Opowiadanie użytkownika horus33

Autostopowiczka z misją cz. 2

local_library294 comment0 thumb_up0
Autostopowiczka z misją - część 2
27-03-2019 08:17

 Umowy, które dziś zawarłem, nie były tak korzystne, jakbym sobie życzył, ale nie martwiło mnie to teraz. W głowie nadal kołatały mi się ostatnie słowa nieznajomej . Sama myśl, że dziś przelecę ją w tyłeczek działała jak porażenie prądem. Tym bardziej, że w pamięci wciąż miałem obraz jej drobnego, nagiego ciała i zapach rozgrzanej seksem cipki. Co kilka godzin musiałem skryć się w łazience i rozładować napięcie, trzepiąc fiuta jak szalony. Inaczej sperma rozerwałaby mnie na milion kawałków. Dzień skończył się wreszcie i zbiegłem na parking. Czekała już na mnie przy samochodzie, tak jak rano. Przyjrzałem się jej i ze zdziwieniem zauważyłem małego siniaka na skroni. Koszula była rozdarta, brakowało kilku guzików. Dodatkowo blond włosy były czymś pozlepiane. Domyślałem się co to może być. To samo dotyczyło makijażu. Rano był bardzo staranny, choć jak na mój gust zbyt wyzywający. Teraz szminka rozmazała się wokół ust, tak jak i tusz w kącikach oczu. Najdziwniejsze było jednak to, że miała inną spódniczkę dużo krótszą i bardziej obcisłą. Widocznie nie tylko mi dała skorzystać ze swojego ciała. Poczułem małe ukłucie zazdrości. Nie chciałem oddawać jej nikomu. Zwłaszcza komuś, kto spuszcza się na jej włosy.

- Co ci się stało?

- Nic, jedzmy.

- Nie możesz się tak zachowywać! Stanie ci się coś złego ! – spojrzała na mnie zimnymi, błękitnymi oczami.

- Posłuchaj uważnie. Będę z tobą tak długo, dopóki będziesz mnie ostro pieprzył. Żadnych czułostek. Jeśli uznam, że jesteś zbyt delikatny, albo wtrącasz się w to, co robię. Odejdę. Rozumiesz?

Skinąłem głową, godząc się na taki układ. Zgodziłbym się na każde warunki, byle tylko móc ją mieć jeszcze raz. Po przyjeździe do hotelu od razu poszedłem pod prysznic. Ogoliłem się i prysnąłem wodą kolońską. Wolałem zrobić to od razu, bo nie byłem pewien, kiedy może do mnie przyjść. Teraz mogłem tylko czekać. Chodziłem po całym pokoju nie mogąc nawet usiąść. Ilekroć pomyślałem, że za chwilę może tu wejść naga, a ja będę mógł ją rżnąć w tyłeczek, to fiut stawał mi na baczność. Chodziłem ciągle podniecony. Chciałem sobie ulżyć, lecz bałem się dać plamę i skończyć zanim jeszcze zacznę. Z drugiej strony waliłem dziś konia z pięć razy. A co będzie, jeśli mi nie stanie. Te dylematy przerwało mi skrzypnięcie drzwi. Odwróciłem się gwałtownie. Stała w drzwiach całkowicie naga. Musiała tak przyjść ze swojego pokoju. Przełknąłem ślinę, gapiąc się na jej ciężkie piersi. Dopiero po chwili zobaczyłem coś, poza jej ciałem. W jednej dłoni ściskała małą kamerę. O ile mogłem się zorientować, tę samą co wczoraj. Z drugiej dłoni zwisały dwie pary kajdanek. Patrzyłem jak ustawia kamerę na małej szafeczce pilnując, żeby obejmowała całe łóżko. Miałem dosyć jej zimnej obojętności. Podszedłem do niej, gdy jeszcze zajmowała się ustawianiem swojego sprzętu. Pamiętałem, co mówiła o ostrym pieprzeniu. Nareszcie, mogłem wypuścić gorszą stronę mojej natury. Złapałem ją za kark i na wpół prowadząc, wpół niosąc rzuciłem na łóżko. Obróciła się, ale już byłem na niej, między rozłożonymi nogami. Nie zdążyła nawet jęknąć , gdy załadowałem jej kutasa. Zamknąłem kajdanki wokół szczupłych nadgarstków, łącząc je razem, a potem drugimi kajdankami przypiąłem nad głową do ramy łóżka. Była moja. Uniosłem się nad nią, podziwiając jej idealną twarz i uśmiechając się trochę brzydko, zacząłem pieprzyć. Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami i z satysfakcją zobaczyłem w nich odrobinę strachu. Podnieciło mnie to, ponieważ pierwszy raz udało mi się złamać, tę jej zimną obojętność. Chciałem ją pocałować, ale uciekła ustami w bok. Nie pozwoliłem na to i choć opierała się pocałowałem ją wpychając język między zaciśnięte mocno wargi nie przestając jednocześnie poruszać się w niej. Jęknęła bezsilnie. Przez jakiś czas pieprzyłem ją mocno, z przyjemnością patrząc jak po każdym uderzeniu, jej piersi falują w górę i na boki.

- Po co ci tak kamera ?– wysyczałem jej do ucha.

- Nie twój zasrany interes

- Tak myślisz?

Wyszedłem z niej i podniosłem ze stolika małą kamerkę. Skierowałem ją sobie na twarz. Bardzo blisko.

- Zaraz cię zerżnę w dupę! – zakomunikowałem czerwonej diodzie nagrywania - właśnie tu.

Skierowałem obiektyw między jej uda. Dwoma paluchami rozsunąłem nabrzmiałe płatki cipki, przytknąłem do nich kamerę. Filmowałem jak wpycham najpierw jeden, a po nim drugi palec w jej odbyt. Jęknęła przez zaciśnięte zęby, ale gdy spojrzałem jej w oczy, nie znalazłem w nich już strachu jedynie zimną determinację. Nie odrywając ode mnie wzroku opuściła biodra niżej, nabijając się dupką na moje palce. Żaden mięsień nie drgnął na jej ślicznej, delikatnej buzi. Rzucała mi wyzwanie. Pokazywała, że nie boi się mnie i jest jej obojętne co z nią zrobię. Poczułem, że oczy pokrywa mi czerwona mgła. Gdzieś w brzuchu rodziła się zimna furia. Fiut sterczał mi jak kamień. Zamierzałem zrobić z niego użytek. Wyszarpnąłem palce z ciasnego otworka. Kamerę rzuciłem na razie precz. Ująłem w dłonie jej uda i przycisnąłem do brzucha. Teraz jej dupka była wystawiona i bezbronna. Wbiłem się w nią. Twardy fiut z trudem torował sobie drogę rozdzielając jaj ciało. Była strasznie ciasna. Nigdy, nie czułem czegoś podobnego. Obejmowała mnie całego. Odnalazłem na oślep kamerę i skierowałem na jej twarz. Wyszedłem z niej i wbiłem ponownie, cały czas nagrywając drgnięcia powiek skrzywienia ust, rozszerzenie źrenic. Niech zobaczy jak wyglądała rżnięta w dupkę. Niech widzi, co ze sobą zrobiła. Wpatrywała się w obiektyw, jak zaczarowana. Nagle stała się jakaś bezwolna, rozluźniona. Kiedy strzelałem w nią falami spermy, westchnęła tylko cicho i przymknęła oczy. Całe napięcie opadało ze mnie powoli. Odwróciłem się od niej i usiadłem na krawędzi łóżka.

„Co jest z tą kobietą – myślałem trzymając się za głowę – o co jej chodzi. I do czego, dla niej będę zdolny.”

Milczeliśmy, każde wpatrzony we własne sprawy i kłopoty. Najlepiej byłoby zniknąć rano, zanim się obudzi. Odjechać, zająć pracą, zapomnieć. Ale wiedziałem, że tego nie zrobię. Czułem się za nią odpowiedzialny. To raz. Dwa, chciałem poczuć ją jeszcze raz. Myśl, że straciłem choć jedną okazję by z nią być dręczyłaby mnie do śmierci. Nie rozkuwałem jej, na razie. Ona też się tego nie domagała. Wreszcie podniosłem się ciężko i popatrzyłem na autostopowiczkę. Uzmysłowiłem sobie nagle, że chociaż uprawialiśmy seks ,to nie znam jej imienia.

- Jak ci na imię – zapytałem. Milczała patrząc w sufit. – Jak ci na imię – tym razem wycedziłem przez zęby. Popatrzyła na mnie obojętnie.

Podszedłem do swojego laptopa i załadowałem do niego wyjętą z kamery kartę pamięci. Otworzyłem jedyny plik jaki znalazłem. Zobaczyłem wszystko z nowej perspektywy. Oto ja, wielki włochaty jak goryl, łapię dziewczynę i gwałcę. Tak gwałcę, nie dało się tego nazwać inaczej. Postawiłem laptop na nocnym stoliku, tak aby moja towarzyszka mogła widzieć ekran.

- Tego chciałaś? –zapytałem, przesuwając dłonią po jej piersiach i brzuchu. Schodziłem niżej obrysowując palcami wypukłość wzgórka łonowego. Powolutku, pozwalałem sobie zejść niżej. Zagłębić się między mięciutkie wargi, odnalazłem guziczek łechtaczki. Po raz pierwszy, mogłem ją tak dotykać. Nie walczyła, wpatrzona w ekran. Wypełniała go jej twarz w momencie, gdy wbijałem się w jej tyłeczek. Powoli zachodziły w niej zmiany. Najpierw biodra zaczęły odpowiadać na pieszczoty palców. Z ust wyrwało się pierwsze ciche westchnienie. Przymknęła oczy. Miałem nadzieję, że rozkoszuje się moim dotykiem. W każdym razie nie protestowała, a to już był plus. Zabawa jej przypiętym do łóżka ciałem pochłonęła mnie całkowicie. Mój oklapły jeszcze niedawno fiut znów stał na baczność, gdy autostopowiczka wyprężyła się wbijając pięty w materac i szarpiąc za łańcuszek kajdanek. Tylko po tym mogłem poznać, że właśnie przeżywa orgazm. Przez zaciśnięte zęby tylko raz wyrywał się jęk. Chyba nie chciała poddać mi się całkowicie. Nadal nie rozpinając kajdanek przekręciłem ją na brzuch i rozchyliwszy pośladki wbiłem się w jej cipkę. Dziewczyna nie protestowała. Leżała biernie czekając, aż z nią skończę. Trwało to dość długo i nie usłyszałem z jej ust słowa skargi, ale i nie usłyszałem więcej westchnień i jęków.

Rozpiąłem kajdanki uwalniając wreszcie jej ręce. Na nadgarstkach ciemne sińce znaczyły miejsca, gdzie obręcze wbiły się w ciało. Poczułem malutkie wyrzuty sumienia. To była przecież moja wina, nie ma znaczenia, że dziewczyna sama tego chciała. Musiała być bardzo zmęczona, bo po chwili poczułem drgnięcie jej nogi i wiedziałem, że zasypia. Nie poruszyłem się by tego nie przerwać. Czekałem długo, aż jej oddech uspokoił się i wyrównał. Wymknąłem się z pokoju czując, że to być może jedyna okazja, by dowiedzieć się czegoś o kobiecie śpiącej w moim łóżku .

Nie wiedziałem czego szukam w rzeczach mojej niefortunnej towarzyszki. Gdy wsiadała do samochodu miała tylko jedną walizkę. Dziś nic się nie zmieniło. Czując się wyjątkowo podle odsunąłem zamek błyskawiczny. Kilka ubrań, jakieś kosmetyki i na samym spodzie laptop. To mogło być to. Czułem przez skórę, że znajdę tu kilka odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Na pulpicie panował totalny bałagan. Długą chwilę zajęło mi poukładanie tego wszystkiego. Zainteresował mnie jeden folder podpisany jako filmy dla Rafała. Otworzyłem go. Wewnątrz zobaczyłem trzy nakręcone kamerą filmy. Otworzyłem pierwszy. Tak jak przypuszczałem zobaczyłem siebie. Odwracałem się właśnie i z wyjątkowo głupią miną, wpatrując w coś czego nie obejmowała kamera. Tym czymś była oczywiście ona, stojąca w drzwiach z szlafrokiem u stóp. Otworzyłem kolejny. Widać betonowe słupy, śmieci, kałuże. Pojawia się moja autostopowiczka i klęka przed osobą trzymającą kamerę. Rozpina pasek w poplamionych spodniach i wyciąga z nich fiuta. Nie bawiąc się nim od razu wkłada go sobie do ust. Facet szarpie ją za króciutkie włosy i głęboko wbija w jej usta. Wydaje mi się, że trwa to bardzo długo. Na koniec odpycha dziewczynę, aż ta niemal się przewraca. Widzę jak ociera usta i wiem, że nieznajomy spuścił jej się wprost do gardła. Przerażony otwieram drugi plik i widzę moją towarzyszkę na zapleczu jakiejś rudery. Spódniczkę ma podciągniętą na biodra, opiera się o ścianę, a stojący za nią facet bierze ją od tyłu tak gwałtownie, że prawie wbija ją w ścianę. Kamera skacze w czyichś niewprawnych rękach. Wyłączam odtwarzacz. Nie chcę dłużej na to patrzeć. Przynajmniej wiem, co moja autostopowiczka robiła cały dzisiejszy dzień i dlaczego jest taka zmęczona. Nie wiem tylko dlaczego. Nie wygląda mi na osobę, która lubi takie wrażenia. Odpalam przeglądarkę internetową i sprawdzam historię, ale nie ma tu nic ciekawego. Pozostaje tylko poczta i telefon. Cholernie mnie to brzydzi. Zawsze nienawidziłem wtykania nosa i paluchów w nie swoje sprawy, ale teraz, teraz czuję że muszę. Najpierw poczta i tu wreszcie mam szczęście. Pole hasła jest już wypełnione wystarczy kliknąć zaloguj. Widać dziewczynie, nie chciało się za każdym razem wpisywać hasła i kazała je zapamiętać. Otwieram i od razu widzę kilka ciekawych wiadomości.

„Kochanie bardzo Cię przepraszam. Wiem, że nic co powiem nie zmieni tego co zrobiłem, ale uwierz mi Kocham Cię bardzo. Nawet sobie nie wyobrażasz jak. Proszę wróć do domu. Wróć do mnie. Nie rób tego co robisz. Nie rań się w ten sposób …..”

- Jest moim mężem… – słyszę za sobą i omal nie przewracam się na krześle. Stoi w drzwiach, wciąż naga, wciąż tak samo piękna.

- Ja … musiałem. Musiałem się dowiedzieć.

Pokiwała głową, jakby potwierdziło się to, o czym myślała. Przeszła przez pokój i zaczęła ubierać. Nie patrząc na mnie i siląc się na obojętność mówiła.

- Byłam kiedyś szczęśliwa. Miałam wspaniałego męża, idealny mały domek, pieniądze. Przez sześć lat żyłam sobie jak w bajce, a klapki na oczach przysłaniały mi świat. Pewnego dnia próbowałam przesunąć ciężką zabytkową gablotę. Wydawało mi się, że wpadł pod nią kolczyk. Przypadkowo czegoś dotknęłam i otworzyła się tajna skrytka. Myślałam, że to może skarb, pieniądze, klejnoty. Ale to były płyty CD i karty pamięci. Odtworzyłam kilka. Na wszystkich mój idealny mąż posuwał jakieś kobiety. Sekretarki, koleżanki z pracy, i zwyczajne nieznajome. Jednak najgorsze były te z moją przyjaciółką i było ich najwięcej. Musieli pieprzyć się ze sobą od dnia naszego ślubu. Sześć lat patrzyła mi w oczy, a za moimi plecami gziła się nagrywając te wszystkie filmy.

Przerwała wpatrzona w pakowaną walizkę. Samotna łza spływała po policzku. Mógłbym ją przytulić, chyba nikt jej nie przytulał od tamtej pory, ale nie wiedziałem jak na to zareaguje.

- Zdemolowałam mieszkanie. Zniszczyłam wszystkie filmy, ale wciąż było mi mało. Chciałam go zranić tak jak on zranił mnie. I wtedy przypomniałam sobie jak nazywał mnie swoim skarbem. Jaki był chorobliwie zazdrosny, gdy inni mężczyźni ze mną rozmawiali. Postanowiłam odpłacić mu tym samym. Pokazać, jak jego największa duma jest pomiatana przez najgorsze męty. Jak robią ze mną to, czego on nigdy nie robił. Codziennie wieczorem wysyłałam mu to, co ze mną robiono i mam nadzieję, że go to boli. Tak jak bolało mnie.

- A jeśli tak nie jest? Jeśli to go nie obchodzi?

- To nie ma znaczenia – zamknęła walizkę i odwróciła się do wyjścia – nic nie ma znaczenia.

- Poczekaj, mam inny pomysł – krzyknąłem zdesperowany. Nie odwracając się ruszyła ku drzwiom. – Są pewni ludzie, którzy są mi coś winni. Niezbyt mili ludzie. Mogą sprawić, żeby ten skurwiel, już nigdy nie spojrzał na kobietę. Sprawią, że wróci do ciebie na kolanach skamląc o łaskę.

Odwróciła się powoli. Jej twarz nadal była maską obojętności. Podeszła do mnie i pocałowała w policzek.

- Dziękuję.

Dziękuję. Tylko tyle i aż tyle. Od tamtej pory ilekroć widzę na poboczu samotną postać z uniesionym kciukiem, serce wali mi jak szalone. Nadaremnie. Zniknęła i już nigdy jej nie spotkałem.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany