Opowiadanie użytkownika horus33

Autostopowiczka z misją

local_library715 comment0 thumb_up0
Autostopowiczka z misją - część 1

Światła samochodu, wyłowiły z ciemności dziewczynę. Stała, na poboczu z uniesionym kciukiem. Zdziwiłem się, że nikt jej do tej pory nie zgarnął, bo wyglądała obłędnie. Króciutka czarna spódniczka i obcisła biała bluzeczka, nadawały jej niewinny i jednocześnie dziwkarski wygląd. Byłem ciekaw, czy właśnie takie wrażenie chciała osiągnąć. Zwykle nie biorę autostopowiczów, ale w postawie dziewczyny było coś takiego, że zahamowałem. Podeszła do drzwi i zajrzała przez uchylone okno.

- Dokąd pan jedzie?

- Niedaleko, tylko do najbliższego miasta. Potem muszę gdzieś zanocować.

- A potem?

- Jadę dalej. Mam do objechania kawał kraju. Interesy.

- Świetnie. Pasuje mi to. – odpowiedziała i wsiadła do samochodu. Walizkę wrzuciła na tylne siedzenie.

Zachowywała się nietypowo. Zastanawiałem się, czy dobrze zrobiłem zabierając ją ze sobą. Mimo wszystko ,była piękną kobietą. Przez tę krótką chwilę, gdy sadowiła się na siedzeniu spódniczka uniosła się odrobinę i dostrzegłem błysk białych majteczek. Stanął mi od razu, ale udawałem, że nic nie zauważyłem. Mogła mieć 30 – 35 lat. Jasne króciutkie włosy, niebieskie oczy. Malutka, sięgała mi może do ramienia. Dziwiłem się, że nie bała się wsiąść ze mną do samochodu. Była taka drobna, elfia. Wyglądałem przy niej jak goryl. Jechaliśmy w milczeniu. Nie przeszkadzało mi to. Radio przyjemnie grało, z siedzenia obok dolatywał mnie subtelny zapach perfum mojej towarzyszki. Zerkałem na nią kątem oka. Jej profil, oświetlany przez światła mijających nas samochodów, przyciągał mój wzrok. Wydawało mi się, że coś rozważa, może podejmuje jakąś ważną i trudną decyzję. Po godzinie zatrzymaliśmy się przed Motelem.

- Dalej dziś nie jadę. Jeśli chcesz, możesz tu zanocować, a rano zawiozę cię dalej – spojrzała na mnie. Oczy miała spokojne i obojętne. Jak gdyby nic, nie mogło jej przestraszyć, ani skrzywdzić. Poprawka. Nic nie może jej skrzywdzić bardziej. Wynajęliśmy pokoje niedaleko siebie i poszedłem się wykąpać. Właśnie, chciałem jeszcze trochę popracować przed snem, gdy drzwi do mojego pokoju odtworzyły się. Podniosłem głowę w samą porę, żeby zobaczyć jak z autostopowiczki opada szlafrok. Stała w progu. Puszysty materiał otulał jej stopy. Mokre włosy przylegały do głowy i wydawała się jeszcze drobniejsza. Ale nie to przykuło moją uwagę. Dziewczyna stała przede mną naga. Nie mogłem nie patrzeć , na jej ciężkie piersi. Ciemne sutki, sterczały wyzywająco. Wzrok ześliznął się po płaskim brzuszku, między lekko rozstawione nogi. Wygoliła się tam całkowicie, nie zostawiając nawet jednego włoska. Stała spokojnie, jak marmurowy posąg ,pozwalając mi się gapić na jej ciało. Wreszcie oderwałem wzrok od jej cipki i z trudem spojrzałem w twarz. Patrzyła na mnie bez uśmiechu. Ciągle z tym obojętnym, jakby martwym wzrokiem. Przełknąłem ślinę. Boże, co z niej była za laska. Ale ten wzrok mnie peszył. Ciągle patrząc mi w oczy, podeszła do mnie kołysząc pupą . Tuż przy mnie opadła na kolana. Jej twarz znalazła się na wprost namiotu ,jaki utworzył się na jej widok z mojego szlafroka. Rozchyliła jego poły i ukazał się nabrzmiały fiut. Zamarła na sekundę, gapiąc się wprost na jego główkę. Chyba zaskoczył ją jego rozmiar. Konsternacja nie trwała długo. Jedną ręką ujęła go za jądra, drugą za trzon. Dłonie miała delikatne i ciepłe. Przyniosły niewysłowioną ulgę po tylu miesiącach postu. Patrzyłem z góry, jak jej malutki języczek zakreśla kółeczka dookoła purpurowej główki, a potem przesuwa wzdłuż całej jego długości. Gdy, już każdy jego fragment był wylizany, uniosła głowę i spojrzała mi w oczy. Speszyłem się, ale nie odwróciłem wzroku. Ciągle patrząc mi prosto w oczy, wzięła go do buzi. Na pierwszy raz, w jej ustach zmieściła się może połowa jego długości, ale za każdym następnym razem, wkładała go odrobinę głębiej. Patrzyłem zafascynowany jak znika, aż na koniec jej zadarty nosek dotknął mojego brzucha. Gdy go wreszcie wyjęła ciągnęła się za nim niteczka śliny, nadal przylepiona do jej ust. Wysunęła różowy języczek i zgarnęła ją. Widząc, jak to na mnie działa, naniosła wargami trochę śliny na moją pałę. Potem zbierała ją z niego języczkiem, pozwalając by ,tak jak poprzednio ciągnęła się za nią do ust. Zacisnąłem dłonie w pięści. Z całych sił, powstrzymując moje pragnienia. Walczyłem ze sobą, choć całe ciało wprost drżało od tej walki. Chciałem ją rzucić na łóżko i wypieprzyć mocno i brutalnie. Obrazy w mojej głowie pokazywały mi, co mógłbym z nią zrobić. Powstrzymywałem się ostatkiem sił. Nie chciałem jej skrzywdzić. Była taka delikatna.

- Wypieprz mnie! – powiedziała odwracając się i wypinając w moją stronę.

Popatrzyłem na wypiętą pupę. Nie ma na świecie piękniejszego widoku, niż ten. Lekko rozchylone, jędrne pośladki. Smukłe nogi i fascynujący kształt cipki, na którego opisanie, nawet nie da się znaleźć słów. Była niesamowicie pociągająca. Zrzuciłem szlafrok i ukląkłem za nią. Rozchyliłem pośladki i zbliżyłem usta do jej cipki. Już czułem delikatny zapach mydła zmieszany z wonią nagiej skóry, gdy odwróciła głowę.

- Nie! Rżnij mnie!.

Powiedziała to tak, że ani myślałem się dalej spierać. Naprowadziłem główkę fiuta między lekko rozchylone wargi i pchnąłem. Miała ciasną, gorącą cipkę. Rozchyliłem jej pośladki, by móc delektować się widokiem delikatnej błonki opiętej na moim fiucie, gdy się w nią wbijałem.

- Mocniej! - zażądała.

Spojrzałem na nią zdziwiony, ale ponieważ głowę miała opuszczoną nie widziałem jej twarzy. Przyspieszyłem. Już nie dbałem o zachowywanie się, jak czuły kochanek. Brałem ją tak, że aż jądra obijały się głośno o jej cipkę. Głowa kołysała się jej bezwładnie, jak marionetce po przecięciu sznurków. Już cały fiut znikał w jej drobnym ciałku, wprawiając piersi w falowanie.

- Mocniej! – usłyszałem po raz kolejny.

Czułem, że tracę panowanie nad sobą. Uniosłem ją i rzuciłem na biurko. Wbiłem się ponownie w mokre wnętrze, aż jęknęła. Jej głos wykrzykujący „mocniej, mocniej” zmieniał się stopniowo w krzyki. Oczy zaszły mi mgłą. Pieprzyłem ją jak kawał mięsa, jak zabawkę, lalkę do ruchania. W pewnym momencie poczułem jej kolana, kopiące dziko w ściankę biurka. Sam również trysnąłem wbijając się mocno, wlewając spermę głęboko w jej ciało, a potem opadłem a podłogę. Popatrzyłem błędnym wzrokiem na moją autostopowiczkę. Podniosła się i zauważyłem ciemne sińce w miejscu, gdzie jej uda obijały się o kant biurka. Ogarnął mnie gwałtowny wstyd, za to co zrobiłem. Ona natomiast wcale nie zwracała na mnie uwagi. Minę miała obojętną, zupełnie jakby przed momentem, nie została brutalnie przerżnięta, przez nieznajomego mężczyznę . Podniosła swój upuszczony szlafrok i małą kamerę wideo stojącą na półce. Szczęka mi opadła. Mógłbym przysiądź, że wcześniej jej tam nie było. Wyszła nie mówiąc już ani słowa. Popatrzyłem na miejsce gdzie stała kamera i doszedłem do wniosku, że nagrała każdy szczegół tego co się działo w pokoju.

Gdy podszedłem do mojego auta, stała już obok, jak gdyby nigdy nic. Miała na sobie króciutką spódniczkę z pod której, co chwilę błyskały brzegi pończoch. Koszula w kratę, rozpięła była o kilka guzików za dużo . Chciałem coś powiedzieć. Sam nie wiem czy przeprosić, czy może wściec się za to, że nagrała mnie bez mojej zgody. Jednak zanim się odezwałem, przemówiła pierwsza.

- Dziś wypieprzysz mnie w dupę.

Całą przemowę szlag trafił. „Rany boskie - pomyślałem odpalając auto - o co tu chodzi”.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany