własnej płci cały czas w niej tkwił, również chętnie przesunęłaby dłońmi po jej zgrabnym ciałku. Ale osobowość to zupełnie co innego. Jasmina chichotała w bardzo irytujący sposób, kokietowała wszystko co nosi spodnie i co pięć minut wypowiadała komentarz po którym nawet Samanta wstydziła się tej znajomości. Innym wydawało się to zupełnie nie przeszkadzać. Więcej nawet. Zachowywali się jakby nie dostrzegali dziecinnych i idiotycznych zachowań kobiety. Sam podziwiała ich za to i nawet zaczynała szanować.

Aleks oderwał się w końcu od spragnionych jego towarzystwa domowników i poprowadził ją do pokoju, w którym mieli mieszkać przez kilka następnych dni. Jak właściwie wszystko w tym domu był duży i luksusowo urządzony. Gdy jej chłopak na chwilę wyszedł przyjrzała się wszystkiemu zabawiając się odnajdywaniem wszystkich tych śladów, które świadczyły charakterze mieszkającej tu osoby. Wszystko co mogło potwierdzić lub zaprzeczyć tego co o nim wiedziała.

Wieczorem na uroczystej kolacji poznała trzeciego brata Dawida. On również był podobny do rodzeństwa, także w tym, że przywiózł ze sobą piękną dziewczynę. Melisa była brunetką z prawdziwą burzą gęstych, falujących włosów, ciemną karnacją i fantastycznymi piersiami. Nosiła też okulary w grubych oprawkach co w połączeniu z wydatnymi wargami wyglądało bardzo seksownie i kusząco. Sam patrząc na pozostałe dziewczyny poważnie zastanawiała się czy między braćmi nie ma pod tym względem konkurencji i czy ona nie jest tu tylko by zapewnić mu lepsze punkty. Pokręciła głową odrzucając pomysł w który nie chciała wierzyć. Al był pierwszym facetem, z którym czuła się naprawdę dobrze. Po co podejrzewać go o jakieś głupoty. Miła atmosfera przy stole, ciągłe dowcipy i przytyki braci sprawiały, że ze śmiechu łzy same płynęły jej z oczu. Zdecydowanie poczuła się tu akceptowana.

Sen w obcym łóżku, nawet poprzedzony kilkom lampkami wina nie należał do spokojnych. Znów wrócił koszmar, który dręczył ją kilka lat temu. Ostatnimi czasy, gdy czuła się bezpiecznie nie nawiedził jej ani razu. Tym dziwniejsze było, że wrócił właśnie teraz. Co spowodowało ten niepokój.

- Nikt nie wie – szeptała do siebie jak zwykle w takich chwilach po przebudzeniu. Potrzebowała tej mantry by się uspokoić – nikt się nie dowie. Nie został żaden ślad, żadne podejrzenie. Szeptała tak ledwie dosłyszalnie przez długi czas aż zimny pot na skórze wysechł i uspokoiła się na tyle by przestać drżeć. Niestety wiedziała, że teraz prędko nie zaśnie, a wypite wino dawało o sobie znać. Wstała usiłując przypomnieć sobie położenie łazienki. Aleks spał pochrapując cicho. Wypił odrobinę więcej do kolacji i potem przez godzinę brał ją ostro jak nigdy wcześniej. Przeleciał ją nawet w tyłeczek nie przejmując się nią i jej odczuciami. Podniecało ją to, bo rzadko taki był. Musiała mocno wtulić usta w pościel łóżka by jej jęki i okrzyki nie były zbyt głośne. Tym razem dzięki bogu pozwolił jej na to. Uśmiechnęła się do siebie wspominając gorące chwile, zmierzwiła jego jasne włosy i na palcach wyszła na korytarz.

Będąc już w łazience postanowiła wziąć szybki prysznic. Choć wiedziała, że rozbudzi ją to całkowicie to zmycie z siebie zimnego, kleistego potu koszmaru warte było nieprzespania reszty nocy. Odkręciła wodę i ustawiła ją na ukrop, tak jak lubiła i weszła do kabiny. Długo stała pod mocnym strumieniem dopóki jej skóra nie nagrzała się tak, że ciepło zaczęło przenikać do jej wnętrza i topić bryłę niepokoju. Wycierając się olbrzymim, białym ręcznikiem zerknęła w bok. W progu łazienki, oparty o futrynę stał Edward. Na chwilę po prostu zamarła, przez pustkę w głowie nie mogąc podjąć żadnej decyzji i pozwalając mu patrzeć na swoje nagie ciało. Po dłuższej chwili zadziałał wreszcie instynkt i owinęła się ręcznikiem, choć domyśliła się, że stoi tu już od jakiegoś czasu. Serce waliło jej jak szalone, na policzki wypłynęły rumieńce i była zła, właściwie wściekła. Na siebie, bo przyzwyczajona do własnego mieszkania nie zamknęła drzwi. Na niego, bo bezczelnie gapił się na nią, gdy się myła, a teraz stał tu ze tym swoim cwaniackim uśmiechem na twarzy.

- Rzeczywiście jesteś ruda. No, no braciszku, nieźle punkt dla ciebie – dodał ciszej.

- Nie wiesz, że to bardzo niegrzeczne tak gapić.

- Tak, ale ty chyba lubisz niegrzecznych mężczyzn. Mylę się? - Podszedł do niej, zaczepił palcem o brzeg ręcznika, tuż nad jej piersią i lekko pociągnął. Przytrzymała materiał nie pozwalając mu się zsunąć. - I piersi też super. Może przejdziemy do mnie. Jasmina nie ma nic przeciwko kobietom. Zabawimy się. - Jego ręce nie poradziwszy sobie ze ściągnięciem ręcznika zsunęły się po jej boku i próbowały wsunąć pod niego od dołu. Odsunęła się o krok.

- Jestem dziewczyną twojego brata jak możesz w ogóle coś takiego proponować.

- Bracia powinni dzielić się swoimi zabawkami, nie wiedziałaś?

- Nie mam braci, ani siostry, więc nie wiem i nie jestem zabawką!

- Oczywiście, że nie masz – stwierdził i odwrócił się by wyjść – do zobaczenia jutro. Będę miał na co czekać.

Samanta stała jeszcze jakiś czas w pustej łazience cichego domu wpatrując się w niedomknięte drzwi i myślała o ostatnich słowach Edwarda. „Oczywiście, że nie masz” i „Będę miał na co czekać”. Przechodząc obok pokoju Eda usłyszała jęki. Drzwi były niedomknięte jakby specjalnie po to by wiedziała co robią. Nie mogła się oprzeć i zajrzała przelotnie do wnętrza. Jasmina klęczała na łóżku całkowicie naga z głową opartą o materac. Jej czarne włosy rozsypały się po pościeli tworząc aureolę, a ciężkie piersi kołysały się w hipnotyzującym rytmie. Szczupła dłoń znikała między szeroko rozwartymi udami i Samanta poczuła przelotną chęć by popatrzeć jak jej paluszki pieszczą różowe płatki. Zawsze uwielbiała ten widok. Edward stał na podłodze z jedną nogą opartą na materacu, w pozycji wyraźnie ukazującej, że jest panem sytuacji i mocno wbijał swojego kutasa w ciało jęczącej kobiety. Wyczuwając, że jest obserwowany odwrócił się i wyszczerzył w uśmiechu.  Ten łobuzerski uśmiech bardzo przypominał jej Ala, jednak u Edwarda był jakiś straszny.  Szybko odwróciła głowę i umknęła do Aleksa.

Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany